Na stadionie zapadła cisza. Tak kibice Legii pożegnali Jacka Magierę

Kibice Legii Warszawa uczcili pamięć Jacka Magiery. Stołeczni fani przygotowali specjalną oprawę, którą zaprezentowali w trakcie minuty ciszy. Choć przed meczem z Górnikiem Zabrze przy Łazienkowskiej wyjątkowo cicho było już dużo wcześniej.
Kibice Legii uczcili pamięć Jacka Magiery
Konrad Ferszter

Tak poruszającej ciszy na stadionie Legii nie było dawno. Przez minutę przy Łazienkowskiej słychać było tylko odgłos dopalających się rac. Rac, które składały się na oprawę poświęconą pamięci Jacka Magiery. Były piłkarz i trener Legii zmarł nagle w piątek rano w wieku 49 lat.

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: Robert powinien zostać w reprezentacji i walczyć

Kibice Legii uczcili pamięć Jacka Magiery

W sobotę przy Łazienkowskiej było inaczej, niż zwykle. Dużo smutniej. Ze strefy kibica ustawionej przy "Żylecie" nie leciała głośna muzyka. Tłoczno, ale też cicho było pod klubowym barem. Na kilkanaście minut przed meczem z głośników nie leciała muzyka rozrywkowa, tylko spokojny, nostalgiczny dźwięk. Tę nostalgię na chwilę przerwały brawa kibiców dla wychodzących na rozgrzewkę piłkarzy i krótkie komunikaty od spikera.

Ten najważniejszy, o niespodziewanej śmierci Magiery spiker podsumował jego cytatem. "Dzięki Legii mam to, co najcenniejsze. Na starym stadionie poznałem żonę, z którą mam dwoje dzieci. Największe skarby mojego życia zyskałem dzięki Legii i dlatego sentyment do tego klubu będę miał do końca życia" - mówił Magiera.

Na trybunach - zgodnie z prośbą "Nieznanych Sprawców" - było czarno. Jeszcze w trakcie rozgrzewki obu drużyn kibice przygotowywali elementy oprawy. "Panie Jacku, dziękujemy" - taki transparent pojawił się na "Żylecie", którą w połowie pokryła sektorówka w barwach Legii. Przy Łazienkowskiej jak zwykle panowała atmosfera oczekiwania. Ale tym razem na bolesne pożegnanie, a nie na mecz.

Nawet kiedy w sektorze gości pojawiła się duża grupa kibiców z Zabrza, nie było bluzgów ani gwizdów. W ciszy zaprezentowane zostały też składy obu drużyn. Kibice - tradycyjnie - odśpiewali dopiero "Sen o Warszawie" i w tym momencie na "Żylecie" pojawił się ogromny portret Jacka Magiery, który otoczyły czarne flagi.

Zanim na Łazienkowskiej rozpoczęła się oficjalna minuta ciszy, klub zaprezentował film, który wypuścił w piątek w mediach społecznościowych. Jeszcze zanim się skończył, kibice Legii bili brawo i skandowali nazwisko Jacka Magiery. 

Piłkarze Marka Papszuna wyszli na boisko w specjalnych, czarnych koszulkach upamiętniających Jacka Magierę. W nich też spędzili minutę ciszy. W jej trakcie na "Żylecie" był nie tylko transparent i portret Jacka Magiery. Kibice Legii odpalili też race, które ułożyły się w litery "JM", czyli inicjały zmarłego piłkarza i trenera Legii. "Jacek Magiera" i "Nie zapomnimy" - skandował stadion przy Łazienkowskiej. Hołd Jackowi Magierze oklaskami oddali też fani z Zabrza. Dopiero potem rozpoczął się standardowy doping.

Jacek Magiera: legenda Legii

Jacek Magiera to legenda Legii. W różnych rolach spędził w klubie blisko 20 lat. Na Łazienkowską trafił wiosną 1997 r. z Rakowa Częstochowa i jako piłkarz - z półroczną przerwą na wypożyczenie do Widzewa Łódź - grał w Legii przez osiem lat. Wystąpił w niej 217 razy, zdobył 19 bramek, miał siedem asyst. W Warszawie zdobył dwa mistrzostwa Polski (2002 i 2006), Puchar Polski (1997), Superpuchar oraz Puchar Ligi.

Do klubu wrócił w grudniu 2006 r., kiedy został asystentem ówczesnego trenera - Dariusza Wdowczyka. Później tę funkcję pełnił u kolejnych szkoleniowców: Jacka Zielińskiego, Stefana Białasa, Jana Urbana (dwukrotnie) i Macieja Skorży. W trakcie drugiej kadencji Urbana zdobył kolejne mistrzostwo Polski.

W styczniu 2014 r. Jacek Magiera został trenerem rezerw Legii i pełnił tę funkcję przez półtora roku. W czerwcu 2015 r. niespodziewanie odszedł z klubu po 18 latach. "Mogliśmy - ja oraz mój redakcyjny kolega Bartek Kubiak - spodziewać się słów o frustracji, o braku szacunku, o smutku. Tymczasem przywitał nas spokojny, opanowany i uśmiechnięty Jacek Magiera. Mówił, że nie ma do Legii żalu. A wręcz przeciwnie – że to ona dała mu niemal wszystko, co osiągnął w bogatej karierze. Że rozstaje się w zgodzie, bo tak woli żyć" - wspominał w piątek Piotr Wesołowicz ze Sport.pl.

Drugi rozbrat Jacka Magiery z Legią znów nie trwał długo. Były piłkarz wrócił do klubu już we wrześniu 2016 r., zastępując na stanowisku pierwszego trenera Besnika Hasiego. Debiut Jacka Magiery przypadł na wyjazdowy mecz ze Sportingiem w Lidze Mistrzów. Wtedy przegrał 0:2, ale zrewanżował się w ostatniej kolejce (1:0), dzięki czemu Legia zajęła 3. miejsce w grupie i zagrała w Lidze Europy. 

Na koniec sezonu 2016/17 Jacek Magiera świętował zdobycie kolejnego mistrzostwa Polski. To było jednak wyjątkowe, bo pierwsze w roli pierwszego trenera. Kilka miesięcy później - po słabym początku sezonu z osłabioną drużyną - Jacek Magiera został zwolniony przez Dariusza Mioduskiego. Od tamtej pory Jacek Magiera pojawiał się na Legii albo w roli trenera innych drużyn, albo jako trener reprezentacji Polski.

Jacek Magiera był w Legii nie tylko piłkarzem i trenerem. Był on też wychowawcą wielu młodych zawodników oraz jednym z założycieli klubowej akademii. W piątek - zaraz po informacji o śmierci Magiery - najbardziej zagorzali kibice Legii poprosili, by reszta fanów przyszła na stadion ubrana na czarno, a nie jak zwykle na biało. "W związku z tragiczną informacją o śmierci Jacka Magiery pozostajemy w głębokim smutku. Odwołany zostaje pokaz świetlny, który był przygotowywany na mecz Legia - Górnik oraz dodatkowe elementy, które były planowane przed meczem" - przekazał klub w oficjalnym komunikacie. W sobotę kibice Legii zrobili naprawdę dużo, by godnie uczcić pamięć Jacka Magiery.

Więcej o: