Spartak po meczu wbił Legii kolejną szpilkę. "Nie potrzeba podpisu"

"Nie potrzeba podpisu" - napisał Spartak na swoim anglojęzycznym koncie na Twitterze, gdzie wrzucił "eLkę", czyli znak kibiców Legii Warszawa, która w czwartek przegrała 0:1 ze Spartakiem i odpadła z europejskich pucharów.

Spartak zaczepiał Legię jeszcze przed meczem. "Warszawo, jesteś gotowa? Ponieważ my jesteśmy!" - taki baner pojawił się w czwartek przed meczem przy placu Unii Lubelskiej w Warszawie. To odpowiedź rosyjskiej drużyy na wrześniową akcję marketingową Legii, która w Moskwie na dwóch elektronicznych billboardach przypominała, że wróciła po latach do Ligi Europy (więcej tutaj).

Zobacz wideo Legenda Legii jednoznacznie: Jest winny chaosu. "To nie jest katastrofa. To skandal"

O ile jednak ten powrót okazał się zaskakująco dobry, bo mistrz Polski w pierwszej kolejce fazy grupowej wygrał na wyjeździe ze Spartakiem 1:0, o tyle pożegnanie z Europą już niekoniecznie, bo w czwartek drużyna Marka Gołębiowskiego przegrała przy Łazienkowskiej z Rosjanami 0:1 - zajęła ostatnie miejsce w grupie i pożegnała się z pucharami.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"Nie potrzeba podpisu" - napisał Spartak na swoim anglojęzycznym koncie na Twitterze. "Czy to nie Legia nie pokonała was w pierwszej kolejce?" - zapytał szybko jeden z internatów, ale nie doczekał się odpowiedzi Spartaka, który na swoim Twitterze zamieścił więcej wpisów. Nawet nie tyle uderzających w Legię, ile doceniających własną drużynę, której czwartkowe zwycięstwo dało pierwsze miejsce w grupie.

"Najszybszy piłkarz Europy" zawiódł Legię. Nie dał jej nic. Dużo jedynek [OCENY]

Legia żegna się z Europą

- To był bardzo dobry wieczór dla mojej drużyny. Szczególnie że to było trudne spotkanie, a mimo wszystko odnieśliśmy ważne zwycięstwo. Zagraliśmy dobre spotkanie pod względem taktycznym, choć w drugiej połowie brakowało nam koncentracji. Niemniej jednak zespół pokazał solidarność i zasłużył na wygraną. Remis byłby niesprawiedliwy - powiedział po meczu trener Spartaka Rui Vitoria.

Legia - mimo wygrania dwóch pierwszych meczów, w tym tego pierwszego ze Spartakiem w Moskwie (1:0) - z sześcioma punktami zajęła ostatnie miejsce w grupie. A to oznacza, że wiosną nie zagra w pucharach. I nie wiadomo, czy w ogóle walczyć o nie będzie latem przyszłego roku, bo w tej chwili zespół Marka Gołębiewskiego zajmuje w ekstraklasie miejsce w strefie spadkowej. Najprostszą i w zasadzie jedyną drogą, by zagrać w przyszłym sezonie w kwalifikacjach do LE, jest wygranie Pucharu Polski, gdzie w 1/4 mistrz Polski podejmie Górnika Łęczna.

Więcej o: