Czesław Michniewicz ogłosił kadrę na MŚ w Katarze. Polacy pierwszy mecz rozegrają 22 listopada przeciwko Meksykowi. Wśród powołanych 26 piłkarzy brakuje kilku wielkich nieobecnych jak Mateusz Klich, Dawid Kownacki czy Karol Linetty.
Podczas konferencji prasowej selekcjoner został zapytany o to, która decyzja była najtrudniejsza. - Mogę tak powiedzieć praktycznie o każdym z tej 21-osobowej listy. Niektórzy byli kontuzjowani, byli też tacy, którzy nie odgrywali takiej roli, ale także zawodnicy, którzy odgrywali ważne role na poprzednich turniejach. Trudną decyzją było pominięcie Kamila Grabary, z którym przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil. Wiemy, że miał problemy zdrowotne, ale wrócił w wielkim stylu. To zawodnik, który pojedzie na niejedną imprezę - stwierdził.
Pomięcie Grabary było wynikiem tego, że Michniewicz zdecydował się powołać nie czterech, jak zapowiadał, a trzech bramkarzy. Uczynił tak, aby móc wziąć na turniej dodatkowego gracza z pola. Według Michniewicza było to konieczne, aby zalepić niedobór zawodników w środku pola.
- Uznaliśmy, że Bielik, Krychowiak potrzebują jeszcze jednego zawodnika do środka. Musimy mieć zabezpieczenie, bo mieliśmy najmniej. Uznaliśmy, że przyda się Damian Szymański. Oglądaliśmy też Kacpra Kozłowskiego, Michała Karbownika, by zobaczyć, kto jest w najlepszej formie tuż przed mundialem. Szymański dobrze gra, regularnie - wyjaśnił.
Kto więc jest pierwszym rezerwowym? - Nie ma pierwszego wchodzącego. Każdy, z tych, którzy nie pojadą, może się nim czuć. Co do Klicha. To była trudna decyzja. Są Bielik, Krychowiak, Szymański i Żurkowski. Mamy też Szymańskiego i Żurkowskiego. Mateusz Klich i Linetty byli zawodnikami, których obserwowaliśmy do końca - przyznał Michniewicz.