"Gambit Koemana" w Barcelonie. Hiszpanie nie mają złudzeń. 'Nie do zniesienia"

- Napięcie między prezesem a trenerem Barcelony stało się prawie nie do zniesienia - tak "Marca" pisze o relacjach między Joanem Laportą a Ronaldem Koemanem. Hiszpański dziennik nie ma wątpliwości, że holenderski trener ma już dość sytuacji panującej w Barcelonie.

- Pomimo dobrych manier, poprawności i dyplomacji, słowa Koemana są jasne: ma dość tej sytuacji, plotek i przecieków. Jego relacje z Laportą nigdy nie były przesadnie dobre, ale w porównaniu do pierwszego dnia tylko się znacznie pogorszyły - pisze "Marca".

Zobacz wideo Paulo Sousa tęskni za reprezentantem Polski. "Nie stać nas" [SEKCJA PIŁKARSKA #92]

W ostatnim czasie obie strony przerzucają się oświadczeniami, które pokazują, że przepaść pomiędzy nimi tylko się pogłębia. Napięcie tylko zwiększyło się w ostatnim czasie, po porażce 0:3 z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów (gdzie Barcelona po raz pierwszy w historii występów w LM nie oddała żadnego celnego strzału) i remisie 1:1 z Granadą uratowanym w 90. minucie przez Ronalda Araujo. W środę Koeman wyszedł na konferencję prasową, ale nie przyjmował żadnych pytań, odczytując jedynie krótkie oświadczenie. Mówił w nim, że "klub przechodzi przebudowę, co wymaga czasu" i stawia na młodych piłkarzy, przez co potrzeba cierpliwości, "a w Lidze Mistrzów nie można oczekiwać cudów".

W ten sposób Holender odpowiedział m.in. na krytykę stylu gry jego drużyny, która we wspomnianym starciu z Granadą miała aż 54 dośrodkowania. - Spójrzcie na listę powołanych. Co można z nimi zrobić? Grać tiki-takę? Ja uważam, że robiliśmy to, co musieliśmy. W tym meczu mieliśmy bardzo mało przestrzeni. Nie będę już więcej o tym mówił - wypalił Koeman po meczu, nie po raz pierwszy narzekając na jakość piłkarzy.

Wojciech Szczęsny ze straconym golem w meczu Spezia - JuventusWłosi wydali jednoznaczny wyrok ws. Wojciecha Szczęsnego po meczu ze Spezią

Prezes Barcelony dowiedział się w ostatniej chwili

Sytuację pogarsza fakt, że klub dowiedział się o tym, że Koeman nie zamierza odpowiadać na pytania i jedynie wygłosić oświadczenie, w ostatniej chwili, co przyznał Joan Laporta. - Szanujemy decyzję trenera, ale wraz z kapitanami dowiedzieliśmy się o tym chwilę przed konferencją. Jesteśmy w trudnym momencie, ale musimy mieć nadzieję na dobry wynik w meczu z Cadiz (czwartek, 22:00), bo takie sytuacje najlepiej przezwyciężyć dobrymi wynikami.

Jak pisze "Marca", Koeman swoim oświadczeniem chciał podkreślić, że akceptuje wyzwanie przebudowy Barcelony i rozumie trudną sytuację finansową klubu, ale jednocześnie oczekuje więcej od Laporty i zarządu: chciałby większego zaufania i zrozumienia, a zamiast tego klub co chwilę wypuszcza przecieki, z których wynika, że już niedługo może zostać zwolniony. Tyle że taki ruch kosztowałby Barcelonę 12-13 mln euro, bo tyle musiałaby wypłacić w ramach odszkodowania - a jak wiadomo, dla Barcelony każdy milion euro ma duże znaczenie. 

Piękne dośrodkowanie Matty'ego Casha w meczu z ChelseaMatty Cash dał próbkę swoich możliwości. Może już niedługo tak w reprezentacji Polski [WIDEO]

"Gambit Koemana". Trzy najbliższe mecze kluczowe?

Kataloński "Sport" pisze o "gambicie Koemana" i zwraca uwagę na to, że oświadczenie jest najlepszym dowodem na to, że w Barcelonie nie ma jednolitej strategii, a wszystko to, co się dzieje, nazywa "meczem szachowym". - Dla Koemana kluczowe będą najbliższe mecze z Cadiz, Levante i Benfiką w Lidze Mistrzów. Wie, że od tych trzech spotkań zależy jego przyszłość, wie też, że każdy trener Barcelony siedzi na krześle elektrycznym - czytamy.

- Na tę chwilę klub nie planuje wydawać żadnego oświadczenia. Chce zawrzeć rozejm i zatrzymać rozwój napięcia, którego nie było na Camp Nou od lat. W ostatnich latach Pep Guardiola i Sandro Rosell czy Ernesto Valverde i Josep Maria Bartomeu również nie zgadzali się we wszystkich kwestiach, ale sytuacja nie była tak poważna ani tak nagłośniona, te rzeczy odbywały się w zaciszach klubowych gabinetów - pisze "Marca".

Więcej o: