"Ale mamy Kozamernika w drużynie, k***a!". Polacy oszaleli ze szczęścia

Jakub Balcerski
To była istna demolka! Polacy tylko uśmiechali się na kolejne błędy Argentyńczyków, a sami popisali się festiwalem bloków i świetnych zagrywek. Na koniec trener Daniel Pliński, który niemalże po każdym punkcie skakał już pod sam sufit hali w Cagliari, mógł wreszcie oszaleć ze szczęścia. Jego zawodnicy sięgnęli po zasłużony brąz mistrzostw świata juniorów.

Wielki sukces polskich siatkarzy! Po dramatycznej porażce w półfinale juniorskiego mundialu w sobotę, dzień później sięgnęli po brązowy medal po zdominowaniu Argentyny i wygranej 3:0 (25:16, 25:14, 25:19). Zwycięstwo dały im świetna dyspozycja w bloku i zagrywce, a także umiejętne wykorzystywanie błędów grających bardzo słabo rywali.

Zobacz wideo Kto będzie trenerem reprezentacji siatkarzy? Jeden kandydat ma największe szanse

Argentyna była murowana w sposób, którego nie mogła odczytać. Po sobotnim dramacie ani śladu

Od początku spotkania po stronie Polaków nie było śladów po sobotnim dramacie i porażce w półfinale z Włochami pomimo prowadzenia 2:0. Już pierwszy set wyglądał w zasadzie, jak całość spotkania - Argentyńczycy popełniali błąd za błędem, posyłając piłki w aut, albo nawet w samą siatkę, a drużyna Daniela Plińskiego urządzała sobie festiwal bloków. Murowali Argentynę w sposób, którego rywale nie potrafili odczytać. 

Mecz Polska - Argentyna o brązowy medal MŚ U-21Polscy siatkarze zdobyli medal MŚ! Czysta perfekcja, rywale bez żadnych szans

Argentyna grała nierówno, a Polacy potwierdzali, że do finału zabrakło im w sobotę niewiele. Że zaliczali się do trzech najlepszych zespołów tego turnieju i to tu należy postawić linię oddzielającą ich od innych drużyn. 

"Ale mamy Kozamernika w drużynie, k***a!"

Pierwsza partia wygrana do 16 to zasługa głównie bloków i błędów rywali. W drugiej najlepiej funkcjonowała zagrywka. W tym elemencie zaimponował 19-letni Adrian Markiewicz, który wszedł na zagrywkę przy stanie 20:14 i został w polu serwisowym do końca seta. Za każdym razem zagrywał tak, że Argentyńczyków odrzucało od siatki i choć nie punktował w tym elemencie to głównie dzięki niemu i umiejętnej grze na siatce Polacy zyskiwali kolejne punkty. "Ale mamy Kozamernika w drużynie, k***a!" - rzucił jeden z członków polskiego sztabu, nawiązując do słoweńskiego środkowego, którego Markiewicz przypomina już nie tylko warunkami fizycznymi, ale także świetną zagrywką. 

Zrobiło się 2:0, a kontrola polskich siatkarzy nad meczem była jeszcze większa niż w sobotę, gdy prowadzili w tym samym stosunku z Włochami. I tym większe były obawy, żeby nie skończyło się podobnie - z utratą koncentracji i oddaniem inicjatywy Argentyńczykom. 

Bohater Dulski. Pliński wreszcie mógł oszaleć ze szczęścia

Ale nic takiego się nie stało. Prowadzenia uzyskanego w trzeciej akcji seta Polacy nie oddali już do końca. Pomimo odważnej gry rywali utrzymywali prowadzenie na poziomie czterech-pięciu punktów przez większość partii. Włoski spiker w hali w Cagliari coraz bardziej zdzierał sobie gardło na polskich nazwiskach - zwłaszcza Dawida Dulskiego, który był liderem zespołu w ostatniej części meczu i zdobył w niej aż dwanaście punktów. Do uderzanych przez niego piłek na parkiet wykładało się po trzech zawodników, a i tak ich nie podbijali. 

Alberto Giuliani i Nikola GrbićSłoweńcy wręcz błagają Grbicia, żeby został trenerem Polaków. Nie chcą powtórki z historii

Argentyńczycy starali się walczyć, ofiarnie ratowali kolejne akcje, ale zazwyczaj byli tak bezradni, jak przy kiwce oburącz Jakuba Krauta, gdy ten wykonał ją niczym Aleksander Śliwka, a rywale mogli tylko kłócić się z sędziami. I nadeszła wreszcie ta zagrywka przy stanie 24:19, gdy Adrian "Kozamernik" Markiewicz znów trafił Argentyńczyków, a za chwilę bohater Dawid Dulski skończył seta i cały mecz, pieczętując wielki sukces - brązowy medal Polaków! Zawodnicy wskoczyli na boisko, a za głowę łapał się ten, który do tej pory po każdym punkcie świętował najbardziej - trener Daniel Pliński. Wreszcie mógł oszaleć ze szczęścia. 

Załamany Fabian DrzyzgaFabian Drzyzga ujawnił, co poszło nie tak na IO w Tokio. "Decyzja Heynena..."

Piękny obrazek podczas świętowania Polaków. Teraz misja: nie zgubić talentów

Obrazkiem spotkania i tego turnieju mógł być widok kontuzjowanego Michała Gierżota - bezsprzecznie największej gwiazdy drużyny - siedzącego na trybunach hali w Cagliari. Kibicującego, ale wciąż pewnie nie do końca pogodzonego, z tym że nie mógłby pomóc drużynie, gdyby ta marnowała szansę na wielki sukces. Ale ten nadszedł, a najpiękniejszą chwilą pozostanie ten moment, gdy cała drużyna w trakcie świętowania podbiegła pod trybunę, gdzie na poziom boiska zszedł Gierżot i cieszyła się zdobyciem brązu razem z nim. 

Polscy siatkarze świętują brąz MŚ U-21 z kontuzjowanym Michałem Gierżotem, który wcześniej oglądał mecz na trybunachPolscy siatkarze świętują brąz MŚ U-21 z kontuzjowanym Michałem Gierżotem, który wcześniej oglądał mecz na trybunach Screen YouTube Volleyball World

Teraz najważniejsze będzie to, żeby nie zgubić tych talentów. Skoro Polacy je już wyprodukowali, to teraz pora przekuć to na wejście poziom wyżej niż juniorski. Pewnie nie każdy da sobie na nim radę, ale niech tam chociaż przeskoczą. Bez pośpiechu, byle z takim luzem i radością, z jaką ta drużyna osiągała ten sukces we Włoszech.

Więcej o: