W czwartek Czesław Michniewicz odsłonił karty i zaprezentował grupę 26 zawodników, którzy pojadą na mistrzostwa świata w Katarze. Emocje wzbudziła decyzja o powołaniu Artura Jędrzejczyka z Legii i Kamila Grosickiego z Pogoni.
Obaj nie byli ważnymi ogniwami reprezentacji w ostatnich latach, ale jadą do Kataru. Czesław Michniewicz na konferencji po ogłoszonych powołaniach tłumaczył się z decyzji o zabraniu obu piłkarzy na mistrzostwa świata.
- Nie jest taki cel, by Grosicki robił atmosferę. Kamil jest najczęściej grającym zawodnikiem. Liczę, że jego doświadczenie, sposób grania i umiejętność dawania impulsu przyda się kadrze na mundialu - powiedział Czesław Michniewicz.
Skrzydłowy Pogoni rozegrał w tym sezonie 22 spotkania, w których strzelił sześć goli i zaliczył cztery asysty. "Grosik" był powołany na ostatnie mecze Ligi Narodów, ale nie wszedł na boisko nawet na chwilę. Ostatnie 45 minut rozegrał w przegranym 0:2 meczu z Włochami w listopadzie 2020 r.
- Artur, gdyby nie kontuzje, byłby powołany wcześniej. Szanuję jego umiejętności, charyzmę. Nigdy się na nim nie zawiodłem. Dla niektórych może to być niespodzianka, że w takim wieku jedzie na mundial - mówił o powołaniu Jędrzejczyka selekcjoner reprezentacji Polski. "Jędza" jest ciągle podstawowym obrońcą Legii, w której rozegrał 15 spotkań w sezonie. Ostatni mecz w reprezentacji Polski 35-latek rozegrał w wygranym spotkaniu 3:2 ze Słowenią w listopadzie 2019 r., jeszcze za kadencji Jerzego Brzęczka.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Zanim reprezentacja Polski rozegra pierwszy mecz na mistrzostwach świata, najpierw zmierzy się towarzysko z Chile 16 listopada. Starcia na mundialu Biało-Czerwoni rozpoczną od spotkania z Meksykiem (22 listopada), następnie przyjdzie czas na Arabię Saudyjską (26 listopada) i na koniec starcie z Argentyną (30 listopada).