W poniedziałek wieczorem Iga Świątek zagra z Naomi Osaką w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie. Wcześniej pojawiła się na korcie numer pięć kompleksu Foro Italico, by odbyć ostatni trening przed hitowym meczem z Japonką. Miałem okazję przyglądać się sesji treningowej z bliska.
Świątek powinna zacząć trening od 15:00, ale pojawiła się na korcie 20 minut później. Towarzyszyli jej trener Francisco Roig, psycholog Daria Abramowicz, sparingpartner Tomasz Moczek oraz trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk.
Wszyscy szli wolnym tempem, dostosowując się do Roiga, który chodzi o kulach. To dlatego, że Hiszpan ostatnio doznał zerwania ścięgna Achillesa i jego poruszanie jest bardzo ograniczone. W tej sytuacji nie odbijał ze Świątek na korcie, tenisistka rozgrzewała się jedynie ze swoim sparingpartnerem. Kilka tygodni temu w Stuttgarcie, gdy był jeszcze sprawny, Hiszpan wchodził na kort i niekiedy również odbijał z naszą tenisistką. Trenował z nią wtedy m.in. odgrywanie piłek spadających na środek jej pola, a Świątek rzuciła do Ryszczuka, że dawno już nie rozegrała tylu podobnych akcji.
Podczas poniedziałkowego treningu Roig ograniczał się do opierania się o bandy reklamowe i przyglądania, jak uderza jego podopieczna. Gdy zmieniała strony, Roig czynił podobnie, starał się stać blisko niej i podpowiadać. Aczkolwiek przez większość treningu nie było słychać zbyt wielu wskazówek z jego strony. Świątek i Moczek byli skupieni na ćwiczeniu kolejnych elementów gry. Problemy fizyczne Hiszpana nieco utrudniają mu pracę w roli trenera i pytanie, czy będzie towarzyszył byłej numer jeden rankingu we wszystkich turniejach, które pozostały do końca roku.
Świątek i Moczek zaczęli od zagrań z głębi pola, intensywnie pracując nad forhendem, potem bekhendem. Po chwili Polka kilka razy pojawiła się przy siatce, sprawdzając woleja. To były krótkie akcje, w których imponowała refleksem. Wciąż jednak nie czuje się pewnie na siatce, dlaczego w trakcie oficjalnych spotkań nie widzimy jej gry wolejowej zbyt często. A szkoda, bo potrafi w tym miejscu kortu zrobić krzywdę przeciwnikowi, co udowodniła także na treningu. Po jednej z takich wymian ożywili się kibice na trybunach, którzy przywitali Świątek gorącymi brawami. Nie brakowało fanów z naszego kraju oraz Włochów - ci drudzy krzyczeli m.in. "Grande Iga". Polka jest bardzo lubiana w Rzymie, gdzie triumfowała już trzykrotnie, ostatni raz w 2024 roku. To obok Roland Garros jeden z jej ukochany turniejów.
Trening w Rzymie różnił się znacznie od tego, który miałem okazję oglądać w Stuttgarcie nie tylko z uwagi na poziom sprawności Roiga, ale także obecność Abramowicz. Nie było jej w Niemczech, a potem w Madrycie, wróciła do podróżowania ze Świątek we Włoszech. Wykorzystywała czas na odpoczynek, bo team Świątek podróżuje niemal przez cały rok i każdy ze współpracowników niekiedy potrzebuje wolnego. Podczas poniedziałkowych ćwiczeń Abramowicz ograniczała się do podawania piłek, zamieniła też kilka słów z Roigiem. Z Hiszpanem rozmawiał również Ryszczuk, śledząc poruszanie się po korcie naszej tenisistki.
Po 20 minutach Świątek zeszła na przerwę, podczas której Roig miał kilka uwag. W tym czasie wstał jeden z polskich kibiców i krzyknął do niej, trzymając wysoko polską flagę: "Iga, trzymamy kciuki!". Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa nie reagowała na wsparcie fanów - wyjątek uczyniła jedynie, gdy schodziła z kortu, wtedy pomachała kibicom, za co znów otrzymała duże brawa.
Świątek skupiona była na pracy - po przerwie to Moczek znalazł się bliżej siatki, a ona próbowała go mijać, co zwykle czyniła z powodzeniem. Wyglądała pewnie z głębi pola, podobnie jak w ostatnim meczu z Elisabettą Cocciaretto, gdy zwyciężyła 6:1, 6:0.
Czytaj także: Pilny komunikat Widzewa
Pod koniec sesji treningowej sparingpartner sprawdzał return Świątek - w większości przypadków była w stanie efektownie odpowiadać na serwis, nie robiły na niej wrażenia mocne podania Moczka. Za moment zmiana - to Świątek serwowała, a sparingpartner miał odbierać. Podanie może być kluczowym elementem w nadchodzącym spotkaniu z Osaką, bo Japonka potrafi atakować z returnu i przejmować w ten sposób inicjatywę. Na serwis Iga poświęciła więcej czasu, pracując nad jego szlifowaniem.
Po chwili podeszła do Roiga, który pokazywał jej ruchem ręki, jak odbierać poszczególne piłki. Gdy wróciła do ćwiczeń, miała za zadanie kończyć uderzenia, które wpadały wolno i wysoko w 3/4 kortu. W ten sposób trenowała zagrania, po których trener oczekiwał bezpośrednio zdobytych punktów. Skuteczność w takich sytuacjach będzie z Osaką niezwykle cenna. - Nie mogę oddawać punktów za darmo - mówiła nasza tenisistka przed meczem, podkreślając, że musi uniknąć błędów, łatwo przegranych akcji. Podczas ich poprzedniego meczu w Roland Garros 2024 liczył się dosłownie każdy punkt, skoro Polka obroniła nawet piłkę meczową.
Po 40 minutach Świątek i Moczek spotkali się przy siatce, by podziękować sobie za trening. Wtedy jednak do akcji wkroczył Roig. Rozmawiał chwilę z naszą zawodniczką, a następnie wróciła jeszcze do treningu, a konkretnie do zagrywania slajsa zarówno z bekhendu, jak i forhendu. Slajsa Polka stosuje częściej od zeszłorocznego sezonu trawiastego, gdy pracowała wówczas z Wimem Fissetttem. To był ostatni element ćwiczeń, po którym członkowie teamu Świątek i główna zainteresowana zaczęli się zbierać.
Treningi w dniu meczowym są zwykle krótsze, a Świątek częściej sprawdza wówczas swój serwis. Tak też było w poniedziałek. Początek meczu z Osaką około godziny 19:30, relacja w Sport.pl, transmisja w Canal+ Sport.