To był kapitalny wieczór piłkarzy FC Barcelony, a szczególnie Ferrana Torresa. Po 69 dniach ponownie wpisał się na listę strzelców. Już po 25 minutach miał dublet na koncie. Ba, w drugiej połowie mógł mieć nawet hat-tricka, ale trafienie anulowano z powodu spalonego. W międzyczasie Espanyol zdobył bramkę kontaktową i na Spotify Camp Nou zrobiło się nerwowo. Końcówka była jednak zabójcza w wykonaniu gospodarzy. Najpierw piłkę w siatce umieścił Lamine Yamal, który do dwóch asyst dołożył gola, a chwilę później Marcus Rashford.
Barcelona kapitalnie wykorzystała potknięcie Realu Madryt i znacząco odskoczyła w tabeli La Liga. Ma już... dziewięć punktów przewagi, a do końca sezonu pozostało tylko siedem meczów. Drużyna Hansiego Flicka ma więc mistrzostwo na wyciągnięcie ręki. Tuż po meczu szkoleniowiec nie omieszkał pochwalić tego zawodnika, który znacząco przyczynił się do sobotniego zwycięstwa.
- Oczywiście Ferran potrzebował tych goli. Radzi sobie naprawdę dobrze, widzę to codziennie na treningach - podkreślał niemiecki trener w rozmowie z przedstawicielem mediów. A na tym nie zakończył. O napastniku sporo mówił też na konferencji prasowej. - Jestem szczęśliwy z jego powodu. Zasłużył na te gole. Zawsze to powtarzam. Ferran jest w dobrym momencie - dodawał. Czy to oznacza, że znów będzie dawał Hiszpanowi więcej szans, kosztem Roberta Lewandowskiego? Polak może być nieco zaniepokojony.
Flick pochwalił też cały zespół. Szczególnie podobała mu się pierwsza połowa w wykonaniu podopiecznych. - Mocno dominowaliśmy w pierwszych 45 minutach. Graliśmy naprawdę dobrze. (...) Kładziemy duży nacisk na strategię, bo to część gry - musimy znaleźć wolne przestrzenie i skierować tam piłkę - kontynuował.
Niemiec nie omieszkał też wypowiedzieć się na temat gigantycznej przewagi Barcelony w lidze. Czy to już czas na celebrację? - Dziewięć punktów to dobry wynik, ale jeszcze nie możemy świętować - przestrzegał. - Nie możemy powiedzieć, że już zdobyliśmy tytuł. Nie pozwolę na to, by ktoś mówił, że już tego dokonaliśmy - zaznaczał. Zabrał też głos w sprawie Gerarda Martina. Hiszpan nie był w stanie dokończyć spotkania. W drugiej połowie nie pojawił się na murawie. Co z jego zdrowiem? - Myślę, że wszystko z nim dobrze. Powinien być gotowy na wtorek - zapowiadał Flick.
Zobacz też: Barcelona na autostradzie do mistrzostwa! Lewandowski tylko patrzył.
To właśnie tego dnia FC Barcelona rozegra rewanż z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Będzie musiała odrabiać straty. W pierwszym meczu, na Spotify Camp Nou, uległa aż 0:2. Teraz zagra na terenie rywala, co może być dodatkowym utrudnieniem. Mecz zaplanowano na 14 kwietnia, na godzinę 21:00.