Złe wieści dla Lewandowskiego. Co za oceny po meczu Barcelony

15 - tyle meczów czekał Ferran Torres na to, by znów wpisać się na listę strzelców. W sobotni wieczór tego dokonał. Ba, na jednym trafieniu się nie zatrzymał. W spotkaniu FC Barcelony z Espanyolem (4:1) ustrzelił dublet, co doceniły hiszpańskie media.
SOCCER-SPAIN-BAR-ESP/
Fot. REUTERS/Albert Gea

W sobotni wieczór FC Barcelona miała kapitalną okazję, by skorzystać z wpadki Realu Madryt, który dzień wcześniej tylko zremisował 1:1 z Gironą, i zbudować solidną przewagę w tabeli. Tym razem Hansi Flick nie postawił na Roberta Lewandowskiego - od pierwszych minut do boju posłał Ferrana Torresa. I nie zawiódł się na Hiszpanie, bo ten ustrzelił dublet w ledwie 25 minut! W obu przypadkach asystował mu Lamine Yamal. Było to przełamanie napastnika. To jego pierwsze trafienia od... 31 stycznia!

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: Robert powinien zostać w reprezentacji i walczyć

Co za mecz Ferrana! Hiszpanie pieją z zachwytu!

Już po pierwszej połowie hiszpańskie media mocno go chwaliły. Wystawiły mu również najwyższe oceny, zwracając szczególną uwagę na przerwanie posuchy strzeleckiej. "Zainspirowany" - pisało "Mundo Deportivo". "Mściwy. Potrzebował tego bardziej niż kiedykolwiek. Strzelił cenne gole, które przywróciły mu pewność siebie w najbardziej potrzebnych chwilach", "Dwie okazje, dwie bramki" - to z kolei słowa katalońskiego "Sportu" i "Marki".

W drugiej połowie Ferran mógł błyskawicznie dołożyć trzecie trafienie. W 54. minucie wbił nawet piłkę do siatki, ale gol nie został uznany, bo we wcześniejszej fazie akcji VAR przyłapał Erica Garcię na spalonym.  To właśnie on asystował 26-letniemu napastnikowi. Hat-tricka ostatecznie skompletować się nie udało. W 74. minucie Flick zdecydował się zmienić Hiszpana. W jego miejsce nie wszedł jednak Lewandowski, a Dani Olmo. Polak na murawie się dziś nie zameldował, ale mimo to jego drużyna wygrała 4:1.

Oceny marzeń dla Ferrana

Jak cały występ Ferrana podsumowały hiszpańskie media? "Marca" wystawiła mu "9" w 10-stopniowej skali. Był to mecz niemal idealny dla niego. "Trzeciego gola nie uznano, ale nie z jego winy. Przy pierwszym trafieniu wykorzystał dośrodkowanie Lamine'a, główkując piłkę do siatki przy dalszym słupku, a następnie, w geście radości, przyłożył dłonie do uszu. Przy drugim golu delikatnie dotknął piłki po asyście Lamine'a, ponownie omijając Dmitrovicia. Potrzebował takiego dnia" - oceniło wprost medium. "Wszystko się zgadzało" - puentował "Sport", także wystawiając mu "9". 

Zobacz też: Lamine Yamal przeszedł do historii! On jest po prostu niesamowity. 

Kolejny mecz w La Liga Barcelona rozegra dopiero w środę 22 kwietnia, kiedy to zmierzy się z Celtą Vigo. Wcześniej, bo w najbliższy wtorek jej rywalem będzie Atletico Madryt, ale w Lidze Mistrzów. W pierwszym ćwierćfinałowym starciu Katalończycy ulegli rywalom (0:2). 

Więcej o: