MICHU: Tęsknię za prawdziwym MICHEM

Nie zawsze życie zawodowe układa nam się tak jak sobie to wymarzyliśmy. Z pewnością nie tak ostatnie miesiące wyobrażał sobie Michał "MICHU" Müller. Wciąż jest jednym z najlepszych polskich zawodników CS:GO, ale w 2022 roku będzie miał jednak sporo do udowodnienia, nie tylko esportowym kibicom, ale również sobie. Dlaczego tęskni za prawdziwym "MICHEM" i jaki był prawdziwy "MICHU"?

Patryk Stec: Jak się czujesz po ostatnich informacjach? Jesteś rozczarowany? Zły?

Michał "MICHU" Müller: Na pewno mam w sobie dużo negatywnych emocji, tym bardziej, że taka sytuacja w mojej karierze wydarzyła się po raz drugi. Lubię uczyć się na błędach, nie chcę ich popełniać wiele razy. Tutaj nie dało się tego jednak przewidzieć ani uniknąć. Polecam z resztą twój wywiad z Kubenem, w którym właśnie odpowiedział na twoje pytania odnośnie aspektu marketingowego w takiej organizacji. Jak to na co dzień funkcjonuje i skąd się biorą takie decyzje. Z pewnością czuję złość i rozczarowanie. Takie emocje mi towarzyszą. Mam nadzieję, że w końcu zamknę puszkę pandory, która jakiś czas temu się otworzyła i w przyszłości takie sytuacje nie będą mieć już miejsca.

Zobacz wideo Szpilka czeka na debiut w KSW. "To będzie ciekawa historia"

To nie jest trochę tak, że ta złość jest większa, bo ta decyzja nie była zależna od waszych wyników? Nie mieliście większego wpływu na tę decyzję?

Wydaje mi się, że została ona podjęta jakiś czas temu, a teraz był jej finalny efekt. Kiedy podobna sytuacja wydarzyła się w Envy to wyglądało to trochę inaczej. Tam nawet kazano nam szukać zawodników, mieliśmy się szykować do kolejnego sezonu. Informację dostaliśmy nagle. W trakcie poszukiwań nowych graczy, gdy jednego już mieliśmy potwierdzonego i skład wyglądał naprawdę obiecująco na papierze. Byłby dużo lepszy od poprzedniego. Musieliśmy przerwać poszukiwania i powiedziano nam, że rezygnują z drużyny. W MAD Lions wiadomość też przyszła nagle. Byliśmy umówieni na trening, został on odwołany i dowiedzieliśmy się, że o 22:00 mamy spotkanie z zarządem MAD Lions. Dowiedzieliśmy się, że dosłownie za kilka minut (o 23:30 - red.) światło dzienne ujrzy news, o tym, że organizacja rezygnuje z sekcji CS:GO.

Wspomniałeś wcześniej o puszce pandory i pechowych wyborach. Czujesz się pechowcem jeśli chodzi o swoją zagraniczną przygodę?

Patrząc na to jak wyglądają kariery Dychy czy Hadesa, to trochę tak. Wiadomo, że oni bronią się też umiejętnościami, bo są na niesamowitym poziomie i to udowadniają. Są w piątej drużynie na świecie i to nie jest tak, że oni tam dołączyli na gotowe. Sami zrobili dobrą robotę. Mi się to jeszcze nie udało. Próbowałem trzy razy, dwa razy ze świeżymi graczami w nowych projektach, a raz dołączyłem do jednej z lepszych organizacji na świecie. Od środka to wyglądało trochę inaczej i wyniki były jakie były. Czy jestem pechowcem? Może nie jestem pechowcem, ale na pewno nie mam szczęścia.

Wybór Envy był zrozumiały. Wydaje się, że to idealna organizacja na start, szlifowanie angielskiego i dobre wejście na zagraniczną scenę. Bez wielkiego przeskoku, krok po kroku. Ale już EG nie wydawało się dobrze przemyślane. Jest to decyzja, której żałujesz?

Envy to na pewno była dobra decyzja. Przeprowadziłem się do Stanów, podszlifowałem angielski, żyłem z tymi ludźmi. Nauczyłem się jak się gra i komunikuje po angielsku. To było na pewno bardzo fajne doświadczenie i przygotowało mnie do czegoś co zaplanowaliśmy wcześniej wspólnie z agencją ProPlayers.

Przygotowywaliśmy mnie jako osobę i gracza do wejścia na wyższy poziom, ale nadal z komunikacją po angielsku. Taka oferta przyszła z Evil Geniuses. To była oferta od drużyny, która była najwyżej w rankingu HLTV ze wszystkich ofert jakie miałem. Oczywiście były plotki o MAD Lions, o OG...

A MAD Lions to była plotka? Z tego co wiem, byłeś już wtedy nawet po rozmowach z psychologiem w MAD Lions.

Tak, tak, ale w pewnym sensie to była plotka, bo niektórzy już mówili, że dołączam do drużyny. Rozmowy miały miejsce. Cały czas, od początku, miałem z tyłu głowy myśl, że czekam na EG. Nawet gdy rozmawiałem z innymi organizacjami, wiedziałem, że EG i wszyscy czekali, aż jeden z graczy  odejdzie z drużyny, bo było o tym słychać już wcześniej. Najpierw chciałem łagodnie wejść z komunikacją w języku angielskim, a potem przejść na wyższy poziom. EG było najwyżej w rankingu i do nich dołączyłem. 

Nie żałujesz po czasie, że nie dołączyłeś wcześniej do MAD Lions? Pojawiły się takie myśli w twojej głowie?

To był ruch dokładnie przemyślany przeze mnie i ProPlayers. Wtedy EG było w okolicach TOP10 i miało zaproszenia na wszystkie najważniejsze turnieje na świecie. Byli partnerem ESL, brali udział w BLAST, ESL Pro League. Nawet nie myślę o tym, że mógłbym wybrać inaczej, gdy miałem okazję pierwszy raz w życiu wspiąć się na ten najwyższy tier. Wydaje mi się, że takich ofert się nie odrzuca.

MAD Lions obserwowałem od początku, bo dobrze też się znam z Kubenem. Kibicowałem mu i spoglądałem jak im idzie. To byli młodzi gracze bez doświadczenia. Dla "jL" była to pierwsza profesjonalna drużyna, w której grał. Nie chciałem po Envy wskakiwać do ekipy, która gra na podobnym poziomie, gdy mogłem dołączyć do dużo lepszej drużyny, przynajmniej na papierze i w rankingu. Cały czas jednak śledziłem MAD Lions i po tym failu w EG, gdzie graliśmy bardzo słabo i mieliśmy niezadowalające wyniki - z resztą tak to wygląda do tej pory, nie idzie im w ostatnim czasie pomimo zmian w składzie - to stwierdziłem, że to dobry moment, aby się odbudować. MAD Lions wydawało się idealnym wyborem na ten moment. Chciałem kawałek się cofnąć, odbudować swoją pozycję na rynku w przyszłości. Oczywiście będąc w MAD Lions każdego dnia myślałem tylko o grze w tej konkretnej ekipie i liczyło się tylko to, aby wygrywać. Ta odbudowa mojej osoby na rynku transferowym była planem na przyszłość, który miał być realizowany gdzieś w tle.

Teraz czeka ciebie kolejna odbudowa. Masz jakiś plan na to? Rozważasz powrót do Polski?

Mój plan jest taki jak wcześniej. Nie wiem czy nazwałbym to jednak odbudową. Na pewno wolałbym zostać na arenie międzynarodowej, nie po to tak długo walczyłem, uczyłem się angielskiego i poświęciłem dużą część swojego życia prywatnego, bo z dnia na dzień przeprowadziłem się na kilka miesięcy do Stanów, z dala od rodziny, przyjaciół, dziewczyny, aby wrócić. Nie było to łatwe. Wydaje mi się, że to był zbyt wysoki koszt, żeby teraz wracać na polską scenę. To jeszcze nie ten czas, nie poddaję się i chciałbym ponownie grać w zagranicznej drużynie. 

Jakub 'sinmivak' Rucki, AGO ROGUEPolacy w EU Masters. Szanse AGO ROGUE? Veggie: Bardzo małe

Jesteś już ponad 2 lata na zagranicznej scenie. Potrafisz wskazać jakiś element, który w tym czasie mocno rozwinąłeś? Nie tylko, jako gracz, ale też jako człowiek. Co ci dała ta przygoda?

Bardzo się zmieniłem jako gracz. Gram dużo bardziej defensywnie. Bardziej rozważnie, a nawet powiedziałbym, że odpowiedzialnie. Widzę, że gram z dobrymi zawodnikami, nawet gdy przegrywamy, to statystycznie to wygląda u mnie całkiem dobrze. Zacząłem ufać moim kolegom z zespołu. To nie tak, że wcześniej tego nie robiłem, ale wydaje mi się, że nie stawiam wszystkiego na jedną kartę i nie próbuję wygrać tych meczów sam.

Było tak może w Envy? Pamiętam, że tam nie raz musiałeś wziąć sprawy w swoje ręce.

Czasami sytuacja na mapie i podczas meczu zmusza ciebie do tego, by postawić wszystko na jedną kartę, wiedząc, że to będzie najlepsza szansa, aby wygrać rundę, mecz czy mapę. Wtedy częściej podejmowałem to ryzyko. Jednak dołączając do EG, musiałem tego się oduczyć. Tam już trzeba polegać na zawodnikach z drużyny dużo bardziej, bo są o wiele bardziej doświadczeni i już swoje w życiu wygrali. 

W ostatnim czasie trochę zatraciłem swój styl gry. Opuszczając polską scenę, dołączając do Envy, musiałem wykonywać inne zadania. Moja rola bardzo się zmieniła. Nie była narzucona przez kogoś. To działo się w mojej głowie. Zacząłem grać w inny sposób. Wydaje mi się, że to gorzej działa i nie jestem na tyle skuteczny jak wcześniej. Nie wiem czy to różnica poziomów czy rozwoju innych graczy i nie potrafię do tego wrócić? Czy to jest moja wina? Tego ogólnie nie wiem. Na pewno gram bardziej z tyłu. Rozważniej. Kiedyś grałem bardzo odważnie, stawiałem więcej na jedną kartę i to wychodziło. Były niekonwencjonalne zagrania, którymi mogłem wygrać lub przegrać mapę. Ciężko mi na nowo znaleźć swój styl.

To nie jest kwestia pewności siebie?

Trudno mi powiedzieć. Może to dlatego, że jestem ostatnio najstarszym zawodnikiem w zespole i tym najbardziej doświadczonym. Po prostu zatraciłem swój styl grania i nie jest on tak bardzo skuteczny jak to było za czasów Kinguin czy Virtus.pro, gdzie grałem zupełnie inaczej i miałem trochę inną rolę. To wychodziło mi dużo lepiej i dzięki temu miałem większą pewność siebie niż teraz.

Jesteś gorszym zawodnikiem niż wtedy?

Wydaje mi się, że jestem bardziej kompletnym zawodnikiem. Mam takie przeczucie w swojej głowie, że trochę się cofnąłem. Nie podejmuję tak często walki na mapie. Staram się grać dużo bardziej drużynowo, jestem bardziej team playerem. W CS:GO nie zawsze to wychodzi na dobre, gdy nie robisz tego perfekcyjnie. Czasami w CSie lepiej zrobić głupią rzecz z pewnością siebie niż coś mądrego, ale mieć wątpliwości i się wahać. To chyba też zależy od pewności siebie. Może po tych niepowodzeniach w organizacjach zakorzeniło mi się w głowie, że już nie jestem tak pewny siebie jak wcześniej.

Mam wrażenie, że twoja rola wewnątrz zespołu, ale nie tylko na serwerze, dość mocno się zmieniła. Pamiętam z vlogów Envy, że byłeś bardzo aktywny, bez kompleksów, doradzałeś innym zawodnikom. Wydaje mi się, że ten przeskok za granicę pomógł ci dojrzeć jako esportowcowi. To był koniec Micha, wiecznie młodego talentu, a początek Micha - doświadczonego gracza. Czujesz, że jako ten doświadczony gracz masz więcej do powiedzenia?

Na pewno tak. To właśnie z racji doświadczenia. Kilka lat już gram na całkiem niezłym poziomie, z bardzo dobrymi graczami, od których sam się uczyłem. Teraz grając w MAD Lions mogłem podpowiadać zawodnikom z mniejszym doświadczeniem. Na przykład "jL" popełniał małe błędy, które można było bardzo łatwo wyeliminować. To była czysta przyjemność tak pomóc komuś, kto chce słuchać i chce być lepszy. To jest gość, który wie, że jest bardzo dobry i w łatwy sposób może naprawić to, co nie działa i co może robić lepiej. To gracz, który chętnie słuchał. Szybko załapałem temat, widziałem, że ma to sens i jak miałem jakieś wskazówki to śmiało się nimi dzieliłem razem z "jL". Potem dziękował i mówił, że to faktycznie pomaga.

Jaki był najlepszy gracz, z którym miałeś okazję grać?

Zdecydowanie i bez żadnego namysłu mogę powiedzieć, że "Brehze" z Evil Geniuses. Jego oglądało się jak film w kinie. Oglądanie jego gry było czystą przyjemnością. Mechanicznie i skillowo jest niesamowitym graczem. Moim zdaniem ma wszystko, by być najlepszym graczem na świecie i kilkukrotnie to udowadniał. Był dwa razy w TOP20 najlepszych graczy wg HLTV. Teraz widzimy, że aż tak dobrze nie gra i jak byliśmy razem w zespole to statystycznie nie wyglądał najlepiej. Wydaje mi się, że może jakieś problemy prywatne lekko przeszkadzają mu w grze na wysokim poziomie. W każdym razie na treningach był niesamowity. Mógłbym go oglądać bez przerwy.

A najlepszy trener?

Powiedziałbym, że "Kuben".

W sumie nie było ich wielu, bo z "Kubenem" spotkałeś się aż w trzech zespołach. 

Wybieram go z tego względu, że ma jaja. To on ma decydujący głos w drużynie. Decyduje jak gramy. Mam takie wrażenie, że jest sporo drużyn, w których trener nie ma za dużo do powiedzenia. U niego jest trochę inaczej. To on trzyma ten zespół w ryzach. Na pewno na przestrzeni tego czasu się zmienił i ewoluował trochę w inną stronę.

A jak się zmienił? Masz doskonałe porównanie z czasów VP i teraz.

Wtedy miał mniej do czynienia z psychologiem, który też mu mówił jak reagować i porozumiewać się z graczami. Po tych wszystkich doświadczeniach typowo trenerskich czy szkoleniowych z jego strony trochę mu narzucono inne zasady, do których oczywiście się stosował. Na pewno robił to bardzo dobrze. Trochę jednak czasami tęskniłem za bardziej stanowczym "Kubenem". Oczywiście mówię to w pozytywnym sensie. Wydaje mi się, że musi być częściej sobą. Czasami Kuba sam powtarzał, że częściej chciałby zachowywać się jak on. Moim zdaniem było to spowodowane schematem pewnych zachowań i wymagań, które były z góry narzucone w MAD Lions.

A nie brakuje tobie trochę siebie?

Tak jak wspomniałem wcześniej, nie gram jak wcześniej i nie potrafię znowu odnaleźć swojego stylu. Na pewno tęsknię za prawdziwym "MICHEM".

Myślisz, że to może wrócić?

Mam nadzieję. Chociaż styl, w którym gram teraz, nadal nie jest jakiś zły. Nie jestem jakimś botem. To nie jest tak, że gram dużo gorzej. Po prostu gram w innym stylu, zachowuję się trochę inaczej i to też ma swoje plusy.

Dziękujemy WE!RE FANTASY za pomoc w zorganizowaniu rozmowy.

G2 Esports JankosJankos: "Była szansa, że to ja odejdę z G2 Esports"

Więcej o: