Kibice kupują koszulki jak szaleni! A media grzmią: To kolejny przykład uprzywilejowania białych

Michał Kiedrowski
Tim Tebow wraca do NFL. Nie dotknął jeszcze piłki, a już spotkał się z lawiną krytyki, że nie powinien, bo inni takie szansy nie dostali.

Tim Tebow to człowiek, którego renoma wykracza daleko poza sport. W NFL miał tylko kilka błyskotliwych występów. Do historii przeszedł jednak dzięki serii niewiarygodnych końcówek meczów, gdy potrafił poprowadzić zespół do zwycięstwa mimo beznadziejnej sytuacji. Po jednym z takich spotkań serialowy aktor Rainn Wilson skomentował: "Wyślijmy Tima Tebowa do Iranu, żeby odzyskał naszego drona. Wystarczy mu nóż". 

Zobacz wideo

Były: Tebow Time, tebowing i Tebow Rule

Media sportowe ukuły nawet specjalny termin, Tebow Time, na określenie ostatnich minut meczu, gdy zawodnik Denver Broncos z przeciętnego rozgrywającego staje się nagle mocarzem, którego statystyki dorównują największym w lidze. 

Legendarny niemiecki dziennikarz pisze do Legendarny niemiecki dziennikarz pisze do "Lewego". "Zabrakłoby ci uczucia"

Kibice go pokochali, a dziennikarze nie. Choć Tebow zawsze był grzeczny i ujmujący, komentatorzy sportowi twierdzili, że on nie umie grać, a liberalne media debatowały nad zachowaniem zawodnika na boisku. Chodziło o to, że Tebow po zakończeniu każdego meczu klękał przy linii i pogrążał się w modlitwie. Charakterystyczna postawa przebiła się nawet do kultury popularnej pod nazwą tebowing.

Natomiast wcześniej - zanim Tebow zagrał w NFL - liga uniwersytecka wprowadziła nawet specjalny przepis zwany Tebow Rule, zabraniający zawodnikom wypisywania czegokolwiek na naklejkach pod oczami tzw. eye black. Zawodnik podczas meczów miał tam siglum biblijne "Jan 3, 16", który odsyłał do wersetu Ewangelii św. Jana: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".

Tebow wraca, podpisał jednoroczny kontrakt

Szczytem kariery, a zarazem ostatnim wielkim meczem Tebowa było spotkanie I rundy play-off w 2012 roku, gdy skazywani na porażkę Broncos pokonali sensacyjne Pittsburgh Steelers po dogrywce. Dzień po tym meczu skrót "Jan 3,16" był najczęściej wpisywaną frazą w Google'u w USA, bo Tebow zdobył swoimi podaniami 316 jardów, a średnia długość jednej udanej próby wyniosła 31,6 jarda. 

Na tym skończyła się właściwie futbolowa kariera Tebowa w NFL. Broncos w następnym sezonie postawili na Peytona Manninga, z którym wygrali Super Bowl. A Tebow w żadnym z kolejnych klubów, w których był, nie zdobył pozycji rozgrywającego nr 1. Z NFL odszedł w 2015 r. Potem grał w baseball w niższych ligach w barwach zespołów związanych z New York Mets, z którymi podpisał kontrakt. 

Oficjalnie! Hansi Flick podpisał kontrakt! Trzyletnia umowaOficjalnie! Hansi Flick podpisał kontrakt! Trzyletnia umowa

Teraz w USA gruchnęła wieść, że Tebow wraca do futbolu. Umowę z zawodnikiem, który w tym roku skończy już 34-lata, podpisali Jacksonville Jaguars - najsłabsza drużyna ubiegłego sezonu. Kontrakt jest roczny, a suma, którą zarobi zawodnik, to ligowe minimum, czyli 920 tys. dolarów za sezon.  

Tebowa ściągnął do drużyny jego stary znajomy Urban Meyer, trener, pod którego wodzą zawodnik wygrał mistrzostwo ligi uniwersyteckiej w barwach Florida Gators, a także tzw. Heismen Trophy dla najlepszego zawodnika rozgrywek. 

Koszulki Tebowa sprzedają się najlepiej w NFL

W nowym zespole Tebow nie będzie grał - tak jak w Broncos - na pozycji rozgrywającego, ale jako tzw. tight end. To najbardziej wszechstronna rola w formacji ofensywnej w futbolu amerykańskim. Tight end musi być silny i wysportowany, jego zadaniem w zależności od wyboru zagrywki jest ochrona rozgrywającego, torowanie miejsca running backowi albo wyjście na pozycje i złapanie krótkiego podania. Meyer uważa, że Tebow doskonale się w nowej roli sprawdzi, choć nigdy w życiu nie grał na tej pozycji. 

Kibice też są zachwyceni. Koszulki zawodnika w internetowym sklepie NFL sprzedają się jak świeże bułeczki. Tebow w ciągu dwóch dni od podpisania umowy został liderem sprzedaży w trzech kategoriach: mody męskiej, kobiecej i młodzieżowej.

Wydawałoby się, że to sytuacja, z której wszyscy powinni być zadowoleni. Świetna promocja dla drużyny, zawodnika i ligi. Tymczasem jednak na Tebowa, klub i trenera Meyera wylała się Niagara krytyki.  

Kolejny przykład uprzywilejowania białych

Steven A. Smith - jeden z najbardziej znanych dziennikarzy sportowych stacji ESPN - najpierw nazwał Tebowa "jednym z najwspanialszych ludzi, jakich zna". Potem mówił, że jest "filarem społeczności", mając na uwadze charytatywną działalność sportowca, który m.in. wybudował szpital na Filipinach. W końcu jednak  jasno dał wyraz, czemu jest przeciwko jego zatrudnieniu w NFL: 

To jeszcze jeden przykład uprzywilejowania białych. Coś takiego nigdy nie przydarzyłoby się czarnemu zawodnikowi. On już skończył karierę, nigdy nie grał na tej pozycji, ale dostaje szansę, jakiej nie dostałby nikt inny 

W podobnym tonie wypowiada się Michael Lombardi z serwisu The Athletic: "Tim Tebow nie jest wystarczająco dobry, by grać w NFL. I nie zasługuje na kolejną szansę. Zajmuje miejsce w składzie, na którym mógłby być jakiś debiutant lub zawodnik, który bardziej na to zasługuje. Trener Urban Meyer straci wiarygodność w oczach swoich graczy, jeśli będzie kontynuował ten eksperyment".

Vital Heynen miał być wśród trenerów składających protest wobec fatalnych warunków noclegowych w hotelu w Rimini podczas siatkarskiej Ligi NarodówFatalne warunki podczas Ligi Narodów! Heynen i inni trenerzy złożyli protest

"To głupi ruch" - komentuje z kolei Greg McElroy, były zawodnik New York Jets, cytowany przez sportowy serwis stacji CBS. "Założę się, że będą zawodnicy, którzy będą przewracać oczami, bo mają dość faktu, że zawodnik, który będzie czwartym czy piątym wyborem do gry, zostanie oczkiem w głowie sztabu szkoleniowego. To wkurzy zawodników i będzie miało wpływ na atmosferę w szatni. Nie dlatego, że ktoś będzie miał coś przeciwko samemu Timowi, ale z powodu uwagi, jaką na siebie ściągnie". 

Miejsce dla Tebowa jest, ale nie ma go dla Kaepernicka

Oliver Connolly w dzienniku "Guardian" nazwał ściągnięcie zawodnika "farsą" i śmieje się, że Tebow dostał tę robotę, bo mieszka trzy domu od trenera. "Może będą jeździć razem na treningi" - zastanawia się żartem. A dalej pisze o nepotyzmie i arogancji zarówno trenera, jak i zawodnika. 

Swoje niezadowolenie i rozczarowanie wyrazili też niektórzy ciemnoskórzy zawodnicy. Tebow znalazł miejsce w lidze, a nie ma go dla Colina Kaepernicka, lidera protestów przeciwko brutalności policji, którego nie chce zatrudnić żaden zespół po tym, jak wygasł jego kontrakt z San Francisco 49ers. 

Na koniec warto zauważyć, że jeszcze nic nie jest przesądzone. Tebow jest dopiero w 90-osobowym szerokim składzie i będzie musiał zawalczyć o miejsce w zespole. Przed sezonem drużyna zostanie przycięta do 53 graczy. Dopiero gdy Tebow się w niej znajdzie, jego kontrakt zacznie obowiązywać.

Więcej o: