Nowe wieści ws. przyszłości Michala Doleżala. PZN ogłasza. Jedno zdanie

Wszystko wskazuje na to, że Michal Doleżal rzeczywiście może odejść od pracy z kadrą polskich skoczków. - Jeżeli Michał Doleżal nie będzie pierwszym trenerem w przyszłym sezonie, nie zostanie przy polskich skokach - powiedział w rozmowie z TVP Sport Jan Winkiel, sekretarz generalny PZN.

Im bliżej końca sezonu, tym więcej mówi się o zmianach w sztabie polskich skoczków. Przed tygodniem Adam Małysz zapowiadał, że będzie rozmawiał z Doleżalem o jego przyszłości i zdradzał, że chciałby znaleźć dla Czecha miejsce w polskich skokach. Teraz obaj są już po rozmowie i - jak się nieoficjalnie dowiadujemy - niewiele wskazuje na to, by Doleżal został w Polsce w jakiejkolwiek funkcji.

Zobacz wideo Kluczowa rozmowa dla przyszłości polskich skoków. PZN potwierdza

Ważne słowa ws. Doleżala. Rzeczywiście może odejść z Polski

W czwartek Łukasz Jachimiak poinformował, że Michal Doleżal prawdopodobnie ma cztery oferty pracy poza Polską. "Nieoficjalnie: to oferta prowadzenia kadry Włoch a reszta to asystentury. Ale jedna asystentura może być dla Czecha naprawdę kusząca" - czytamy w jego artykule na Sport.pl. Jedna z tych propozycji ma dotyczyć pozycji asystenta w kadrze Niemiec. Dzięki temu Czech znów pracowałby ze Stefanem Horngacherem.

Adam Małysz w Oslo 1996.Z nosa Małysza polała się krew, zaskoczył wszystkich. Łatwiej było trafić szóstkę w totka

- Zawsze mówiłem, że chcę ze Stefanem pracować. Dostałem od niego ofertę i myślałem co mam zrobić - mówił nam Doleżal w 2019 roku, gdy Horngacher odchodził do Niemiec, a on wskakiwał w jego miejsce na stanowisko głównego trenera Polski.

Po piątkowych kwalifikacjach głos w tej sprawie zabrał przedstawiciel PZN. - Jeżeli Michał Doleżal nie będzie pierwszym trenerem w przyszłym sezonie, nie zostanie przy polskich skokach jako asystent czy członek sztabu - powiedział sekretarz Polskiego Związku Narciarskiego, Jan Winkiel w rozmowie z TVP Sport. Można wnioskować, że takie propozycje w kierunku Doleżala rzeczywiście się pojawiały.

Horngacher dobrał sobie Doleżala do współpracy, kiedy obejmował kadrę polskich skoczków sześć lat temu. Później, kiedy przenosił się do Niemiec, proponował Czechowi, aby odszedł z nim. Był z niego bardzo zadowolony, bo okazał się ekspertem od sprzętu i wyrobił sobie świetne kontakty. Doleżal nadal je ma, a teraz niewątpliwie jest też bardziej wszechstronny.

Na razie nie ma pewności, że Doleżal i Horngacher znów będą pracowali razem, ale wygląda na to, że taki scenariusz jest bardzo realny. Tu kluczowy może być fakt, że szkoleniowcy cały czas pozostają w dobrych relacjach. I nie zepsuły tego niedawne działania Horngachera. Pamiętamy przecież, że Austriak składał protesty na sprzęt używany przez Polaków i gdy po jego interwencji naszym skoczkom tuż przed igrzyskami zakazano używania nowych butów, Doleżal nie krytykował postawy byłego szefa. A zrobił to choćby Kamil Stoch.

Doleżala poprowadzi polskich skoczków jeszcze w ten weekend w Oberstdorfie i w następny w Planicy. Lotami w Niemczech i w Słowenii skończy się sezon 2021/2022. I pewnie dopiero wtedy oficjalnie poznamy przyszłość naszego wciąż jeszcze głównego trenera.

Więcej o: