Kuben: Chcę tworzyć zespół regularnie grający w czołowych turniejach

Jakub "kuben" Gurczyński to jeden z lepszych polskich trenerów Counter Strike: Global Offensive. W tym tygodniu hiszpańska organizacja MAD Lions postanowiła zamknąć dywizję w tej grze. Poprosiliśmy "kubena" o podsumowanie tej przygody i zapytaliśmy o plany na przyszłość.

Patryk Stec: Czy jesteś zły?

Jakub "kuben" Gurczyński: Kiedy usłyszałem taką wiadomość (o rezygnacji MAD Lions ze składu CS:GO - red.) to naturalnie - byłem zły. Byliśmy na etapie stabilizacji. Po zmianach dokonanych z początkiem 2022 roku, z małym opóźnieniem, ale szliśmy zgodnie z założonym planem. Wojna w Ukrainie pokrzyżowała nam lekko plany i eliminacje do turnieju RMR graliśmy trzy razy ze stand-inem. Na 18 dniowy bootcamp pojechaliśmy w niepełnym składzie - ze stand-inem z Danii. Zaplanowany również mieliśmy team building trip, który z powodu wojny nie doszedł do skutku. W założeniu coaching staffu taki wyjazd był naszym priorytetem, by nowi gracze zaaklimatyzowali się w nowym środowisku, co automatycznie poprawia relacje podczas rozgrywki. Chłopaki w zespole jednak cały czas z tyłu głowy mieli myśl, że nie gramy w pełnym składzie. Nie wiedzieli na czym stoją. Nie potrafili się skupić, bo wiedzieli, że za chwilę wróci Wiktor lub przyjdzie ktoś nowy. Obawiali się, że to co stworzyliśmy z nowym zawodnikiem za chwilę pójdzie na marne.

Zobacz wideo Objawiła się nowa gwiazda KSW. "Jest kolekcjonerem bonusów"

Kiedy wróciliśmy do domów, po trzech czy czterech sezonach w ESEA Advanced udało nam się awansować do ESL Challenger. W meczach BO3 w innych turniejach pokazywaliśmy już charakter, co przełożyło się na pięć wygranych z rzędu. Nie spodziewałem się, że taka informacja przyjdzie w tym momencie. Byłem zły na początku, ale przez święta miałem czas, aby to sobie przemyśleć i znając model biznesowy drużyny, jak najbardziej rozumiem dlaczego taka decyzja została podjęta.

Jaki w takim razie był ten model biznesowy?

Być może na początku tworzenia drużyny nie było mi to jasno oznajmione, bo MAD Lions było przekonane, że Flashpoint będzie istnieć. W 2019 roku wrócili do CS:GO z myślą, że Flashpoint się sprawdzi i będą z tego pieniądze, tak jak w innych tytułach.

Jeżeli dobrze pamiętam, ten slot ich kosztował 2 miliony dolarów.

Wydali jakąś kwotę, tak jak Dignitas, Cloud9, Envy, MiBR, c0ntact, które współtworzyły ligę według modelu amerykańskiego, znanego chociażby NBA. Tylko taki model im odpowiadał. MAD Lions ma zasadę, że wchodzi do lig tylko wtedy, kiedy tworzy je z wydawcą gry, np. Riot czy Blizzard lub jak w przypadku CSGO z Valve. Nie chcieli wchodzić wykupować slota i dołączać do lig od ESL czy BLASTA, bo uważali, że udziały w nich nie są dzielone odpowiednio. Ich model biznesowy sprawdza się w innych grach z powodzeniem i raporty finansowe to udowadniają. Są jawną spółką. Właścicielem zespołu jest grupa OverActive Media, w której są ludzie, będący w przeszłości dyrektorami klubów sportowych w NHL, NBA, ekonomiści i dla nich przychody muszą być na bieżąco. To nie może być cały czas inwestycja na minus. Obecnie CS:GO według ich modelu biznesowego jest nierentowny. Gracze mają możliwość dobrego zarobkowania, ale organizacja nie do końca.

Czyli to była decyzja biznesowa?

Dokładnie, mówili, że w żadnym wypadku nie chodziło o nasz obecny performance. Wierzę im, bo jako coaching staff mieliśmy stały kontakt z osobą, która była decyzyjna w OAM (OverActiveMedia) oraz MAD Lions. Mieliśmy dobry kontakt na bieżąco i takie sygnały o możliwości zamknięcia Flashpointa dostawałem już w zeszłym roku i wielokrotnie słyszałem pogłoski, że nasza drużyna może nie wytrwać do końca 2022 roku, w zależności od tego jak to się ułoży. W zeszłym roku dostawałem informacje, że Flashpoint będzie miał spotkania na temat swojej przyszłości. Na początku 2022 roku Saudyjczycy kupili ESL. Doszło również do połączenia ESL i FACEIT co było jednoczesne z tym, że Flashpoint legł w gruzach z racji tego, że obsługiwał ich FACEIT. Zostali bez partnera do tworzenia projektu i to wszystko upadło. Z finansowego punktu widzenia było to nieopłacalne dla MAD Lions, żeby taką drużynę utrzymywać. Zgłaszały się do nich organizacje, które chciały odsprzedawać sloty w innych rozgrywkach, ale tak jak wspomniałem wcześniej, MAD Lions nie chciało w nich uczestniczyć.

Wyglądało na to, że masz dużo czasu na budowanie drużyny. Teraz okazało się inaczej. Masz może pretensje do MAD Lions, że ostatecznie tak nie jest?

Nie mogę źle się wypowiedzieć o MAD Lions, bo sytuacja jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała. Jedyne co mogę zarzucić nie tyle im, co sobie, to fakt, że moja dociekliwość na temat Flashpointa nie była zbyt duża. Trochę żałuję, że nie zrozumiałem tego biznesowego modelu wcześniej. Wydaje mi się, że gdybyśmy podczas poprzedniego RMR dostali się na Majora lub teraz awansowali na RMR w Rumunii i uczestniczyli w turnieju tak jak obecnie Anonymo, to myślę, że mogłaby się trochę zmienić perspektywa organizacji. Zapytałem w momencie naszej rozłąki: czy gdybyśmy byli na Majorze to czy drużyna by nadal istniała? Dostałem fajną odpowiedź, że struktura turniejowa i Majorowa w CS:GO nie daje ci gwarancji, że będziesz na Majorze regularnie. Możesz dostać się na jednego Majora, zarobić kilka milionów dolarów ze stickerów, ale nie dostaniesz się na następny i możesz dostać kolejną szansę, i tak na okrągło. Mamy przykład fnatic - nie byli na trzech Majorach z rzędu, co oznacza kilka milionów dolarów straty. To są ogromne straty. Inwestujesz w zespół, opłacasz zawodników. Wszystkie zasoby, które udostępniasz drużynie kosztują, a nie masz Majora. Jedynymi pieniędzmi, które otrzymuje w tym wypadku drużyna są te z uczestnictwa w ligach ESL. Na obecną chwilę podobno nie jest to zbyt wysoka kwota, w porównaniu do ceny slota w lidze. Jest to dla mnie zrozumiałe, że nie można polegać na Majorach i naklejkach, bo to mogą być tylko one shoty. Dostanie się raz na Majora, będąc zupełnym średniakiem, to często jednorazowa akcja.

Jesteś zadowolony z tej rocznej przygody w MAD Lions? Pamiętam, że mówiłeś mi wiosną ubiegłego roku kiedy zajdą zmiany w zespole i potem faktycznie tak się stało. Z boku to wyglądało jakbyś konsekwentnie realizował swój plan i wszystko szło po twojej myśli

Wielokrotnie, nawet na ostatniej rozmowie z całą drużyną, osoba, która nami się opiekowała powiedziała, że przy podpisywaniu kontraktu nie miałem żadnego punktu o tym, jakie mamy zajmować miejsce w rankingu. Nie było wymagań czy mamy być TOP10 czy TOP20. Nie dostawałem bonusów za rankingi. Moim celem było zbudowanie drużyny i wydaje mi się, że większość celów założonych w kontrakcie zrealizowałem. Oczywiście nikt nie jest perfekcyjny i na 100 procent można było coś zrobić lepiej. Moi przełożeni robili na koniec roku research z zawodnikami, moim zespołem i innymi ludźmi, z którymi spędzaliśmy czas, oraz zweryfikowali mój kontrakt. Otrzymywali w odpowiedzi informacje, że spełniam swoje obowiązki i robię to, co MAD Lions ode mnie oczekuje. Miałem zbudować drużynę, rozwijać indywidualnie graczy, oczywiście również taktycznie. Trener od przygotowania fizycznego miał za zadanie dbać o zdrowie graczy. Aby nie mieli żadnych kontuzji, bólu pleców, cieśni nadgarstka, bólu głowy. Pani psycholog prowadziła rozmowy w grupie i indywidualnie. Uważam, że w większości spełniłem swoje założenia.

Początkowo w podcaście HLTV Confirmed mówiłem, że teraz budujemy trzon ekipy i z czasem zajdą zmiany. Zrobiliśmy je w grudniu. Ludzie oczekiwali innych. Środowisko zawsze widzi gracza z fajnymi statystykami i myśli, że to właśnie on jest najlepszym graczem w drużynie. W rzeczywistości często tak to nie wygląda i ważne są relacje pomiędzy graczami, to czy gra im się przyjemnie. Obecne pokolenie musi mieć tę dobrą atmosferę w drużynie. To jest różnica pokoleniowa względem tego co się działo, gdy jeszcze grałem z Loordem, LUqiem, Tazem, NEO czy Pashą. My mieliśmy wspólny cel i niezależnie od tego jakie mieliśmy relacje, dążyliśmy do wygranej. Żyliśmy w innym środowisku. Teraz są zupełnie inne czasy. Gracze muszą mieć większy komfort i rzadziej opuszczają swoją strefę komfortu.

Żeby stworzyć zespół trzeba być naprawdę ostrożnym kogo się dobiera i jak się tę drużynę tworzy. Możesz mieć fajnych aimerów, dobrych graczy, ale często popełniało się te błędy w Polsce - brało się graczy, a nie ludzi. Ważne jest jakich bierzesz ludzi, kim oni są. Raz w tygodniu mieliśmy tzw. Performance Day, gdzie rozmawialiśmy z panią psycholog. Mieliśmy sesje, które sami nazwaliśmy "CFS", czyli communication for success, gdzie uczyliśmy młodzież odpowiedniej rozmowy między sobą. Jeżeli ktoś do kogoś mówi z pretensjami, automatycznie druga osoba odpowiada tym samym i nie dojdą do porozumienia. Albo dojdą, ale po wielu próbach. Trzeba popełnić więcej błędów, aby coś z tego wyszło. Dużo czasu poświęciliśmy na to, żeby nauczyć ich pewnej kultury zespołowej, a młodzież często woli zwracać się do siebie zaczepnie. W pewnym momencie, kiedy nie ma wyników i wiesz, że zawaliłeś w meczu, a ktoś ci zada pytanie takim tonem to wybuchasz. Kiedy nauczysz się kultury rozmowy i komunikacji to zmienia to całkowicie postać rzeczy. Bardziej scala, bo wiesz, że dostaniesz wsparcie od reszty, a nie atak. Nie boisz się rozmawiać, pomimo tego, że się nie powiodło.

Budowaliście skład z psychologiem. Jak z perspektywy czasu oceniasz ten pomysł? Czy to był udany projekt pod względem doboru ludzi?

Najpierw budowaliśmy sztab trenerski, a potem dobieraliśmy i rozwijaliśmy graczy. Braliśmy trochę przykład z drużyny LoLa MAD Lions z LEC. Porównałbym to również do tego co się dzieje w czołowych drużynach. Od dawna chciałem to zrobić. Gracze wchodzą na wyższy poziom, dzięki temu jest więcej kasy, możliwości. Jest trener, asystent, menedżer, trener personalny, który wykonuje ćwiczenia z zawodnikami, jest psycholog. Dzieje się to tylko wtedy, gdy gracze wejdą na wyższy poziom. My chcieliśmy to zrobić od drugiej strony. Na początku mieliśmy trzech-czterech graczy bez doświadczenia w grze drużynowej. Z tymi ludźmi doszliśmy do TOP20, więc to się da zrobić i zawsze będę w to wierzyć. Kiedy konsekwentnie jest realizowany plan, masz obrany cel i sztab. Wiadomo, że my się również sprzeczaliśmy na naszych zamkniętych spotkaniach sztabu, ale w ostateczności staraliśmy się być przykładem dla młodych ludzi, żeby stworzyć tę drużynę. Jeżeli ktoś z nas zwątpi i to pokaże, to zwątpienie też zauważymy w szeregach graczy. Jak najbardziej uważam, że to była dobra droga. Nie można tylko liczyć na nazwiska graczy. Trzeba mieć dobry sztab i to powinno być podstawą. Ten rok pomógł mi jeszcze bardziej utwierdzić się w przekonaniu, że to co chciałem zrobić od kilku lat się sprawdza. Myślę, że tak trzeba budować drużynę.

Myślisz, że w najbliższym czasie będzie ci dane zbudować jakiś zespół?

Marzy mi się to. Akurat jest taki etap, że mogę trochę zwolnić, przemyśleć, uporządkować. Myślę, że będzie mi dane. Zdążyłem przemyśleć pewne rzeczy do naszej rozmowy. Uważam, że mam zbyt dużą CS-ową wiedzę, aby zostać na przykład General Managerem w jakiejś drużynie. Najpewniej zawsze czułem się na turniejach. Z VP byliśmy świetną drużyną turniejową. W ważnych momentach się odpalaliśmy. Chcę być dalej trenerem, mam głód rozwoju, pomagania innym, chcę dalej tworzyć i realizować moją wizję tworzenia drużyny. Nie chcę robić kroku w tył i robić miejsce dla innych. Chcę tworzyć drużynę, która regularnie będzie grać w czołowych turniejach.

Czujesz, że tych trenerów nie ma aż tak wielu, co daje ci duże szanse, żeby trafić do jednej ze znanych organizacji?

Ilość trenerów mnie nie przeraża. W życiu nauczyłem się tego, że jeżeli coś robisz dobrze, pomimo tego, że konkurencja jest duża, to i tak ciebie wezmą, jeżeli zdążą ciebie poznać. Staram się tak rozmawiać z ludźmi i zachęcać do spotkania ze mną, żeby zdążyli mnie poznać. Wiem, że MAD Lions rozważało trzech lub czterech trenerów, ale wybrano mnie. Mike z Envy czy mój szef z MAD Lions znają się na biznesie, myślę, że już zdążyli się poznać na ludziach i mówią o mnie dobrze. Mówię szczerze, czasami gryzę się w język, ale nie próbuję grać kogoś, kim nie jestem. Przed dołączeniem do MAD Lions wszyscy wykonywaliśmy testy, które oceniały nasze kwalifikacje. Wyszło na to, że mam umiejętności przywódcze niezbędne do zarządzania projektem, ludźmi i do podejmowania decyzji. Potrafię brać konsekwencje na klatę, przyznawać się do błędów. Myślę, że mam duże szanse. Gdybym w to nie wierzył, dalej bym w to nie brnął. Będę próbował. Mam kilka miesięcy na to, żeby znaleźć swoje miejsce i podejmuję już jakieś kroki, żeby rozmawiać z odpowiednimi ludźmi.

Czeka ciebie taka przerwa jak przed Envy, gdy dałeś sobie czas i na spokojnie czekałeś na odpowiednie oferty?

Teraz jestem już inną osobą. To było dwa lata temu po pięcioletniej przygodnie z Virtus.pro, gdy tak naprawdę nie wiedziałem czy dam radę pracować za granicą. Wtedy przewinęło się kilka ofert. Pierwsza oferta, która się pojawiła po Envy była od razu z MAD Lions. To był strzał w dziesiątkę dla mnie i dla nich, bo z tego co wiem takiej osoby szukali. 

Czy będziecie dalej grać piątką z MAD Lions? Wywalczyliście w ostatnim czasie między innymi slot do ESL Challenger

Prosiłem wszystkich by się zastanowili czy czują potrzebę kontynuacji gry w tym składzie, z racji tego, że przez najbliższe 3 miesiące są na liście transferowej w MAD Lions, a tak długie wakacje niekoniecznie są wszystkim potrzebne. Odbyliśmy już to spotkanie i ustaliliśmy, że zadamy sobie to samo pytanie za 2-3 tygodnie, bo do rozegrania mamy trzy turnieje online, w tym ESL Challenger, który jest furtką do EPL Conference. Na obecną chwilę trenować nie będziemy.

Więcej o: