10 porażek z rzędu i koniec! Słynny tenisista świata zakończył passę wstydu

1-12 - tak z perspektywy Alexa De Minaura wyglądał bilans starć ze Stefanosem Tsitsipasem przed ćwierćfinałem turnieju ATP 500 w Acapulco. Grek wygrał 10 pojedynków z rzędu, ale 25-letniemu Australijczykowi, który jest obrońcą tytułu, udało się w końcu przerwać niechlubną serię. Choć pierwszego seta przegrał gładko 1:6. - Za każdym razem, gdy muszę z nim zagrać, przypomina mi się mój bilans. Nikt mnie nie pokona mnie 11 razy z rzędu - wspomniał po meczu Australijczyk.

W hiszpańskiej nomenklaturze piłkarskiej określenie "Bestia Negra" oznacza niewygodnego przeciwnika, którego nie da się pokonać. Pewne przekleństwo dla drużyny lub zawodnika. Świadomy takiego przesądu jest Alex De Minaur, który wychowywał się w Hiszpanii, ojczyźnie matki. W tym kraju także szkolił się tenisowo. 

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

10 porażek z rzędu i koniec! Dziewiąty tenisista świata zakończył passę wstydu

Dla 25-letniego Australijczyka "czarną bestią" jest Stefanos Tsitsipas, który pokonywał go w dziesięciu meczach z rzędu! W sumie w 13 ich starciach na zawodowych kortach Alex De Minaur lepszy był tylko raz - w 2017 roku w na poziomie Challengerów. 

Z takim bagażem doświadczenia, ale i obciążeniem psychicznym dziewiąty tenisista świata wychodził na kort centralny w Acapulco, aby w ćwierćfinale turnieju ATP 500 zmierzyć się ze Stefanosem Tsitsipasem (12. ATP). Australijczyk, który jest obrońcą tytułu, mecz zaczął od przełamania, ale później przegrał sześć kolejnych gemów z rzędu! To był absurdalny 29-minutowy set, w którym obaj posłali raptem po dwa winnery, a niewymuszonymi błędami można by obsadzić kilka partii - zwłaszcza w przypadku De Minaura, który wygrał cztery punkty przy swoim podaniu. 

W drugim secie poziom gry delikatnie się podniósł, lecz zawodnicy wciąż przełamywali się nawzajem. O jednego breaka lepszy był De Minaur. Australijczyk od stanu 3:2 w drugi secie nie stracił już serwisu do końca meczu, jednakże w finałowej partii jako pierwszy musiał się przed taką sytuacją bronić. Grał jednak coraz lepiej, co potwierdzają także statystyki, albowiem w trzecim secie według oficjalnych danych ATP popełnił raptem jeden niewymuszony błąd (przy ośmiu winnerach). Natomiast Stefanos Tsitsipas zanotował ich aż 10. Gorzej także serwował, a to oznaczało, że nie mógł jedenasty raz z rzędu pokonać 25-letniego Australijczyka. To Alex De Minaur triumfował 1:6, 6:3, 6:3.

- Za każdym razem, gdy muszę z nim zagrać, przypomina mi się mój bilans. Cieszę się, że udało mi się z nim wygrać. Chciałbym powiedzieć, że nikt mnie nie pokona mnie 11 razy z rzędu, ale... Stefanos pokonywał mnie od bardzo dawna, więc cieszę się, że udało mi się go pokonać choć raz - przyznał w wywiadzie pomeczowym dziewiąty tenisista świata. 

Było to nawiązanie do słynnej wypowiedzi Vitasa Gerulaitisa. Nieżyjący już amerykański tenisista przegrał 16 razy z rzędu z Jimmym Connorsem. Wówczas jednak przełamał tę serię i powiedział: - Niech to będzie lekcja dla was wszystkich. Nikt nie wygrywa z Vitasem Gerulaitisem 17 razy z rzędu.

Alex De Minaur podchodził do obrony tytułu w Acapulco z numerem dziewiątym w rankingu ATP, lecz w rankingu na żywo spadł na 14. lokatę. Jest to spowodowane dobrymi wyniki Tsitstipasa i Caspera Ruuda. Norweg również dotarł już do półfinału. Natomiast Australijczyk, aby utrzymać miejsce w czołowej dziesiątce, musi wygrać cały turniej i obronić pełną pulę punktową. - Wiem, że zwłaszcza na mojej pozycji, co tydzień będzie dużo zmian. Mam jednak kilka miesięcy, w których nie będę bronił wielu punktów, więc jeśli w tym tygodniu nie uda mi się obronić tytułu w Acapulco, mam zaraz Indian Wells, Miami i cały sezon na mączce, aby zdobyć trochę punktów i awansować w rankingu - podsumował tę sprawę Alex De Minaur, który w półfinale zmierzy się z Jackiem Draperem (50. ATP). To jedyny nierozstawiony zawodnik w tej fazie turnieju.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.