Świątek reaguje na "zaczepkę" z trybun. "Sama całe wciągnę"

- Jestem trochę podziębiona - przyznała Iga Świątek (1. WTA) po wygranej z Catherine McNally (23. WTA). Polka uspokajała, że nie grałaby na turnieju w Ostrawie, gdyby było to coś poważnego. W pomeczowych komentarzach kompletowała swoją Amerykańską rywalkę.

Świątek stoczyła z McNally zacięty i interesujący pojedynek, który Polka wygrała 6:4, 6:4. Dzięki temu, po niemalże dwóch godzinach gry, awansowała do półfinału turnieju WTA 500 w Ostrawie. Liderka światowego rankingu w wypowiedziach pomeczowych komentowała m.in. atmosferę na trybunach.

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

"Czuję się tu jak w domu". Świątek o dopingu podczas turnieju WTA 500 w Ostrawie

Podczas transmisji telewizyjnej pokazano plakat, na którym kibice pytali Świątek, czy podzieli się z nimi tiramisu. Odpowiedź Polki była jednoznaczna - Nie sądzę. Bo sama całe sama. Czuję ogromne wsparcie od kibiców, szczególnie z Polski. To niesamowite, że trybuny są wypełnione po brzegi - powiedziała na gorąco.

- Czuję się tu, jak w domu. A potrzebowałam tego wsparcia, szczególnie w drugim secie. Dziękuję wam wszystkim - dodała, zwracając się do kibiców zgromadzonych w hali w Ostrawie. - Jest tu jak na koncercie rocka. Naprawdę jest cudownie. Zagrałyśmy bardzo fajny mecz z wieloma akcjami przy siatce, a to coś, co rzadko się widzi w damskim tenisie. Dałam z siebie wszystko i cieszę się, że domknęłam to spotkanie w dwóch setach - powiedziała chwilę później w rozmowie z Canal+Sport.

Świątek podczas meczu sięgała po chusteczki, co zaniepokoiło reportera stacji. Postanowił więc dopytać o jej stan zdrowia. - Gdyby to było coś poważnego, to by mnie tu nie było. To już się zdarzyło w tym roku, bo byłem przeziębiona przed Roland Garros, co nie było przyjemne przed tak ważnym turniejem. Ale mam nadzieję, że starczy mi siły [by grać dalej]. Tak naprawdę ta noc pokaże mi, czy przeziębienie pójdzie dalej, czy się zatrzyma - usłyszał. 

Zwyciężczyni Rolanda Garrosa i US Open w 2022 roku komplementowała swoją rywalkę, Catherine McNally. A szczególnie jej styl gry, który nie jest łatwy. Warto podkreślić, że McNally była uważana za zaskoczenie tegorocznego turnieju w Ostrawie. 

- Szczerze mówiąc, to przez pół roku przygotowywałam się na granie przeciwko Ash Barty (była liderka rankingu WTA - przyp. red.), więc byłam gotowa na ślizgi. Ale wiadomo, że nigdy nie jest łatwo grać z przeciwniczką, która tak szybko zmienia rytm gry. Jak najbardziej, to było wymagające i trzeba było się przestawić gdzieś w głowie - powiedziała

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

McNally to tenisistka, którą Świątek zna bardzo dobrze. W przeszłości mierzyły się ze sobą w ITF czy WTA. Miały też okazję grać razem w deblu. - Jednym z meczów, gdy grałyśmy razem, był półfinał Roland Garros w 2018 roku. Nie zapomnę go, bo to był turniej, przed którym ja naiwnie, jako juniorka nieznająca życia, liczyłam, że wygram RG, bo to mój ulubiony turniej. Wtedy Caty dała mi srogą nauczkę. Faktycznie zagrałyśmy razem sporo meczów. Przede wszystkim wygrałyśmy razem debla. Jej mama kupuje mi książki po angielsku, więc to są naprawdę dobrzy ludzie - skomentowała. 

Świątek zagra w półfinale ze zwyciężczynią meczu: Tereza Martincova (Czechy, 78. WTA) - Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, 21. WTA). W półfinale jest już również Barbora Krejcikova, która pokonała rewelacyjną Amerykankę Alycię Parks 7:6, 6:3.

Więcej o: