Barcelona na autostradzie do mistrzostwa! Lewandowski tylko patrzył

FC Barcelona powoli wjeżdża na autostradę do tytułu mistrzowskiego! Katalończycy w derbach Katalonii bardzo pewnie pokonali Espanyol 4:1 Mają tym samym już 9 pkt przewagi nad Realem Madryt w tabeli. Po ponad dwóch miesiącach bez gola przełamał się Ferran Torres, rywal Roberta Lewandowskiego. Polak nie pojawił się na boisku.
FC Barcelona vs Espanyol
Enric Fontcuberta / PAP/EPA

W zeszłym sezonie właśnie w meczu z Espanyolem FC Barcelona przyklepała mistrzostwo Hiszpanii. Teraz jeszcze nie jest to możliwe, jednak po piątkowym remisie Realu Madryt z Gironą zespół Hansiego Flicka stanął przed szansą powiększenia przewagi w tabeli do dziewięciu punktów. Co w obliczu zaledwie ośmiu kolejek do końca sezonu mogłoby być gwoździem do trumny madryckich marzeń od wyrwaniu Katalończykom mistrzostwa. 

Zobacz wideo Jurij Gladyr: "To jest nieważne, kto dostał statuetkę. Osiągnęliśmy swój cel"

Wielkie przełamanie rywala Lewandowskiego. Yamal bardzo pomógł

Dla Barcelony derby stanowiły też okazję do rehabilitacji za słabą postawę i porażkę 0:2 na własnym boisku z Atletico Madryt w pierwszym meczu ćwierćfinałowej rywalizacji w Lidze Mistrzów. Postawili się w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem, więc nie jest wykluczone, że mistrzostwo kraju zaraz stanie się ich jedynym pozostałym celem. W tamtym meczu tylko 45 minut zagrał Robert Lewandowski. Częściowo przez czerwoną kartkę dla Pau Cubarsiego i zmiany taktyczne, ale też przez po prostu słaby występ. Na tyle słaby, że przeciwko Espanyolowi od 1. minuty zaczął Ferran Torres. 

Hiszpan przed tym meczem notował serię 15 spotkań z rzędu bez gola. Posucha trwała od 31 stycznia. Tym razem została w końcu przerwana. Pomogło bardzo dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego od Lamine'a Yamala w 9. minucie i wygrany pojedynek główkowy z rywalem przy dalszym słupku. Hiszpan trafił do siatki z najbliższej odległości, dając Barcelonie szybkie prowadzenie. To nie był koniec strzelania dla Ferrana. Nie tylko w tym meczu, ale nawet w pierwszej połowie. W 25. minucie dostał idealne podanie prostopadłe od Yamala, urwał się obrońcy i posłał lekki strzał obok bramkarza, którym podwyższył na 2:0!

Nie było w tej połowie żadnych tak naprawdę większych emocji. Barcelona prowadziła pewnie i miała wszystko pod kontrolą. Nawet jak przez chwilkę ją straciła, to pomogło szczęście, bo przypadkowy centrostrzał gości wylądował na poprzeczce. Gospodarze mogli też podwyższyć prowadzenie, lecz gości ocalił bramkarz. Marko Dmitrović najpierw odbił strzał zza szesnastki Erica Garcii, a potem dobitkę Fermina Lopeza. Tym samym do przerwy mieliśmy 2:0. 

Espanyol zadał cios i zaczął straszyć

Po niej w przeciągu kilku chwil między 54. a 56. minutą, kilka centymetrów kompletnie zmieniło sytuację w tym meczu. Właśnie o mniej więcej tyle na spalonym znalazł się Eric Garcia, który w polu karnym Espanyolu zgrał piłkę głową do Ferrana, który wpakował futbolówkę do siatki. Gol nie został uznany, a niespełna minutę później zamiast 3:0 było już tylko 2:1. Obrońcy Barcelony zostawili mnóstwo miejsca Polowi Lozano na skraju pola karnego, a ten to wykorzystał, potężnym strzałem tuż przy słupku dając gościom bramkę kontaktową. 

Barcelona na własne życzenie utraciła spokój, który jak dotąd miała. Musiała znów mocniej wziąć się do pracy. Tak zrobiła, ale skuteczności zabrakło Marcusowi Rashfordowi, który w sytuacji sam na sam długo zwlekał ze strzałem i finalnie uderzył prosto w bramkarza. Zaś w 69. minucie Dmitrović pięknie obronił mocny, płaski strzał Joao Cancelo. Przy czym Espanyol też się pobudził. Joan Garcia musiał ratować swój zespół przy po próbie głową Roberto Fernandeza. Za to gdyby ten sam piłkarz Espanyolu nie minął się w 80. minucie z piłką w polu karnym o centymetry, zapewne byłoby 2:2. 

Barcelona dobiła rywali. Są daleko przed Realem

Ta nieskuteczność słono kosztowała gości. W końcówce Barcelona brutalnie ich dobiła. Najpierw w 87. minucie Yamal minął Dmitrovicia i trafił do pustej bramki. Dwie minuty później Frenkie de Jong skorzystał z kompletnej bierności obrońców, zatrzymał się z piłką w polu karnym, popatrzył i dograł do Rashforda, a ten z woleja podwyższył na 4:1! Gospodarze uniknęli wyrównującego gola, a potem z brutalną skutecznością pozbawili Espanyol złudzeń. Barcelona wygrywa i ma 9 pkt przewagi w tabeli nad Realem Madryt. 

FC Barcelona - Espanyol 4:1 (Ferran 9', 25', Yamal 87', Rashford 89' - Lozano 56') 

  • Barcelona: Joan Garcia - Araujo, Cubarsi, Martin (46. Casado), Balde (65. Cancelo) - Eric Garcia, Pedri, Gavi (65. Rashford) - Yamal, Ferran (74. Olmo), Fermin (84. de Jong)
  • Trener: Hansi Flick
  • Espanyol: Dmitrović - El Hilali, Calero, Cabrera, Romero - Ngonge, Gonzalez, Lozano (80. Pickel), Dolan (46. Fernandez) - Exposito (71. Terrats), Kike Garcia (71. Milla)
  • Trener: Manolo Gonzalez
  • Sędzia: Alejandro Hernandez Hernandez
  • Żółte kartki: Gavi, Casado, Eric Garcia (Barcelona) - El Hilali, Exposito, Ngonge, Gonzalez, Calero (Espanyol)
Więcej o: