Jelena Ostapenko nie bez problemów, ale jednak dotarła do 1/8 finału WTA w Rzymie. Tam czekał na nią jej koszmar - Anna Kalińska. Grała z nią czterokrotnie, ale nigdy nie udało jej się zwyciężyć. Liczyła, że we Włoszech uda jej się przełamać tę passę. I faktycznie to zrobiła. Ba, dokonała tego w fenomenalnym stylu, bo oddając rywalce ledwie trzy gemy. Ale nie o tym mówi się najwięcej, a o zachowaniu Łotyszki.
Anna Kalińska walczyła w poniedziałek nie tylko z Ostapenko, ale i z własnym organizmem. Już w pierwszym secie poprosiła o pomoc, a konkretnie o podanie tabletek przeciwbólowych. Nie zrobiła tego jednak zgodnie z przepisami, bo w trakcie przerwy starała się rozmawiać z własnym sztabem, co oczywiście nie jest dozwolone. Po zakończeniu pierwszej partii udała się też na przerwę medyczną, ale niewiele jej pomogła. Ostatecznie przegrała 1:6, 2:6.
Zachowanie Kalińskiej ewidentnie nie przypadło do gustu Łotyszce. Jak donosi championat.com, w trakcie rywalizacji miała kierować pod adresem Rosjanki poważne oskarżenia i obraźliwe słowa. O jakich mowa? - Jesteś pie***onym symulantem! - miała krzyczeć Ostapenko. Twierdziła, że Kalińska tylko udaje, by zyskać nieco czasu i móc skonsultować się z trenerem. A na tym nie koniec.
Do incydentu doszło też po zakończeniu spotkania. Panie nie pofatygowały się do siatki i nie podziękowały sobie za grę. Bezpośrednio udały się do ławeczek, a sama Rosjanka błyskawicznie opuściła kort. "Brak uścisku dłoni między Ostapenko a Kalińską, nie wiem, co tu się dzieje..." - pisał zdezorientowany Jose Morgado na X.
Zobacz też: Media reagują na zaskakującą decyzję ws. meczu Świątek - Osaka. "Niezrozumiałe".
Sytuację rozjaśnił Jose Moron. Choć nie pisał o wyzwiskach Ostapenko, to wskazał na inną sytuację, która mogła przyczynić się do dzisiejszego braku uścisku dłoni. "Panuje ogromna liczba złych emocji między tenisistkami. Ostapenko i Kalińska nawet sobie nie podziękowały przy siatce, ponieważ Łotyszka odniosła się w bardzo pogardliwy sposób do Rosjanki w Dubaju tego roku" - pisał na X. Chodzi o incydent po meczu przegranym przez Ostapenko. Wówczas podała rękę rywalce, ale od niechcenia, a sama Rosjanka wymownie kiwnęła głową z niedowierzaniem.
Przygoda Anny Kalińskiej z singlem w Rzymie się zakończyła, a Ostapenko nadal trwa. Awansowała już do piątego w karierze ćwierćfinału tego turnieju. Teraz przed nią wielkie wyzwanie - mecz z pogromczynią Aryny Sabalenki. Mowa o Soranie Cirstei, autorce największej niespodzianki w Rzymie! Łotewsko-rumuńskie spotkanie zaplanowano na wtorek 12 maja na godzinę 10:00.