"Napluł Amerykanom w twarz". Trump powiedział mu, by znalazł sobie lepszy kraj

Gdy Colin Kaepernick na znak protestu przeciwko rasizmowi zaczął klęczeć podczas hymnu Stanów Zjednoczonych, został sam. Po śmierci George'a Floyda razem z nim klęczą ludzie na całym świecie.
Zobacz wideo

Nie krzyczał, nie rzucał kamieniami, nikogo nie bił i nie szarpał. Klęczał podczas hymnu granego przed meczami futbolu amerykańskiego. W 2016 roku po raz pierwszy, bo policjantka Betty Shelby zastrzeliła czarnoskórego mężczyznę, którego niesłusznie podejrzewała o posiadanie broni, i wtedy Kaepernick poczuł, że czas zabrać głos. Grał hymn, on siedział, a ludzie byli w szoku. W kolejnych meczach zmienił sposób manifestowania - uklęknął na jedno kolano. - Nie mogę stać i z dumą patrzeć na flagę, gdy w kraju dyskryminowani są ludzie ze względu na kolor skóry. To ważniejsze niż sport. Na ulicach ludzie tracą życie, a winni nie ponoszą konsekwencji. Idą na płatny urlop i uciekają od morderstwa - powiedział i klęczał tak przed każdym meczem w sezonie.

Spotkał się z ostracyzmem. Gdy protestował, telewidzowie ostentacyjnie zmieniali kanał, kibice na stadionach obrażali go i gwizdali, a gdy jego kontrakt z QB San Francisco 49ers wygasł, żaden z klubów nie zaproponował mu nowego. I tak od marca 2017 roku, Kaepernick nie ma zespołu. Został największym sportowym banitą od czasów Muhammada Aliego, który po tym jak odmówił wstąpienia do wojska i wyjazdu na wojnę do Wietnamu, w której sens nie wierzył, stracił tytuł mistrza świata i przez trzy lata nie mógł boksować.  

Teraz, po śmierci George'a Floyda powstają zbitki dwóch zdjęć: z prawej klęczący Kaepernick - jednym kolanem na murawie. Z lewej klęczący policjant Derek Chauvin - z kolanem na szyi Floyda. 

Trump do Kaepernicka: "Skoro Ameryka ci się nie podoba, to znajdź sobie lepszy kraj"

"Nie mogę oddychać!", "Nie sięgałem po broń", "Nic nie zrobiłem", "Proszę, nie pozwól mi umrzeć", "Dlaczego do mnie strzelasz?!" - to ostatnie słowa kilkunastu ofiar policyjnej agresji. Ktoś wypisał je na transparencie i stanął pod Białym Domem. Obok czarnoskóry trzymał kartkę z napisem "Przestańcie nas zabijać". Dalej ludzie w maseczkach z napisem "Nie mogę oddychać". I kolejne banery: "Dla policji czarne życie się nie liczy", "Milczenie jest przemocą", "Black Lives Matter". A później wszyscy uklękli na jedno kolano, jak Kaepernick kilka lat temu.

Protesty przeciwko brutalności policji i rasizmowi trwają w całych Stanach Zjednoczonych. Za dnia zazwyczaj jest spokojnie, po zmroku lecą szyby, płoną samochody i rozkradane są sklepy. Prezydent Donald Trump grozi, że wyprowadzi na ulice wojsko. Zaznacza, że protestować można, ale pokojowo. A jednak, gdy Kaepernick klęczał, Trump, wtedy kandydat na prezydenta, krzyczał do mikrofonu na jednej z konwencji: - Czyż nie byłoby fajnie zobaczyć zdecydowaną reakcję właścicieli klubów NFL? Gdy ktoś lekceważy naszą flagę, powinni powiedzieć: "niech ten sukinsyn natychmiast zejdzie z boiska. Jest zwolniony". A później zwrócił się do samego Kaepernicka: - "Powinieneś stać podczas hymnu. Jeśli nie stoisz, nie powinieneś grać. A może w ogóle nie powinieneś być w tym kraju. Skoro Ameryka ci się nie podoba, to znajdź sobie lepszy kraj". Jeszcze bardziej bezpośredni był Mike Ditka, legendarny trener klubów NFL: - Mam problem z ludźmi, którzy nie okazują szacunku temu krajowi i jego fladze. Jeśli im się tu nie podoba, mogą stąd wypieprzać.

Kaepernickowi zaczęto grozić śmiercią. Wyzywać go od zdrajców, pisać listy do klubu, by z "tym sukinsynem" natychmiast rozwiązać kontrakt. Był jednocześnie ofiarą i bohaterem. Zależy, kto na niego patrzył. Zyskiwał naśladowców, bo gdy rozpoczął się nowy sezon, protestowało już kilkudziesięciu zawodników. Ale na końcu został sam. Inni odpuścili. Część gra w najlepszej lidze do dzisiaj, a on od ponad trzech lat jest bez klubu, choć portal "FiveThirtyEight" podaje, że żaden rozgrywający z takimi statystykami nie czekał na nowy klub tak długo. Eksperci zgadzają się, że ostatni sezon miał słaby, ale paru zespołom i tak by się przydał. Ale jest zbyt kontrowersyjny.

Gdy firma Nike zaryzykowała i wybrała go twarzą kampanii "Just Do It", której towarzyszył slogan "Uwierz w coś, nawet jeśli oznacza to poświęcenie wszystkiego", jej klienci zareagowali własnym hasłem: "Just Burn It", by w ramach protestu palić buty z charakterystyczną łyżwą. To było jak referendum: wspierasz Kaepernicka - kupujesz buty, jesteś przeciwko - palisz je. Po początkowych stratach, Nike zanotował 17-procentowy wzrost sprzedaży.  

Colin Kaepernick nową twarzą Nike. Amerykanie palą buty na znak protestuColin Kaepernick nową twarzą Nike. Amerykanie palą buty na znak protestu www.instagram.com/kaepernick7; screen: Twitter.com

Kaepernick już wtedy był porównywany do Tommiego Smitha i Johna Carlosa, buntowników z olimpijskiego podium na dwieście metrów w Meksyku, którzy gdy rozbrzmiał amerykański hymn, unieśli pięści w czarnych rękawiczkach. Nie mieli butów, tylko czarne skarpetki. - Czarna Ameryka zrozumie to, co zrobiliśmy. Gdy wygrywamy, jesteśmy Amerykanami, gdy zrobimy coś złego, jesteśmy Murzynami - powiedział Smith. Nie zostali zrozumiani. Stracili resztę igrzysk tak, jak Muhammad Ali najlepsze lata swojej kariery. Przez ponad trzy lata nie mógł boksować, bo odmówił wstąpienia do wojska i wyjazdu na wojnę w Wietnamie. - Żaden Viet Cong nigdy nie nazwał mnie czarnuchem - uderzał w Amerykę. - Gdybym wierzył, że wojna zapewni spokój i równość ludziom w Wietnamie, pojechałbym. Ale nie zapewni. Pójdę za to do więzienia? W więzieniu jesteśmy już 400 lat!

Colin Kaepernick wróci do NFL? Właściciele widzą tym szasnę na PR-owe arcydzieło

Protest Kaepernicka trafił na wyjątkowo trudny grunt. Chociaż w NFL blisko 70 procent zawodników to Afroamerykanie, w 70 procentach ogląda ich biała publiczność, a właścicielami klubów w zdecydowanej większości są ludzie biali (wyjątkami są Pakistańczyk i Koreańczyk). W dodatku - jak pisze ESPN - w większości niezwykle konserwatywni. Krytycy powtarzali, że klęcząc podczas hymnu, znieważył narodowy symbol, napluł Amerykanom w twarz. Dla nich bohaterem był Pat Tillman, który zrezygnował z wysokiego kontraktu w NFL i po zamachach na World Trade Centre zaciągnął się do wojska, by walczyć w Afganistanie. Kaepernick był zdrajcą, który nie uszanował hymnu, a więc i weteranów wojennych, którzy za ten hymn przelewali krew, czym zyskali w Ameryce półboski status. I znów - część weteranów stanęła za Kaepernickiem, część go potępiła. Dyskusja trwała, nienawiść wzmagała.

Łatwiej miał LeBron James, gwiazda NBA, który po tym jak nowojorski policjant udusił Erica Garnera, niesłusznie oskarżonego o nielegalny handel papierosami, rozgrzewał się w koszulce z napisem "I can’t breathe", czyli "nie mogę oddychać" - ostatnim zdaniem, które Garner zdołał z siebie wydusić. Ale koszykówka ma w Stanach najmłodszą widownię ze wszystkich dyscyplin i aż 45 procent widzów stanowią Afroamerykanie. Poparli protest LeBrona i kilku innych mniej znanych koszykarzy. Zadziałał też jego status - idola i wielkiej gwiazdy. Kaepernick był znacznie mniej znany i nigdy nie był w swojej dyscyplinie tak dobry, jak LeBron. 

Tymczasem NFL walczyła z kibicami, prezydentem Trumpem, tocząc przy tym jeszcze wewnętrzną wojnę z właścicielami klubów. Ci chcieli postawić na biznes, a wśród władz niektórzy nieśmiało przebąkiwali coś o wartościach. Wygrał biznes - kilkudziesięciotysięczna widownia SuperBowl, nawet pięć milionów dolarów za 30-sekundową reklamę w trakcie finału, średnio dwumilionowe pensje futbolistów i rekordowe wartości klubów. Kaepernick nie mógł tego zepsuć, musiał zniknąć.

- Myślałem, że postąpiliśmy właściwie, ale widząc, co wydarzyło się w Minneapolis, rozumiem, jak bardzo się pomyliliśmy - powiedział CNN były wiceprezes NFL Joe Lockhart. - Drużyny nie chciały dać mu umowy, bo był kontrowersyjny. A kontrowersje źle wpływają na interesy - mówi. Wiceprezesem był dwa lata i przyznaje, że sprawa Kaepernicka była dla ligi najtrudniejszym wyzwaniem. - Odbyło się wiele konferencji, jak powinniśmy się zachować, żeby wykorzystać popularność NFL do promowania sprawiedliwości rasowej w Ameryce. Mieliśmy opracowane strategie, odłożone na to 100 milionów dolarów, ale wszystko zmieniło się po wypowiedzi Trumpa. Wszystko! Wielu zawodników zaczęło klęczeć, kibice protestowali, zaczęli zwracać karnety, oglądalność spadała - wymieniał.

CNN pisze: "Kaepernick nie został zablokowany w ramach kary za rozpoczęcie protestów. Szefowie ligi starali się nakłonić kluby, by podpisały z nim kontrakt. Czysto sportowo dla większości z nich byłby wzmocnieniem. Właściciele przewidywali jednak, że biznesowo im to zaszkodzi". - Kierownik jednego z klubów powiedział mi wprost, że jeśli go wezmą, co piąty kibic odda im karnet. Ryzyko było za duże. Nikt nie chciał go podjąć bez względu na to, czy był zwolennikiem Trumpa, czy nie. Mogli się zgadzać z Kaepernickiem, ale bali się go wziąć do siebie - mówi Lockhart.

Zawodnik oskarżył ligę o niesprawiedliwe traktowanie i zmowę. W ramach ugody pozasądowej otrzymał od NFL blisko 10 milionów dolarów. Część przekazał na cele charytatywne i założył fundację, która m.in. opłaca adwokatów ludziom, mającym problemy prawne z powodu zatrzymań na protestach. Po manifestacjach trwających właśnie w ponad 150 amerykańskich miastach, potrzebujących będzie jeszcze więcej, bo policja zatrzymała już ponad 11 tysięcy obywateli. Niektórzy z nich za chwilę zwrócą się do Kaepernicka o pomoc.

CNN już stara się analizować, jaki wpływ na aktualne wydarzenia miał jego gest sprzed ponad trzech lat. "Wpłynął na zaangażowanie społeczne sportowców z całego świata: w Bundeslidze jednoczą się czarnoskórzy piłkarze, mówią o tym David Beckham i Michael Jordan, zawodnicy Liverpoolu i Chelsea oddają hołd, klęcząc w ciszy na treningowym boisku. I chociaż niedawne zabójstwa Ahmauda Arbery'ego, Breonny Taylor i George'a Floyda są kolejnymi dowodami, że systemowy rasizm nie jest bliżej wyginięcia, niż był cztery lata temu, reakcja na to jest zupełnie inna - wystarczy zobaczyć, kto zabiera w tej sprawie głos". Również statystyki pokazują, jak zmienia się amerykańskie społeczeństwo. W 2007 roku tylko 33 procent wszystkich dorosłych obywateli USA w sondażu Gallupa stwierdziło, że jest "nieco niezadowolonych" lub "bardzo niezadowolonych" ze sposobu traktowania czarnoskórych. W 2018 roku niezadowolenie wzrosło do 54 procent. Zmiana jest widoczna przede wszystkim wśród białych obywateli.

Szef NFL Roger Goodell, zwykle bardzo powściągliwy w politycznych dyskusjach, napisał klika dni temu w oświadczeniu: "Działanie jest pilnie potrzebne". I liga zaczęła działać. Na początek zmieniła na swojej stronie status Kaepernicka z "emerytowanego" na "wolnego". To symboliczne przypomnienie, że zawodnik może w każdej chwili wrócić do gry. Ponoć spragnieni biznesowych korzyści właściciele widzą w tym szansę na PR-owe arcydzieło. Kto weźmie do siebie Kaepernicka, ten zyska popularność wśród wszystkich protestujących. I żeby było jeszcze bardziej symbolicznie, najwięcej mówi się o zainteresowaniu Zygi i Marka Wilfów, właścicieli Minnesota Vikings. Zespołu z Minneapolis, miasta George’a Floyda.