Piłkarze Zagłębia Lubin po fenomenalnym początku rundy wiosennej wpadli w mini-kryzys. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego przegrali trzy mecze z rzędu - z Lechem Poznań (0:1), Motorem Lublin (0:1) i Arką Gdynia (1:3), a w sobotnie popołudnie zamierzali przełamać się w domowym starciu przeciwko Radomiakowi. Zawodnicy z Radomia ostatni raz zwyciężyli 5 marca, gdy ich trenerem był jeszcze Goncalo Feio. Pod wodzą Bruno Baltazara "Zieloni" jeszcze nie zainkasowali kompletu oczek.
Już na starcie spotkania "Miedziowi" potwierdzili, że zamierzają w dalszym ciągu bić się o miejsca pucharowe. W 4. minucie gospodarze przejęli piłkę i wyprowadzili szybką akcję, w której kluczowe był obrót z rywalem na plecach wykonany przez Adama Radwańskiego. Ten zagrał na wolne pole do Marcela Reguły, a młodzieżowy reprezentant Polski strzałem po ziemi pokonał Filipa Majchrowicza.
Zagłębie prowadziło grę, choć brakowało kolejnych goli. Swoich okazji nie wykorzystywali kolejni zawodnicy - Levente Szabo, Josip Corluka, Jakub Kolan, Reguła czy Radwański. A Radomiak nie istniał na boisku, ratując się jedynie faulami Adriana Diegueza czy Joao Pedro, którzy otrzymali po żółtej kartce. Jasmin Burić był kompletnie niezatrudniony, więc wraz z resztą ekipy z Lubina schodził do szatni z czystym kontem i jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron dobrym dośrodkowaniem w 60. minucie popisał się Zie Ouattara. Akcję z lewej strony strzałem głową zamykał Jan Grzesik, lecz piłka trafiła jedynie w boczną siatkę bramki Zagłębia. Chwilę później boczny obrońca Radomiaka znów doszedł do uderzenia z powietrza, tym razem po wrzutce Ibrahimy Camary. Efekt był jednak identyczny.
Identyczny pozostawał także wynik. Obie drużyny były nieskuteczne i nie potrafiły realnie zagrozić sobie nawzajem. W 79. minucie na moment przerwano mecz z powodu odpalenia przez kibiców gospodarzy środków pirotechnicznych - i to w zasadzie była najciekawsza sytuacja od uderzeń Grzesika.
Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic godnego uwagi. Zagłębie dowiozło jednobramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka i awansowało na pozycję wicelidera Ekstraklasy. "Miedziowi" tracą jedno oczko do prowadzącego w tabeli Lecha Poznań, który w niedzielę zmierzy się z GKS-em Katowice. Radomiak z kolei ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową, więc kibice klubu z Radomia będą z niepokojem spoglądać na mecze Pogoni Szczecin, Legii Warszawa i Arki Gdynia.
Zagłębie Lubin 1:0 Radomiak Radom (4' Reguła)
Zobacz też: Widzew pokazał, jak się walczy o utrzymanie! Gol w 89. minucie