Barcelona przegrywała 0:1. Tak Flick potraktował Lewandowskiego

Robert Lewandowski zadecydował o ostatnim zwycięstwie FC Barcelony z Atletico Madryt (2:1) w La Liga, ale w środowy wieczór to nie nastąpi. Rozegrał 45 minut w hicie Ligi Mistrzów. I na tym koniec. Hansi Flick postanowił go ściągnąć.
SOCCER-CHAMPIONS-BAR-ATM/
Fot. REUTERS/Albert Gea

Pierwsza połowa meczu z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie była najlepsza w wykonaniu Roberta Lewandowskiego. Miał problem z uwolnieniem się od obrońców, a kiedy dochodził już do piłki, to niewiele z tego wynikało. Wymienił tylko sześć podań, oddał ledwie jeden celny strzał, co idealnie pokazuje, jak niewidoczny był w pierwszych 45 minutach. "Sporadyczny", "Zastały" - pisały o nim hiszpańskie media. I kolejnych szans w tym meczu mieć już nie będzie.

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: Robert powinien zostać w reprezentacji i walczyć

Hansi Flick zdjął Lewandowskiego z murawy!

Barcelona schodziła na przerwę przy wyniku 0:1. A to za sprawą Juliana Alvareza. Argentyńczyk przymierzył idealnie z rzutu wolnego chwilę po tym, jak z boiska został wyrzucony Pau Cubarsi. Stało się jasne, że przez kolejne 45 minut Katalończycy będą musieli radzić sobie w "10" i Hansi Flick najpewniej dokona zmian.

Po powrocie na murawę okazało się, że nie zobaczymy już na niej polskiego napastnika. Został zmieniony. Podobnie jak i Pedri. Niemiecki trener postanowił wpuścić na boisko nowe siły. W miejsce Polaka i Hiszpana od 46. minuty weszli Fermin Lopez i Gavi. To oni mają pomóc odwrócić losy rywalizacji. 

Zobacz też: Boniek kibicował im całym sercem. Tak zareagował po porażce. 

Tym samym dorobek goli oraz asyst Lewandowskiego nie powiększy się w środowy wieczór. Na koncie ma 17 trafień w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach, a także trzy ostatnie podania. Kolejną szansę, by zdobyć bramkę przeciwko Atletico będzie miał najpewniej w najbliższy wtorek, w rewanżu. Teraz może jedynie trzymać kciuki, by jego koledzy wygrali jednak ten pierwszy mecz ćwierćfinałowy!

Więcej o: