Apoloniusz Tajner sensacyjne ogłasza. "Będę kandydował"

- Zdecydowałem, że będę kandydował na prezesa PZN. Namawiała mnie do tego grupa delegatów - zapowiada Apoloniusz Tajner. W rozmowie z Eurosportem były szef związku, a obecnie parlamentarzysta nie kryje zaniepokojenia sytuacją w środowisku. - Teraz skłóceni są wszyscy ze wszystkimi. Zakładam, że dlatego zwrócono się do mnie - dodaje.
Apoloniusz Tajner, poseł KO
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Adam Małysz cztery lata temu zastąpił Apoloniusza Tajnera na stanowisku prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Sensacyjnie w tym roku obaj znów mogą się zamienić, bowiem 72-latek ogłosił start w w nadchodzących wyborach.

Zobacz wideo Skoki narciarskie w Polsce umierają? Wojciech Fortuna: Coś tam nie gra

Apoloniusz Tajner wystartuje w wyborach na prezesa PZN. Tak mówi o Adamie Małyszu. "Nie patrzę na to, co robią inni"

- Zdecydowałem, że będę kandydował na prezesa PZN. Namawiała mnie do tego grupa delegatów - powiedział w rozmowie z Eurosportem. Przy tym podkreślił, że nie byłoby problemu z łączeniem tej funkcji z mandatem poselskim, albowiem prezesurę mógłby sprawować społecznie, bez pobierania wynagrodzenia - w taki sposób funkcjonuje kilku innych parlamentarzystów.

Tajner poprzednio był prezesem przez 16 lat, kadencję zaczynał jeszcze w momencie, gdy Małysz był zawodnikiem. Czy to rządy dawnego podopiecznego skłoniły go do podjęcia decyzji o powrocie do federacji?

- Nie patrzę na to, co robią inni. Przy propozycji kandydowania na prezesa PZN zastanawiam się, co ja mogę wnieść pozytywnego, nie oglądając się na innych. Trzeba patrzeć w przyszłość. Generalnie jednak powstał w związku chaos. Myślę, że stąd wzięła się inicjatywa, żeby zwrócić się do mnie i zaproponować powrót. To było dla mnie nieco zaskakujące. Zaakceptowałem to - wytłumaczył. 

Sprawdź również: Potwierdzili fatalne wieści. 15 proc. konkurencji do likwidacji

72-latek ma tytuł honorowego prezesa, a ze względu na wiele lat spędzonych w środowisku skoków narciarskich zapewne dalej dociera do niego wiele informacjo dotyczących sytuacji w związku. Bazując m.in. na swoim doświadczeniu, przekonuje, że jest w stanie odmienić sytuację wewnątrz organizacji.

- Wiem [...], co należy zrobić. Tyle lat przecież spędziłem w tym związku i znam tych ludzi, z którymi współpracowałem. Nie chcę iść w takim kierunku, żeby mówić w tym momencie konkretnie, co tam trzeba zrobić, zmienić, dlaczego i tak dalej. Jeżeli zostanę prezesem, to po prostu będę działał - oznajmił.

Tajner na razie nie ujawnia swojego planu. Mocne słowa o PZN-ie Małysza. "Chaos. Skłóceni są wszyscy ze wszystkimi"

Na razie Tajner nie przedstawił swoich propozycji działań, gdyż jest na to "za wcześnie", zrobi to dopiero w trakcie walnego zgromadzenia PZN oraz po ewentualnym wyborze na stanowisko. Choć zakulisowe działania trwają już jakiś czas.

- Oczywiście grupa osób zawsze promuje swojego kandydata i za tym stoją również konkretne oczekiwania, co potem jest do zrobienia. To się oczywiście dzieje, te rozmowy są prowadzone, ale to nie jest czas na to, żeby podejmować już w tej chwili działania. Wiem doskonale, co tam jest do zrobienia, żeby ten chaos opanować - stwierdził. Wydaje się nie być bez szans, gdyż środowiska na jego decyzję o kandydowaniu "przyjęły bardzo pozytywne".

-  (W PZN-ie - red.) powstał po prostu chaos. Tam teraz skłóceni są wszyscy ze wszystkimi. Zakładam, że dlatego zwrócono się do mnie. Mam doświadczenie, wiem, co trzeba robić, jaką pracę wykonać, co wdrożyć i przy tym dużo spokoju. Jestem znany w środowisku, mam bardzo dobre relacje ze środowiskiem - zaznaczył Tajner, który nie uważa, iż wiek będzie dla niego przeszkodą. - Gdybym uważał inaczej, to nigdy nie zdecydowałbym się na startowanie w najbliższych wyborach - zakończył.

Najbliższe spotkanie Zarządu PZN zaplanowano na środę 22 kwietnia. natomiast Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze PZN odbędzie się 13 czerwca w Krakowie. Na razie nie wiadomo, czy Adam Małysz będzie ubiegał się o reelekcję.

Więcej o: