Bolesna decyzja Michniewicza. Największy przegrany, a "wrócił w wielkim stylu"

- Mogę tak powiedzieć praktycznie o każdym z 21-osobowej listy - wyjaśnił Czesław Michniewicz zapytany o to, która decyzja była najtrudniejsza w kwestii powołania do reprezentacji Polski na MŚ w Katarze. Jako pierwszego wymienił Kamila Grabarę. - Przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil - przyznał selekcjoner. Bramkarz był kapitanem kadry U-21, gdy prowadził ją Michniewicz.
Czesław Michniewicz
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Czesław Michniewicz ogłosił kadrę na MŚ w Katarze. Polacy pierwszy mecz rozegrają 22 listopada przeciwko Meksykowi. Wśród powołanych 26 piłkarzy brakuje kilku wielkich nieobecnych jak Mateusz Klich, Dawid Kownacki czy Karol Linetty.

Zobacz wideo Tak będzie wyglądać skład Polski na Meksyk?

Czesław Michniewicz: Trudną decyzją było pominięcie Kamila Grabary

Podczas konferencji prasowej selekcjoner został zapytany o to, która decyzja była najtrudniejsza. - Mogę tak powiedzieć praktycznie o każdym z tej 21-osobowej listy. Niektórzy byli kontuzjowani, byli też tacy, którzy nie odgrywali takiej roli, ale także zawodnicy, którzy odgrywali ważne role na poprzednich turniejach. Trudną decyzją było pominięcie Kamila Grabary, z którym przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil. Wiemy, że miał problemy zdrowotne, ale wrócił w wielkim stylu. To zawodnik, który pojedzie na niejedną imprezę - stwierdził. 

Pomięcie Grabary było wynikiem tego, że Michniewicz zdecydował się powołać nie czterech, jak zapowiadał, a trzech bramkarzy. Uczynił tak, aby móc wziąć na turniej dodatkowego gracza z pola. Według Michniewicza było to konieczne, aby zalepić niedobór zawodników w środku pola.

- Uznaliśmy, że Bielik, Krychowiak potrzebują jeszcze jednego zawodnika do środka. Musimy mieć zabezpieczenie, bo mieliśmy najmniej. Uznaliśmy, że przyda się Damian Szymański. Oglądaliśmy też Kacpra Kozłowskiego, Michała Karbownika, by zobaczyć, kto jest w najlepszej formie tuż przed mundialem. Szymański dobrze gra, regularnie - wyjaśnił. 

Kto więc jest pierwszym rezerwowym?  - Nie ma pierwszego wchodzącego. Każdy, z tych, którzy nie pojadą, może się nim czuć. Co do Klicha. To była trudna decyzja. Są Bielik, Krychowiak, Szymański i Żurkowski. Mamy też Szymańskiego i Żurkowskiego. Mateusz Klich i Linetty byli zawodnikami, których obserwowaliśmy do końca - przyznał Michniewicz.

Więcej o: