Głos z PZN ws. Horngachera. "Nie mam zaufania"

Od dłuższego czasu trwają dyskusje nad powrotem do Polski Stefana Horngachera. Adam Małysz zapowiedział w oświadczeniu, że ewentualne działania będą podejmowane po wyborach w PZN. W rozmowie z TVP Sport głos w tej sprawie zabrał członek zarządu związku, Wojciech Adam Fickowski. - Nie mam zaufania, ale nie twierdzę, że będzie to zły ruch - stwierdził działacz.
Stefan Horngacher
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

W trakcie finału Pucharu Świata w Planicy, dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski poinformował, że Stefan Horngacher ma wrócić do pracy z polskimi skoczkami. Utytułowany szkoleniowiec miałby w naszym kraju pełnić funkcję dyrektorską, najprawdopodobniej szefa szkolenia. Prezes PZN Adam Małysz w specjalnym oświadczeniu zadeklarował, że ewentualne zmiany mogą nastąpić dopiero po wyborach. 

Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą

- Sytuacja jest taka, że w ostatnich tygodniach prowadziliśmy intensywne rozmowy. Przygotowałem nowy plan, nową wizję i porozumieliśmy się z kluczową osobą, która widziałem w tym projekcie. On jest gotowy do pracy, mamy zbieżne wizje. Jednak w sporcie, tak jak w życiu, pewnych procedur nie przeskoczę. Jako związek jesteśmy dwa miesiące przed wyborami. Zarząd uznał, że zmiany, które zaproponowałem, są na tyle głębokie, strategiczne, że ich zatwierdzenie powinno należeć już do nowych władz - przekazał prezes PZN. 

"Ja nie mam zaufania do tego specjalisty" 

W rozmowie z TVP Sport głos ws. ewentualnego zatrudnienia Horngachera zabrał jeden z członków zarządu PZN, Wojciech Adam Fickowski. Działacz stwierdził, że przyjście Austriaka nie musi być złym ruchem, ale osobiście nie ma zaufania do pracy byłego trenera Niemców i Polaków. 

- Moje zdanie na początku było takie: jakbym to ja decydował, to ten specjalista miałby nie przychodzić - stwierdził w rozmowie z TVP Sport Wojciech Adam Fickowski. 

- Oczywiście, że tak. Co, nie poradzą sobie? (Polacy - red.) W latach 2016–2019 wszyscy byli młodsi. To był dobry czas, ale pozostały z tego zgliszcza. Krzysztofa Bieguna wywalił, Bartłomieja Kłuska wywalił, Andrzej Stękała też nie miał łatwo. Wyszły różne numery z tego chaosu. Ja nie mam zaufania do tego specjalisty, ale wcale nie twierdzę, że jeśli zarząd go przyjmie, to będzie to zły ruch. Tego nie powiedziałem - dodał działacz. 

Zobacz też: Mętne tłumaczenia z PZN ws. Horngachera. "Nikt Stefana nie zmusi"

Fickowski woli polską myśl szkoleniową, nie wyklucza jednak zagranicznych specjalistów 

W powyższym wywiadzie Fickowski stwierdził również, że jest przekonany o jakości polskiej myśli szkoleniowej, z drugiej strony jest otwarty na obcokrajowców, jeżeli przedstawią odpowiedni plan działania. 

- Uważam, że nasi trenerzy też sobie poradzą. To nie jest tak, że u nas ich nie ma i nikt się na niczym nie zna. Jeżeli faktycznie specjalista z zagranicy ma przyjść i nam pomóc, to nie mówię, że nie zmienię zdania, gdy zobaczę jego wizję i plan działania. Człowiek zmiennym jest. Mam swoje złe skojarzenia, ale to nie znaczy, że bym go nie zaakceptował. Nie będę się boksował z całym światem, prawda? - podkreśla Fickowski.

Stefan Horngacher pożegnał się z niemiecką reprezentacją wraz z końcem ostatniego sezon, prowadził naszych zachodnich sąsiadów od 2019 roku, wcześniej przez trzy lata był pierwszym trenerem Polaków. 

Więcej o: