Odkąd Rosjanie zaatakowali zbrojnie Ukrainę w lutym 2022 roku, tamtejsi sportowcy są w większości dyscyplin albo wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji, albo przynajmniej mogą startować jedynie pod neutralną flagą. Na Ukrainie działania wojenne trwają do dziś i codziennie giną ludzie. Niemniej, Międzynarodowy Komitet Olimpijski najwyraźniej się tym już aż tak nie przejmuje. We wtorek 7 lipca MKOl ogłosił, że tymczasowo cofa zawieszenie Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego i od teraz poszczególne federacje same zdecydują, czy Rosja będzie mogła wrócić na arenę międzynarodową. Rekomendacja od MKOl, by nie dopuszczać kraju Władimira Putina (oraz sprzymierzonej z nim Białorusi) do rywalizacji, też już nie obowiązuje.
Dla Rosji to gigantyczny przełom i otwarte drzwi do powrotu do wielu dyscyplin. Być może nawet pod własną flagą oraz z ich hymnem, bo tutaj też każda światowa federacja sportowa będzie decydować sama. Szybko pojawiły się pytania o FIFA, bo powszechnie wiadomo, że władze światowego futbolu od dawna chcą przywrócić Rosję. Sam szef federacji Gianni Infantino mówił o tym otwarcie. Jak dotąd FIFA musiała się hamować z uwagi na sprzeciw wielu krajów, ale jak donosi telewizja Sky Sports, teraz temat może powrócić.
FIFA udzieliła już nawet komentarza w tej sprawie, który jasno zdradza jej intencje. - FIFA została już poinformowana o decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego ws. tymczasowego wycofania zawieszenia dla Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. FIFA przeanalizuje tę decyzję, zanim podejmie kolejne kroki w koordynacji z odpowiednimi akcjonariuszami - czytamy.
Rosjanie od ponad czterech lat grają wyłącznie mecze towarzyskie. Ostatnio w maju i czerwcu rozegrali trzy sparingi, kolejno z: Egiptem (0:1), Burkina Faso (3:0) oraz Trynidadem i Tobago (3:0). FIFA nigdy nie usunęła tego kraju ze swojego rankingu (obecnie Rosja zajmuje w nim 35. miejsce tuż przed Polską).