Za nami kolejny sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. W Pucharze Świata Polacy nie błyszczeli, jak przed laty. Jedynym pozytywnym momentem były medale Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska na zimowych igrzyskach olimpijskich. W trakcie sezonu ogromna krytyka spadła na Macieja Maciusiaka, który zastąpił Thomasa Thurnbichlera na stanowisku szkoleniowca. Wielokrotnie domagano się jego dymisji.
Nadal nie podjęto decyzji dot. jego przyszłości. Polski Związek Narciarski na czele z Adamem Małyszem jeszcze nie zdecydował. Posiedzenie zarządu ma odbyć się dopiero 22 kwietnia, więc zapewne wtedy zapadną pierwsze decyzje. Interia niedawno przekonywała, że Maciusiak "na pewno zostanie na stanowisku trenera kadry polskich skoczków".
Teraz trener kadry A porozmawiał z dziennikarzami "Faktu". Zdradził w rozmowie, że miał "wiele chwil zwątpienia", co rzutowało na jego kolejnych krokach. - Za wszelką cenę nie trzymałbym się stanowiska. Gdybym czuł, że nie pomagam drużynie, sam bym odszedł. To przygoda życia, ale trenerem kadry się bywa. To kosztuje dużo energii, zwłaszcza gdy wyniki nie przychodzą. Najtrudniejsze były noce po zawodach. Cierpiała też na tym moja rodzina. Ale drużyna była za mną. To dawało mi siłę, by dalej pracować - wyznał.
Zobacz też: Jest reakcja zarządu PZN po słowach Małysza ws. Horngachera
- Mimo że wyniki w Pucharze Świata nie były najlepsze, nikt się nie wyłamał. Gdyby ktoś poszedł w swoją stronę, wszystko mogłoby się rozpaść. Przetrwaliśmy najtrudniejsze momenty i dlatego wróciliśmy z igrzysk z medalami - dodał.
Mimo że sezon Pucharu Świata niedawno się zakończył, zawodnicy powoli wracają do treningów. Pełne przygotowania mają rozpocząć 23 kwietnia. - Chcemy ruszyć z przygotowaniami pełną parą. Zrobimy wszystko, żeby kolejny sezon był lepszy, szczególnie w Pucharze Świata. Zawodnicy są w dobrej formie fizycznej i, co najważniejsze, zdrowi - zakończył.