Katastrofa! Transfer pokroju Messiego nie pomógł. Super Team nie zagra na MŚ

Przed startem tegorocznego sezonu w profesjonalnym League of Legends, kibice w ciemno obstawiali wygranie mistrzostw świata przez G2 Esports. Największy ewenement w historii Europy wyszedł jednak na największą jego porażkę.

W historii sportu znajdziemy wiele prób utworzenia "superdrużyny". Fani koszykówki i NBA do dziś pamiętają zapewne lata 1991-1993 i 1996-1998 oraz duet Micheala Jordana ze Scottiem Pippenem, który był filarem sukcesu w postaci sześciokrotnego mistrzostwa ligi. Są też w sporcie przykłady ekip, które pomimo wyróżniania się gwiazdorskimi nazwiskami nie spełniły oczekiwań, jak chociażby pierwsza wersja Galácticos z początku XXI wieku.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w League of Legends

Niesamowity transfer nie pomógł

Jak wszyscy wiemy - różnie jest z formacjami budowanymi z samych gwiazd. Niektóre działają bezbłędnie jak wspólny organizm, inne kompletnie nie mogą odnaleźć wspólnego języka. Z coraz większą profesjonalizacją esportu nie powinno nas dziwić, że włodarze organizacji esportowych zaczynają budować podobne składy. Takim niewątpliwie jest obecna wersja G2 Esports, która - patrząc po tegorocznych rezultatach -  bardziej wpisuje się pod wspomniane Galacticos, niż pod Chicago Bulls.

Referee SimulatorNowa gra od Lewandowskiego. "Chcemy wnieść powiew świeżości"

Wyobraźmy sobie, że to Real Madryt, a nie PSG, pozyskuje Leo Messiego. Do ruchu na podobną skalę doszło w świecie League of Legends pod koniec zeszłego roku. Martin "Rekkles" Larsson, jedna z największych, jak nie największa gwiazda europejskiej sceny LoL-a, zasiliła w grudniu 2020 roku G2 Esports. Samuraje były i nadal są najbardziej utytułowaną organizacją w historii kontynentu, posiadając na swoim koncie osiem tytułów mistrza Europy. Są one także największym nemezis poprzedniego zespołu Rekklesa, Fnatic.

Chociaż wymieniając osiągnięcia G2 nie sposób mówić tylko lokalnym podwórku. Zespół pojawił się na scenie w 2016 roku i od tamtego okresu reprezentował Stary Kontynent na każdej edycji Mistrzostw Świata w League of Legends. Co więcej, od 2018 roku regularnie dochodził aż do półfinałów, a w 2019 roku zakwalifikował się nawet do finału. Dodatkowo, w tym samym roku zdobył on puchar Mid-Season Invitational, turnieju stworzonego dla mistrzów wiosennych edycji lig z całego globu. W grze zdominowanej przez Koreańczyków i Chińczyków, jest to nie lada sukces dla formacji złożonej z Europejczyków.

 

W składzie G2 esportowy Lewandowski

A sami Europejczycy, którzy tworzą od lat skład G2 to również nie byle czego nazwiska. Są nimi między innymi Marcin "Jankos" Jankowski, najlepszy polski zawodnik w historii League of Legends, o którym mówi się, że jest Robertem Lewandowskim nadwiślańskiego esportu. W szeregach ekipy znajdują się także Rasmus "Caps" Winther czy Mihael "Mikyx" Mehle, czyli gwiazdy na swoich pozycjach (kolejno środkowa i dolna alejka). Warto także wspomnieć, że przez lata twarzą Samurajów był Luka "Perkz" Perković, według wielu drugi obok Rekklesa najbardziej kompletny zawodnik z Europy, który dziś podbija Amerykę Północną (i będzie ją reprezentował na wspomnianych Mistrzostwach podczas jesieni).

Skoro już o Perkzie mowa, to ten odszedł, ponieważ sztab trenerski G2 nie zgodził się na oddanie mu pozycji środkowej alejki w grze. Chorwat od lat był strzelcem, aczkolwiek nie mógł powrócić do swojej starej roli. Dlatego też włodarze zespołu pożegnali się z nim, a w jego miejsce ściągnęli najbardziej renomowanego strzelca w historii nie tyle co Starego Kontynentu, a całego zachodniego LoL-a - Rekklesa.

Kiedy do swojej formacji, wypełnionej już gwiazdami, ściągasz największą legendę sceny, a cztery ostatnie puchary Europy trafiły w twoje ręce, to nie oczekujesz niczego innego jak upragnionego złotego medalu na mistrzostwach świata i legendarnego Pucharu Przywoływacza.

Nieoficjalnie: Ocena Lewandowskiego w grze FIFA 22 zwala z nóg. Potwór!Nieoficjalnie: Ocena Lewandowskiego w grze FIFA 22 zwala z nóg. Potwór!

Ogromne oczekiwania, beznadziejne wyniki

Na oczekiwaniach się jednak skończyło. Podczas wiosennej rundy League of Legends European Championship G2 Esports uplasowało się na trzeciej lokacie, co przerwało passę triumfów. Samuraje nie poleciały na MSI bronić tytułu, a ich miejsce zajęli reprezentanci MAD Lions, świeżo upieczeni mistrzowie. Mówiono wówczas o problemach ze znalezieniem synergii, o tym, że obecny stan gry nie odpowiada nowej drużynie Rekklesa, a jednym z rozwiązań miało być ściągnięcie dodatkowego trenera z Azji - Snga "Nelsona" Yi-Weia.

Przyszło jednak lato, a problemy nadal były te same. Podczas sezonu regularnego, podopieczni Fabiana "GrabbZa" Lohmanna tłumaczyli się, że nie zależy im na seriach Best of 1 (jednomapowe pojedynki) i przygotowują się na play-offy. Faza pucharowa decydowała, kto z Europy poleci na mistrzostwa świata - zaszczyt ten przypada najlepszej trójce. Gracze niemieckiego szkoleniowca zaczęli od górnej drabinki, więc, aby się zakwalifikować musieli wygrać zaledwie jedną serię. Proste zadanie, zwłaszcza dla drużyny, która w każdym wywiadzie zapewniała fanów o tym, że usterki zostały naprawione. Okazało się, że to jedynie złudzenia. G2 poległo zarówno z MAD Lions, jak i z Fnatic w półfinale dolnej drabinki, kończąc swój sezon.

Powiedzieć, że ostatnia niedziela, podczas której Jankos i spółka polegli z Fnatic była historyczna, to nic nie powiedzieć. Największa super drużyna, największy transfer w historii zachodniego świata LoL-a i potencjalnie nawet esportu, zamieniły się w największą porażkę. G2 niewątpliwie czekają zmiany, które w pewien sposób zostały już zapowiedziane przez właściciela organizacji, Carlosa „ocelota" Rodríguez Santiago, ale na nie czas przyjdzie pod koniec roku.

Wyobraźcie sobie, że Real z Messim nie dostaje się do Ligi Mistrzów. Albo złapmy się bardziej realnego porównania - że dzisiejsze PSG, które jest przecież po najbardziej spektakularnym okienku transferowym w historii futbolu, nie weszłoby do Ligi Mistrzów. Absurdalne, prawda? Tak samo jak tegoroczne rezultaty G2 Esports.

Air Force Gaming"Moja depresja przybierała różne formy". Gry ratują zdrowie amerykańskich żołnierzy

Więcej o: