Janowicz rozliczył się z przeszłością i ogłasza. To dlatego zostawił tenis

- Byłem tak zdesperowany, żeby wrócić na zadowalający mnie poziom gry w tenisa, że robiłem wręcz za dużo - mówi Jerzy Janowicz, były 14. zawodnik na świecie i półfinalista Wimbledonu, który był gościem programu "Break Point" u Dawida Celta i Marka Furjana. Były polski tenisista zdradził powody zakończenia kariery, choć oficjalnie nigdy o tym nie poinformował.

Wimbledon 2013 roku wielu polskich kibiców tenisa zapamięta na zawsze. To wtedy w ćwierćfinale gry pojedynczej mężczyzn doszło do polskiego starcia, gdzie Jerzy Janowicz pokonał Łukasza Kubota. Obaj zawodnicy wymienili się po spotkaniu koszulkami, co zapisało się w historii londyńskiej imprezy. Łodzianin został wówczas 14. zawodnikiem świata, ale jego dalsza kariera nie rozwinęła się zgodnie z oczekiwaniami.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Jerzy Janowicz rozlicza się z przeszłością. "Zwyczajnie mnie to nie bawi"

Zaczęły dokuczać mu kontuzje, zwłaszcza kolana i pleców, przez co rzadko pojawiał się na korcie. Sezon 2017 był ostatnim na najwyższym poziomie, gdy rywalizował w turniejach wielkoszlemowych. Po wielu próbach powrotu Jerzy Janowicz nieoficjalnie zakończył karierę jakiś czas temu. - Dopiero zaczynam oddychać świeżym powietrzem bez tenisa. Nie powiem, że zakończyłem karierę, bo nie lubię takich deklaracji. Nie potrzebuję atencji, poklasku - mówił w sierpniu zeszłego roku w rozmowie ze Sport.pl. Ostatni mecz rozegrał we wrześniu 2022 roku podczas pierwszej rundy challengera w Szczecinie, gdzie przegrał 3:6, 4:6 z Brytyjczykiem Janem Choińskim.

Aktualnie Jerzy Janowicz ma 33 lata i częściej do ręki chwyta rakietę padlową, aby rywalizować w tym sporcie, również na arenie międzynarodowej. Był także gościem programu "Break Point" u Dawida Celta i Marka Furjana. "Dlaczego znienawidziłeś tenis? Co wydarzyło się, że tak ci zbrzydł?" - zapytał byłego tenisistę pierwszy z nich.

- Wiele czynników. W dużej mierze to jak długo walczyłem ze zdrowiem. Kontuzje, ból, operacje, rehabilitacja... Potem treningi, powroty, kolejne pauzy i tak w kółko. To było takim gwoździem do trumny, że jednak ta moja walka i chęć powrotu nie zakończyła się tak, jak planowałem. Po tych 6-7 latach walki ze zdrowiem po moim ostatnim meczu, który w ogóle nie powinien dojść do skutku, powiedziałem Marcie [Domachowskiej, żona - red.], że to koniec, bo zwyczajnie mnie to nie bawi i nie chce mi się tego robić - odparł Jerzy Janowicz. 

33-latek wspomniał, że jego problemy zdrowotne rozpoczęły się na przełomie 2015 i 2016 roku, gdy zaczęło dokuczać mu kolano, a przez wiele miesięcy nie mógł znaleźć przyczyny dolegliwości. - Byłem tak zdesperowany, żeby wrócić na zadowalający mnie poziom gry w tenisa, że robiłem wręcz za dużo. Non stop miałem ten zaciągnięty hamulec ręczny w postaci zdrowia i naprawdę odwiedziłem bardzo dużo różnych specjalistów, nie tylko w Polsce. Problemy z "kolanem skoczka" są bardzo uciążliwe. Często kończą się fiaskiem i końcem kariery. Ja i tak miałem krótki epizod, że zacząłem dobrze się czuć. To było na krótko przed pandemią w 2020 roku - podsumował były półfinalista Wimbledonu. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.