Kamery wychwyciły niezwykłe zachowanie chłopca na meczu Polski. Geniusz

Choć Nicola Zalewski zdobył decydującą bramkę w starciu z Turcją (2:1), to nie był jednym bohaterem tego dnia. Jak się okazuje, została nim osoba postronna, a konkretnie chłopiec od podawania piłek. To jego refleks pozwolił Polakom zmylić nieco rywali i zadać ostateczny cios. -Młody człowieku miałeś swój udział w tym zwycięstwie - chwalił go Jacek Kurowski.

Już w niedzielę reprezentacja Polski rozpocznie rywalizację na Euro 2024. Tego dnia zmierzy się z Holandią. Następnie jej rywalami będą Austria i Francja. Eksperci nie dają większych szans Biało-Czerwonym na wyjście z grupy, choć po czerwcowych sparingach ich notowania nieco wzrosły. Najpierw wygrali 3:1 z Ukrainą, a następnie 2:1 z Turcją. Szczególnie w poniedziałkowym starciu zaimponowali i to w końcówce. Wówczas gola na wagę zwycięstwa zdobył Nicola Zalewski. Jednak nie tylko jemu należą się brawa, ale i osobie postronnej, która mocno przyczyniła się do decydującego trafienia.

Zobacz wideo Ależ słowa Mai Strzelczyk o reprezentancie Polski! "Już jest objawieniem"

To jemu należą się podziękowania. Znakomita reakcja chłopca od podawania piłek na wagę triumfu Polaków

Mowa o chłopcu od podawania piłek. To właśnie dzięki jego szybkiej reakcji Polska mogła wyjść z kontratakiem. To była 90. minuta spotkania. Wówczas futbolówka zagrywana przed Turka powędrowała na aut. Dziecko stojące za banderą reklamową nie czekało zbyt długo i kilka sekund później podało nową piłkę Przemysławowi Frankowskiemu. Dzięki niemu pomocnik napędził szybki atak, który zakończył się bramką.

- To sytuacja, gdzie nie tylko polski zespół, ale i chłopcy od podawania piłek tutaj są numerem jeden - podkreślał Rafał Ulatowski w pomeczowym studio. Wtórował mu Jacek Kurowski. - Młody człowieku od podawania piłek miałeś swój udział w tym zwycięstwie. Gratulujemy ci serdecznie - podkreślał dziennikarz.

Tak więc młody chłopiec stał się bohaterem reprezentacji Polski. Niewykluczone, że gdyby nie zdecydował się na tak szybką reakcję, to rywale wróciliby na pozycje i poradziliby sobie lepiej w defensywie. A tak zostali nieco zaskoczeni przez Biało-Czerwonych. 

Polska nie będzie faworytem na Euro. Na dodatek przytrafiły się kontuzje

Pozostaje liczyć, że w taki sam sposób Polacy będą zaskakiwać rywali także na Euro 2024. Przeciwnicy będą bardzo silni, ale piłkarze Michała Probierza nie zamierzają wywieszać białej flagi, o czym przekonywał sam Robert Lewandowski. 

- Na pewno mogę spróbować pociągnąć reprezentację do sukcesu, do tego, żebyśmy grali nie tylko dobrą piłkę, ale też zdobyli punkty w grupie, a później zobaczyli, co dalej. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że grupa jest trudna, ale ja wierzę w tą reprezentację, wierzę w chłopaków. (...) Strachu nie mamy - podkreślał w "Kropce nad i".

Niewykluczone jednak, że wystąpimy na Euro dość mocno osłabieni. Już teraz wiadomo, że nie zagra na nim Arkadiusz Milik, który nabawił się poważnej kontuzji w starciu z Ukrainą. Uraz nie ominął też Karola Świderskiego, który doznał kontuzji przy cieszynce po kapitalnym golu z Turcją. Przedwcześnie murawę w poniedziałek opuścił też Robert Lewandowski. Z czasem walczy również Taras Romanczuk.

Czy Polska awansuje do fazy pucharowej Euro 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.