Wynik meczu Realu z Valencią mówi sam za siebie

Real Madryt odpowiedział na zwycięstwo FC Barcelony. W niedzielę piłkarze Alvaro Arbeloi długo męczyli się z Valencią, ale finalnie pokonali 2:0 rywala. Piękne trafienie zdobył Alvaro Carreras. Oszukał aż sześciu obrońców w polu karnym i oddał strzał, którym zaskoczył chyba każdego na stadionie. Dzieła w samej końcówce dopełnił Kylian Mbappe.
Kylian Mbappe
screen

Real Madryt spisywał się ostatnio poniżej oczekiwań, czego konsekwencją była zmiana trenera. Ta niewiele jednak wniosła. Drużyna nie awansowała bezpośrednio do 1/8 finału Ligi Mistrzów, odpadła z Pucharu Króla, a i w La Liga rozgrywa coraz słabsze mecze. W poprzedniej kolejce triumfowała, ale dopiero po rzucie karnym z 100. minuty starcia z Rayo Vallecano (2:1). Kibice, jak i sam zespół wierzył, że w niedzielę 8 lutego dojdzie do przełomu i Real w końcu odniesie przekonujące zwycięstwo. Przeciwnik wydawał się idealny - znajdująca się tuż nad strefą spadkową Valencia.

Zobacz wideo Kosecki nie gryzie się w język: Może ktoś Mioduskiemu pisze te wypowiedzi

Ospała pierwsza połowa Realu. Brakowało konkretów i emocji

Piłkarze Alvaro Arbeloi byli pod sporą presją. Dzień wcześniej zwycięstwo odniosła FC Barcelona i powiększyła przewagę w tabeli do czterech "oczek". Real musiał więc zrobić wszystko, by ponownie ją zmniejszyć. Najlepszy sposób to zgarnąć trzy punkty. Czy udało się tego dokonać? 

Pierwsza połowa była dość słaba w wykonaniu madryckiej ekipy. Choć dominowała na murawie, jeśli chodzi o posiadanie piłki, to brakowało konkretów. Oddała sześć strzałów, ale tylko trzy były celne. Najlepszą okazję miał Kylian Mbappe. W 19. minucie posłał mocny strzał na bramkę. Golkiper zaliczył jednak skuteczną interwencję i oddalił zagrożenie.

Widać było, że Real się spieszy, przez co był bardzo niedokładny. Najlepiej pokazał to strzał Eduardo Camavingi z 38. minuty. Miał dobrą sytuację, mógł podać w pole karne do kolegów, a zdecydował się na uderzenie z dystansu. Strzał był jednak na tyle niedokładny, że poszybował wysoko ponad poprzeczką. "To najlepiej podsumowuje dotychczasowy występ Realu" - stwierdził ironicznie jeden z użytkowników X. Mimo że klub ze stolicy Hiszpanii był nieskuteczny w ataku, to dobrze pracował w obronie i ani razu nie pozwolił Valencii na stworzenie zagrożenia.

Tym samym pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, co drużyny Arbeloi z pewnością nie satysfakcjonowało. Tylko jeden punkt nie pozwoliłby utrzymać kontaktu z Barceloną w tabeli. Real wyszedł więc zmotywowany na drugą odsłonę spotkania, by ugrać w tym meczu zdecydowanie więcej. - To zamknięte starcie. Może rozstrzygnąć się tylko jednym golem - zapowiadali komentatorzy Canal+Sport. 

Co za strzał Carrerasa! Rywale zmyleni koncertowo

Kolejne 45 minut lepiej rozpoczęła Valencia. Postraszyła nieco Real, przedzierając się kilkukrotnie w pole karne. Straciła jednak na chwilę czujność we własnej "16", co wykorzystał Alvaro Carreras. Przejął piłkę, a chwilę później wdarł się w pole karne. Zaczął dryblować między aż sześcioma obrońcami. Ci najpewniej spodziewali się, że poda piłkę kolegom. Jakże musieli być zaskoczeni, gdy Hiszpan zdecydował się na strzał. I ten wpadł do siatki. Real objął więc prowadzenie.

W 71. minucie mogło być już 1:1. Lucas Beltran oddał piękny strzał, ale... zabrakło szczęścia. Piłka musnęła słupek i zamiast w bramce wylądowała poza placem gry. W innym przypadku golkiper Realu raczej nie miałby żadnych szans na obronę. W kolejnych minutach gra mocno się wyrównała, ale to goście mieli większą inicjatywę. Dobrą szansę mieli m.in. Brahim Diaz czy Mbappe. Szczególnie Francuz stanął przed wielką okazją, ale znów chybił. W końcu jednak dopiął swego. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Real wyszedł z kontrą, a Mbappe sfinalizował akcję. - Nawet jak ma gorszy dzień, to gole strzela. Zwykły dzień w biurze - śmiali się komentatorzy. Francuz przypieczętował więc triumf na Estadio Mestalla.

Zobacz też: Tak trener FC Barcelony potraktował Ewę Pajor. 

Valencia - Real Madryt 0:2

Strzelcy: Alvaro Carreras (65'), Kylian Mbappe (90+1)

Zwycięstwo pozwoliło Realowi znów zbliżyć się w tabeli do Barcelony. Różnica wynosi tylko jeden punkt. Nad trzecim zespołem, Atletico Madryt, ma już 12 "oczek" przewagi". Kolejny mecz Real rozegra w sobotę 14 lutego. Rywalem będzie Real Sociedad. Pierwszy gwizdek na Santiago Bernabeu zabrzmi o godzinie 21:00.

Więcej o: