59 minut i cztery piłki meczowe. Demolka w meczu Rybakiny

Są takie dni, gdzie nie wychodzi absolutnie nic. Taki dzień przeżyła w poniedziałek 11 maja Karolina Pliskova. Czeszka przegrała z Jeleną Rybakiną 0:6, 2:6 i pożegnała się z turniejem WTA 1000 w Rzymie na etapie 1/8 finału. Kazaszka potwierdziła świetną formę, choć w drugiej partii dopadł ją minimalny kryzys. Szybko jednak poradziła sobie z problemami i przypieczętowała awans po 59 minutach gry.
TENNIS-ROME/
Fot. REUTERS/Claudia Greco

Sensacyjna porażka Aryny Sabalenki w meczu z Soraną Cirsteą sprawiła, że Jelena Rybakina otrzymała niepowtarzalną szansę na wywarcie olbrzymiej presji na liderce światowego rankingu. Kazaszka, jeśli wygrałaby turniej WTA 1000 w Rzymie, zbliżyłaby się do Białorusinki na 470 punktów. Do realizacji tego celu musiała jeszcze jednak pokonać cztery rywalki. Pierwszą z nich była Czeszka Karolina Pliskova.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Nie było co zbierać. Pierwszy set pogrążył Pliskovą

Nikt nie miał wątpliwości, kto będzie faworytką rywalizacji na Campo Centrale. Pierwsza tegoroczna wielkoszlemowa mistrzyni zresztą w dotychczasowych pojedynkach z czeską rywalką nie oddała ani jednego seta. Tym razem celowała w dokładnie taki sam rezultat.

W pierwszym gemie było jeszcze równo. Ba! Pliskova miała nawet break pointa. Nie zdołała go jednak wykorzystać i szybko się okazało, że to jeden z niewielu jej pozytywnych akcentów w poniedziałkowym meczu. Rybakina przełamała rywalkę już w kolejnej partii, a następnie rozbiła ją w gemie serwisowym do zera.

Doskonała gra Kazaszki na tle bezradnej Czeszki - tak można było podsumować to, co wydarzyło się w ciągu kolejnych minut. Kolejne przełamanie, kolejny utrzymany serwis, jedna piłka setowa i 6:0. A to wszystko w ciągu raptem 22 minut. Rybakina nie zamierzała iść ze swoją przeciwniczką na żadne kompromisy.

Rybakina niespodziewanie dopuściła rywalkę do głosu. Cztery piłki meczowe

Pliskova zresztą sobie nie pomagała. Wprawdzie nie grała bardzo złego meczu, ale potrafiła w kluczowych momentach popełniać podwójne błędy serwisowe. Do tego dochodziła fenomenalna dyspozycja mającej chrapkę na końcowy triumf Rybakiny. Gdy już w drugim gemie drugiego seta wiceliderka światowego rankingu po raz kolejny zdołała przełamać reprezentantkę Czech, Pliskova liczyła już tylko na to, że ugra choć jednego gema.

To udało się już niebawem. Przełom nastąpił w czwartym gemie tej partii, którego Czeszka zwyciężyła do 15. Zresztą po tym, jak Rybakina trafiła w siatkę, na twarzy Pliskovej pojawił się szeroki uśmiech. Kibice na Campo Centrale nagrodzili ją brawami. To wybiło z rytmu Kazaszkę, bo dała 130. rakiecie światowego rankingu aż dwie szanse na przełamanie. I drugą piłkę Czeszka faktycznie wykorzystała, odrabiając stratę jednego przełamania. Choć w zasadzie to Rybakina zepsuła zagranie. Tak czy inaczej, było już tylko 2:3.

Fakty były takie, że Pliskova zaczęła grać z większą pewnością siebie, ale z jakością rywalki nie mogła dyskutować. Kazaszka nie próżnowała i ponownie przełamała Czeszkę, gdyż ta nie trafiła z forhendu. Do końca spotkania to Rybakina dyktowała warunki i miała dwie piłki meczowe. Obie jednak Pliskova wybroniła - najpierw bekhendem, a potem asem serwisowym. Gdy doszło do trzeciej, wydawało się, że już musi być po wszystkim - Czeszka znów zagrała asa. Czwartej okazji jednak Kazaszka nie zmarnowała. To ona gra dalej w Rzymie.

W ćwierćfinale na Jelenę Rybakinę czeka Elina Switolina (8. WTA). Ukrainka w 1/8 finału bez większych problemów pokonała Nikolę Bartunkovą 6:2, 6:3. Wcześniej rozprawiła się z Hailey Baptiste i Noemi Basiletti.

Karolina Pliskova (Czechy) - Jelena Rybakina (Kazachstan) 0:6, 2:6

Zobacz też: Kapitalny mecz Świątek z Osaką! Celt powtarzał jedno słowo

Więcej o: