Iga Świątek ujawniła, co usłyszała od Nadala. "Wprowadziłam to"

Dominik Senkowski
Obserwując w tym roku Igę Świątek na kortach Foro Italico, trudno nie odnieść wrażenia, że duch Rafaela Nadala unosi się nad jej grą bardziej niż kiedykolwiek. Dlatego na konferencji prasowej po zwycięskim meczu z Jessicą Pegulą, pytaliśmy ją właśnie o legendarnego Hiszpana - pisze z Rzymu Dominik Senkowski, korespondent Sport.pl.
Iga Świątek
własne

Iga Świątek w kapitalnym stylu pokonała Jessicę Pegulę 6:1, 6:2 w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. Polka pierwszy raz od września ubiegłego roku awansowała w imprezie indywidualnej do półfinału. Ponadto pierwszy raz od listopada i zawodów WTA Finals w Rijadzie ograła rywalkę z top 10 - Pegula jest piąta na świecie.

Zobacz wideo Łukasz Piszczek ambasadorem Sport.pl+!

Po meczu odbyła się konferencja prasowa naszej tenisistki, na której miałem okazję zadać Świątek pytania dotyczące jej ostatnich występów. Chciałem wrócić do treningów, jakie w kwietniu odbyła na Majorce z Rafaelem Nadalem i jej nowym trenerem Francisco Roigiem, który wcześniej jako asystent przez prawie 20 lat pracował w teamie "Rafy".

Świątek o Nadalu i Roigu

Zapytałem Świątek, czy coś z tego, co podpowiadał jej legendarny Nadal, była już w stanie wdrożyć w ostatnich spotkaniach pod kątem taktycznym albo podejścia do rywalizacji na korcie? - Tak, wprowadziłam to. Ogólnie wszystko, co "Rafa" powiedział, było spójne z tym, co Francis powtarza mi na co dzień. Trenujemy już jakiś czas i te rzeczy przychodzą bardziej naturalnie. To na pewno mi ułatwia zadanie na korcie. W trakcie ostatnich spotkań grało mi się tak dobrze, że właściwie wszystko zrealizowałam, czego Francis oczekiwał - zarówno pod względem technicznym, jak i taktycznym. Cieszę się, że mam więcej automatyzmu, bo mam wrażenie, że przez poprzednie miesiące trochę za dużo myślałam na korcie, zastanawiałam się. Nie byłam pewna swoich decyzji. Teraz czuję się inaczej i to wykorzystuję.

Po marcowym rozstaniu z poprzednim trenerem Wimem Fissettem Świątek zdecydowała się zatrudnić Roiga, a pierwsze treningi odbyli w Akademii Rafaela Nadala na Majorce. Co było niezwykłe, przez pierwsze dni ich sesjom treningowym towarzyszył także były lider rankingu. Podpowiadał Polce, jak wykonywać uderzenia, obserwował ćwiczenia, był mocno zaangażowany. Jak opisywaliśmy na podstawie informacji od brytyjskich dziennikarzy, z Roigiem miała okazję pracować także m.in. Emma Raducanu, ale w trakcie tej współpracy Nadal ani razu tak nie zaangażował się w treningi, jak w przypadku Świątek. 

Wracając do środowego meczu - było to pierwsze zwycięstwo Świątek nadPegulą od listopada 2023, gdy w finale Turnieju Mistrzyń w Cancun Polka wygrała 6:1, 6:0. Ostatni raz na mączce miały okazję mierzyć się podczas Roland Garros 2022, gdy w ćwierćfinale Polka wygrała 6:3, 6:2. Kolejne spotkania rozgrywały głównie na kortach twardych albo na trawie - jak w czerwcu zeszłego roku w finale w Bad Homburg.

Rywalizacja z Pegulą

Zapytaliśmy naszą zawodniczkę, jak może porównać rywalizację z Pegulą na różnych kortach. - Na pewno każda z nawierzchni uwydatnia nasze mocne strony. Ostatnie spotkania grałyśmy na szybkich kortach, więc można powiedzieć, że Jessi miała wtedy trochę łatwiej. Dziś to ja miałam łatwiej - powiedziała.

- Dlaczego? Bo nasze style gry są takimi przeciwieństwami. Ona gra bardzo płasko i w ogóle prawie nie rotuje. Ja w sumie opieram swoją grę na tej rotacji, więc można tutaj jakby stwierdzić, że te ostatnie mecze przeciwko niej na pewno były ciężkie dla mnie pod tym względem. Tym bardziej, że Jessi świetnie wykorzystuje płaską grę na innych kortach. Tym razem to ja wykorzystałam, że gram na swojej ulubionej nawierzchni, co mogło uwypuklić dobre strony z mojej gry.

Świątek na konferencji była w świetnym nastroju. Wcześniej, w "angielskiej" części spotkania z mediami, dziennikarze głównie z Włoch pytali ją o tajemnicę sukcesu nad Pegulą, wzrost formy przed Roland Garros czy skuteczność w Rzymie, gdzie triumfowała już trzy razy w trakcie swojej kariery. Z kolei w bezpośredniej rywalizacji z Amerykanką prowadzi obecnie 7-5.

Obserwując w tym roku Świątek na kortach Foro Italico, trudno nie odnieść wrażenia, że duch Nadala unosi się nad jej grą bardziej niż kiedykolwiek. To nie tylko kwestia Roiga w boksie trenerskim, ale specyficznego sposobu budowania punktów, który Polka zaprezentowała w starciu z Pegulą. Nadal, król mączki, zawsze powtarzał, że na tej nawierzchni margines błędu jest większy, ale wymaga ona większej dyscypliny taktycznej. Iga, która od lat deklaruje się jako wielka fanka "Rafy", dostała do rąk klucze do jego warsztatu. Stąd tyle znów chociażby rotacji w jej grze, z czym kompletnie nie radziła sobie Amerykanka.

Spokój od trenera

Roig, będący przez lata cichym architektem sukcesów Nadala, przyniósł do teamu Igi spokój i precyzję. Fakt, że sam Nadal osobiście nadzorował pierwsze jednostki treningowe na Majorce, jest sygnałem dla całego touru: Świątek wraca do korzeni, ale w nowej wersji. W Rzymie widzimy owoce tej pracy: lepszy serwis, odważniejsze kierunki przy drugim podaniu i ten charakterystyczny dla Nadala topspin, który na mączce sprawia, że piłka po koźle ucieka rywalkom powyżej linii ramion.

Dla Peguli rzymski półfinał był brutalną lekcją pokory. Amerykanka, która pod okiem Marka Knowlesa i Marka Merkleina stara się grać agresywniej, na Foro Italico poczuła się bezradna. Jej płaskie uderzenia, które są zabójcze na betonie w Nowym Jorku czy Melbourne, w Rzymie traciły swoją moc. Mączka "zjadała" tempo jej zagrań, pozwalając Świątek na komfortowe ustawienie się do kontrataku. Pegula próbowała zmieniać rytm, szukała skrótów, ale Iga poruszała się po korcie z gracją, której nie widzieliśmy u niej od miesięcy.

Warto zauważyć, że Pegula to jedna z najbardziej inteligentnych tenisistek w cyklu. Jej tenis oparty jest na geometrii i wykorzystywaniu siły uderzeń przeciwniczki. Problem w tym, że Świątek na mączce tej siły nie "oddaje" w sposób przewidywalny. Rotacja w uderzeniach Polki sprawiała, że Pegula musiała uderzać piłkę w najwyższym punkcie, co przy jej niskim wzroście i płaskim chwycie generowało mnóstwo błędów. To tylko irytowało zwykle spokojną Amerykankę.

Przed Świątek czwartkowy półfinał na Foro Italico. Zmierzy się z lepszą z pary ćwierćfinałowej: Jelena Rybakina - Elina Switolina. Z reprezentantką Kazachstanu przegrała w styczniu w ćwierćfinale Australian Open, z Ukrainką w marcu w walce o półfinał w Indian Wells. W Rzymie Polka wygląda lepiej niż w ostatnich miesiącach i w tym tkwi nadzieja, że bez względu na nazwisko kolejnej rywalki, jest w stanie odnieść zwycięstwo.

Dominik Senkowski
Więcej o: