Środowe mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów przyniosły dwa hitowe starcia. W jednym z nich mierzyli się obrońcy tytułu w postaci Paris Saint-Germain i będący w kryzysie Liverpool. Faworytami byli gospodarze ze stolicy Francji, którzy byli naładowani pozytywną energią po ostatniej rundzie przeciwko innemu angielskiemu zespołowi – Chelsea, którą rozbili 8:2 w dwumeczu.
Arne Slot zaskoczył posadzeniem na ławce Mohameda Salaha, który ostatnio nie był w dobrej formie. Ponadto holenderski szkoleniowiec, nad którego głową zbierają się czarne chmury, postanowił wybrać niecodzienne dla "The Reds" ustawienie z trójką stoperów w składzie: Joe Gomez, Virgil van Dijk i Ibrahima Konate.
Początkowo plan Slota na zaskoczenie Paryżan działał bardzo dobrze - przynajmniej w fazie pressingu. Piłkarze "The Reds" starali się wysoko odbierać piłkę i szukali okazji do zagrożenia bramce Matwieja Safonowa. To jednak nie nadeszło, co wykorzystał zespół Luisa Enrique.
W 11. minucie Ousmane Dembele zagrał do lewej strony, gdzie czekał Desire Doue. Młody Francuz poradził sobie z dwoma rywalami, obrócił się w kierunku bramki i oddał strzał. Piłka otarła się o nogę Ryana Gravenbercha i wpadła za kołnierz Giorgiego Mamardaszwilego. PSG prowadziło na Parc des Princes 1:0.
Liverpool starał się odpowiedzieć, ale nie potrafił znaleźć sposobu na zbliżenie się do bramki gospodarzy. W przeciwieństwie do PSG, które zmuszało gruzińskiego golkipera do interwencji. Swoimi strzałami straszyli go jego rodak Chwicza Kwaracchelia, Ousmane Dembele oraz strzelec gola - Doue. Ostatecznie do przerwy Paryżanie prowadzili jednym trafieniem.
Po zmianie stron przed swoją szansą na zdobycie bramki stali dwaj najlepsi strzelcy swoich zespołów - najpierw Hugo Ekitike próbował zaskoczyć Safonowa technicznym strzałem, ale źle przymierzył. Następnie Dembele otrzymał piłkę po świetnym kontrataku PSG, jednak uderzył za wysoko.
Gospodarze usypiali Liverpool długim rozgrywaniem piłki, próbując przyspieszyć w najmniej oczekiwanym momencie. To powiodło się w 65. minucie, kiedy fenomenalne podanie od Joao Nevesa przyjął Kwaracchelia. Gruzin pognał w pole karne i minął Mamardaszwilego, a następnie trafił do pustej bramki. Było 2:0 i Paryżanie w zasadzie nie musieli przejmować się próbami gości, którzy byli kompletnie bezradni.
Owa bezradność po raz kolejny objawiła się już pięć minut później. W szesnastkę Liverpoolu wpadł Warren Zaire-Emery, który przewrócił się po kontakcie z Ibrahimą Konate. Początkowo Jose Maria Sanchez Martinez wskazał na jedenasty metr i ukarał Francuza żółtą kartką. Po analizie VAR jednak zmienił swoją decyzję.
W 82. minucie strzał zza zasłony posłał Achraf Hakimi, ale tym razem na posterunku był Mamardaszwili. Po czterech minutach Paryżanie wyprowadzili genialną kontrę, którą mocnym uderzeniem przy bliższym słupku chciał sfinalizować Dembele. Piłka jednak odbiła się od aluminium.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie - Anglicy skończyli mecz bez celnego strzału, podczas gdy obrońcy tytułu oddali ich siedem. Rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a PSG odbędzie się we wtorek 14 kwietnia. Pierwszy gwizdek na Anfield wybrzmi o godz. 21:00.
PSG 2:0 Liverpool (11' Doue, 65. Kwaracchelia)
Zobacz też: Boniek kibicował im całym sercem. Tak zareagował po porażce