Iga Świątek nie bez problemów, ale awansowała do trzeciej rundy turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie. W stolicy Włoch bardzo trudne warunki postawiła znacznie niżej notowana Caty McNally, ale Polka przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Po pierwszym secie mogło się wydawać, że wygrana nad Amerykanką przyjdzie łatwo. W końcu partia zakończyła się szybkim zwycięstwem 6:1, a i w drugiej była liderka światowego rankingu miała już przewagę przełamania. McNally powalczyła do końca, doprowadzając do trzeciego seta po tie-breaku. Szczęśliwie końcówka była już zagrana pod dyktando Świątek, która wygrała 6:1, 6:7(5), 6:3.
Krytycy zapewne uznają to za przejaw nieskutecznych działań nowego trenera Igi Świątek, jednak Polka nie raz podkreślała, że w pełni ufa Francisco Roigowi. Współpraca trzeciej rakiety świata z hiszpańskim trenerem rozpoczęła się jednak od problemów zdrowotnych. 24-latka złapała wirusa w trakcie turnieju w Madrycie, przez co była zmuszona do skreczowania meczu 3. rundy.
Zobacz też: Świątek zabrała głos po meczu z McNally. To było najważniejsze
Teraz poważny uraz odniósł Francisco Roig. Po Rzymie porusza się o kulach z nogą w gipsie. Po meczu z Caty McNally o komentarz w sprawie została poproszona Iga Świątek. - Mieliśmy trening na Piazza del Popolo. Zagraliśmy sobie krótki mecz, założyliśmy się o 100 euro. Myślałam już, że przegram, bo tak dobrze gra woleje. Chciałam wygrać, postanowiłam go trochę rozruszać - opowiada, cytowana przez portal tennishead.net.
- Prowadziłam 5:4 i miałam piłkę meczową. Wtedy źle stanął i zerwał Achillesa. - wspomina Świątek. Trener może liczyć na świetną opiekę. - To się stało w sobotę. We wtorek miał operację w Warszawie. Zaopiekowaliśmy się nim. Bardzo chciał do nas wrócić, nie chciał wziąć wolnego. Bardzo to doceniam, że tu jest, bo nie jest to dla niego łatwe. Troszczymy się o niego, w końcu to członek naszego zespołu - powiedziała, doceniając hart ducha Roiga.
Jednocześnie Świątek podkreśliła, że w pierwszej chwili nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. - Myślę, że nawet kibice tego nie zrozumieli. Był taki odważny. Ja bym się rozpłakała i zrobiła wielką aferę. A jego twarz była normalna, na początku myślałam, że sobie żartuje. Opuścił tylko jeden trening. Trudno mu się teraz poruszać po korcie, ale jakoś dobie damy radę - zakończyła temat 24-latka.
Iga Świątek już wyrównała swój wynik sprzed roku - wtedy w 3. rundzie pokonała ją Danielle Collins. Teraz najlepsza polska tenisistka czeka na swoją następną rywalkę. Będzie to Emma Navarro bądź Elasibetta Cocciaretto. Obie zawodniczki zmierzą się w piątkowy wieczór.