Absolutny horror w meczu Gauff! Podwójny błąd serwisowy na koniec

Coco Gauff pokonała Solanę Sierrę w meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Rzymie, choć potrzebowała do tego aż trzech setów. Pierwsza partia niespodziewanie padła łupem Argentynki, która wygrała 7:5, ale kolejna odsłona pokazała, kto był faworytką rywalizacji - Amerykanka zwyciężyła 6:0. Trzeci set jednak znów przyniósł ogrom emocji. Do rozstrzygnięcia tego spotkania czwarta rakieta świata potrzebowała aż trzech piłek meczowych.
Coco Gauff
Fot. RICCARDO ANTIMIANI (PAP/EPA)

Choć w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Coco Gauff pokonała Terezę Valentovą w dwóch setach (6:3, 6:4), to wcale nie miała łatwej przeprawy. Czeszka kilkukrotnie potrafiła ją zaskakiwać, do z pewnością dało nadzieję na niespodziankę kolejnej rywalce Amerykanki. Tą w sobotę 9 maja była Argentynka Solana Sierra, która najpierw rozprawiła się z Tamarą Korpatsch (6:3, 6:1), a następnie odprawiła z kwitkiem Anhelinę Kalininą (6:2, 6:3).

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Przełamanie za przełamaniem. Niespodzianka w pierwszym secie

Początek meczu dość myląco wskazał na to, że czwarta rakieta świata ma przewagę nad zajmującą 72. miejsce w rankingu WTA zawodniczką, gdyż wygrała gema serwisowego bez straty punktu. Po chwili jednak obie panie stoczyły zacięty bój, w którym Sierra wybroniła aż trzy break pointy. Czwartej okazji na przełamanie Gauff nie zmarnowała, ale widać było, że Argentynka będzie zaciekle walczyć.

Tak też się stało - tym razem to Amerykanka obroniła trzy break pointy, ale przy czwartym była bezradna. Sierra wróciła do rytmu i kolejnego gema serwisowego wygrała do 15. Następna okazja do przełamania pojawiła się w szóstym gemie pierwszego seta. Dwukrotnie przed taką szansą stanęła Gauff, lecz tym razem Argentynka odwróciła losy rywalizacji i zdołała utrzymać status quo.

Chwilę później niespodziewanie to Sierra przełamała wyżej notowaną przeciwniczkę i wyszła na prowadzenie 4:3. Jej radość jednak nie potrwała długo, gdyż już w kolejnym gemie Amerykanka odłamała, po czym potwierdziła swoją klasę i nie pozostawiając Argentynce złudzeń zwyciężyła gema serwisowego do zera. Sierra jednak się nie podłamała i tym razem to ona nie przegrała akcji przy własnym podaniu, wyrównując tym samym na 5:5. Od tego momentu zaczął się koncert tenisistki z Ameryki Południowej, która raz jeszcze przełamała rywalkę, a następnie zakończyła seta wynikiem 7:5 po 61 minutach gry.

Dwie twarze Gauff. Demolka, a potem seria błędów

Od początku drugiej partii jednak pałeczkę przejęła Gauff. Po zaledwie 15 minutach Amerykanka prowadziła 3:0, a niedługo później po podwójnym błędzie serwisowym Sierry otrzymała okazję do przełamania. Wykorzystała ją bez najmniejszych problemów, zwiększając przewagę nad Argentynką. Nie było już żadnych wątpliwości, że pierwsza odsłona była jedynie wypadkiem przy pracy w wykonaniu czwartej rakiety globu. 28 minut tego seta wystarczyło, by rozbić rywalkę 6:0.

Jeśli ktoś jednak myślał, że to koniec popisów Sierry i uprzykrzania życia rywalce, to grubo się pomylił. Trzecia partia zaczęła się od fenomenalnego gema w jej wykonaniu i przełamania Amerykanki, co znów mogło zasiać w niej ziarenko wątpliwości. Argentynka z kolei szła za ciosem i po chwili prowadziła już 2:0.

To oczywiście wywołało kolejny przypływ złości u Gauff, która popełniała niezwykle proste błędy. Czuć było, że frustracja bierze górę u Amerykanki, a jej gra sypie się z minuty na minutę, co Sierra wykorzystywała bez najmniejszych problemów. Po 11 minutach było 3:0 dla 72. rakiety globu i wiele wskazywało na to, że w stolicy Włoch dojdzie do sensacji.

Sierra nie wytrzymała presji

Gauff jednak walczyła zaciekle i odrobiła stratę jednego przełamania, po czym słaniając się na nogach ugrała swojego gema serwisowego. Tym razem to Argentynka zaczęła się gubić, co przyniosło Amerykance dwie szanse na wyrównanie stanu seta. Pierwszego break pointa Sierra wybroniła pięknym forhendem, lecz drugą piłkę wyrzuciła w aut. Nagle zrobiło się 4:3 dla Gauff, która chciała dobrnąć do końca rywalizacji jak najszybciej.

Popełniała jednak fatalne w skutkach błędy. Najpierw wyrzuciła piłkę meczową, a następnie dała Sierrze szansę na przełamanie i powrót do meczu. A że Argentynka nie zwykła w tym starciu takich okazji marnować, to mieliśmy 5:4 dla amerykańskiej tenisistki przy serwisie Sierry. Sęk w tym, że reprezentantka Argentyny nie podołała i przegrała 4:6. Zakończyła spotkanie w najgorszy możliwy sposób, popełniając podwójny błąd serwisowy.

W kolejnej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Coco Gauff zmierzy się z którąś ze swoich rodaczek. Rywalkę czwartej rakiety świata wyłoni spotkanie pomiędzy Taylor Townsend (96. WTA) a Ivą Jović (17. WTA). Faworytką jest oczywiście 18-latka, choć jej przeciwniczka pokonała w poprzedniej rundzie Marię Bouzkovą.

Coco Gauff (USA) - Solana Sierra (Argentyna) 5:7, 6:0, 6:4

Zobacz też: Sabalenka już wie. Jest decyzja tenisowych władz ws. Białorusi

Więcej o: