Pogromczyni Sabalenki się nie zatrzymuje. Kolejna faworytka wyrzucona

Sorana Cirstea wyrasta na czarnego konia turnieju w Madrycie. Rumunka po pokonaniu Aryny Sabalenki, wygrała z Lindą Noskovą. Od razu po meczu złożyła też kolejną deklarację.
Fot. Claudia Greco / REUTERS

Sorana Cirstea (Rumunia, 27. WTA) dwa dni temu sprawiła sensację i wygrała 2:6, 6:3, 7:5 z liderką światowego rankingu, Białorusinką Aryną Sabalenką. - Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Aryna to niesamowita zawodniczka, nie trzeba jej przedstawiać, to numer 1 rankingu. Jestem bardzo zadowolona z wygranej. Myślę, że grałam dziś naprawdę dobrze. Bardzo ciężko pracuję i miło jest mieć taki wynik jako nagrodę - przyznała wtedy Cirstea.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Sorana Cirstea kontynuuje świetną serię w Rzymie

35-letnia Rumunka w grudniu ubiegłego roku zapowiedziała, że po zakończeniu tego sezonu, zakończy karierę. Po wygranej z Sabalenką powiedziała z uśmiechem, że jeśli wygra turniej w Rzymie, to może zmieni swoją decyzję. 

W poniedziałek Cirstea w 1/8 finału turnieju w Rzymie zmierzyła się z rozstawioną z "13" Lindą Noskovą (Czechy, 13. WTA). Rumunka od początku meczu dominowała i prowadziła już 4:0. Potem pewnie utrzymała przewagę i pierwszego seta wygrała 6:2. Druga partia była już wyrównana. Przy stanie 4:4 Noskova przegrała arcyważnego gema serwisowego na przewagi. Po chwili Rumunka wykorzystała pierwszą piłkę meczową, kończąc akcję wolejem przy siatce. 

- Jestem bardzo zadowolona z mojej gry. Musiałam zacząć dziś bardzo dobrze i tak zrobiłam. Pierwszy raz zagram w ćwierćfinale w Rzymie. Uwielbiam ten turniej i mam nadzieję, że będę kontynuowała zwycięską serię - przyznała po meczu Cirstea, cytowana przez "Digisport". 

Dziennikarka spytała też Rumunkę, czy dotrzymuje obietnicy, że jeśli wygra turniej w Rzymie, to nie zakończy kariery. 

- Tak, to obietnica, ale wciąż są mecze do rozegrania - dodała Cirstea. 

Zobacz także: Media reagują na zaskakującą decyzję ws. meczu Świątek - Osaka. "Niezrozumiałe"

Rumunka została dopiero piątą zawodniczką w Erze Open, która dotarła do ćwierćfinału turnieju w Rzymie po ukończeniu 36 roku życia. Wcześniej dokonały tego: Lea Pericoli, Billie Jean King, Martina Navratilova i Venus Williams. Ta ostatnia dokonała tego w 2017 roku. 

Cirstea w ćwierćfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Jelena Ostapenko (Łotwa, 36. WTA) - Anna Kalinska (Rosja, 24. WTA). 

1/8 finału turnieju w Rzymie: Sorana Cirstea - Linda Noskova 6:2, 6:4

Więcej o: