Było 0:2 w meczu Barcelony. Tak trener potraktował Ewę Pajor

Trener kobiecej drużyny FC Barcelony, Pere Romeu, dał odpocząć Ewie Pajor w meczu z Alhamą. Polska napastniczka całe spotkanie z broniącym się przed spadkiem rywalem obejrzała z ławki rezerwowych. Barcelona wygrała na wyjeździe 2:0.
Ewa Pajor na ławce Barcelony, na pierwszym planie trener Pere Romeu
Screenshot TVP Sport

Kobieca drużyna Barcelony kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Po 16. kolejce przewodzi w ligowej tabeli po wygranych w aż 15 spotkaniach. "Duma Katalonii" zdobyła zdecydowanie najwięcej bramek - aż 79, a straciła jedynie cztery - najmniej w lidze. Ewa Pajor z 15 trafieniami przewodzi w klasyfikacji strzelczyń.

Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"

Niedzielne rywalki piłkarek Barcelony zajmują ostatnie bezpieczne miejsce w lidze hiszpańskiej. Alhama awansowała w poprzednim sezonie z drugiego poziomu rozgrywkowego, ale w tym zdobyła zaledwie 9 punktów. Do tego, defensywa tej drużyny jest najgorsza w rozgrywkach. Nic dziwnego, że to właśnie przyjezdne uważane były za zdecydowane faworytki tego spotkania. Tym razem Pajor rozpoczęła spotkanie na ławce rezerwowych.

Nieudokumentowana dominacja Barcelony

Wielka przewaga Barcelony w pierwszej połowie nie przełożyła się jednak na wynik. Aż 91 proc. posiadania piłki i 12 strzałów dały tylko jedną bramkę. Soledad Belotto, bramkarka Alhamy, wyciągała piłkę z siatki tylko po strzale Claudii Pini. Dośrodkowanie Kiki Nazareth z rzutu rożnego spadło Hiszpance wprost pod nogi i nie miała ona problemu, by z kilku metrów zdobyć pierwszą bramkę spotkania.

Zobacz też: O 10:48 FC Barcelona przekazała fatalne wieści. I to tuż przed meczem

Gospodynie skupiły się na grze defensywnej, co wychodziło im nadzwyczaj skutecznie. Jednocześnie nie były w stanie skonstruować jakiegokolwiek ataku. Problemy sprawiało im nawet wymienienie kilku podań z rzędu. Pierwszą połowę zakończyły z fatalną skutecznością zaledwie 36 proc., celnie podając tylko 16 razy. Dla porównania, Barcelona celnie podawała niemalże 400-krotnie. Piłkarkom Dumy Katalonii nie udawało się jednak kreować dobrych sytuacji bramkowych.

Barcelona groźna tylko z rzutów rożnych

W 50. minucie Pina domagała się rzutu karnego za faul na niej. Pokazywała ranę na ścięgnie Achillesa, po tym jak jedna z rywalek ją zahaczyła. Trener Barcelony, Pere Romeu, poprosił o sprawdzenie tej sytuacji na powtórce. Sędziująca to spotkanie Alicia Espinosa utrzymała jednak decyzję z boiska. W 60. minucie pierwszą akcję wypracowały gospodynie - po szybkiej kontrze wywalczyły rzut rożny, ale stały fragment gry nie przyniósł sensacyjnej bramki. 

Kolejne minuty mijały, ataki Barcelony wciąż okazywały się nieskuteczne, a Pajor wciąż siedziała na ławce rezerwowych. Przełamanie udało się znaleźć w 72. minucie, znów po rzucie rożnym. Gola strzeliła wprowadzona w drugiej połowie Caroline Graham, która z pola bramkowego pokonała Belotto. 10 minut przed końcem stało się jasne, że tym razem Pajor nie pojawi się na boisku, gdyż Romeu wykorzystał wszystkie zmiany. Jako ostatnia na boisku zameldowała się Patricia Guijarro, która wróciła do gry po trzymiesięcznej przerwie.

Gospodynie mogą być zadowolone ze swojej postawy. Porażka ledwie dwiema bramkami to najniższy wymiar kary. Defensywa była szczelna, ale nie radziła sobie ze stałymi fragmentami gry Barcelony. Dla piłkarek "Dumy Katalonii" jest to z kolei mecz do zapomnienia. Liczą się zdobyte trzy punkty, a o sennym stylu zaprezentowanym w niedzielne popołudnie nie warto rozmawiać.

Alhama - FC Barcelona 0:2 (0:1) 

  • Bramki: Pina (22'), Graham (72')
  • Alhama: Belotto, Santamaria (90' Alvarez), Castineyras, Yannel, Martinez (74' Zapata), Zumarraga, Velazquez, Kuki (90' Pinel), Encarni (90' Estefa), Gestera (59' Yiyi), Zapata
  • Barcelona: Font, Martinez, Leon (59' Batlle), Torrejon, Camara, Schertenleib, Serrajordi (59' Graham), Nazareth (74' Putellas), Pina (59' Paralluelo), Lopez (80' Guijarro), Fenger 
Więcej o: