We wtorek wieczorem odbyły się dwa ostatnie mecze 1/8 finału. W pierwszym z nich w zasadzie nie dało się złapać oddechu. Egipt wygrywał już 2:0, żeby ostatecznie przegrać z Argentyną 2:3. Leo Messi - długo grający bardzo słabo, z kolejnym zmarnowanym karnym - strzelił gola i zanotował asystę.
Niestety, ostatni mecz 1/8 finału nie prezentował podobnej jakości. W pierwszej połowie spotkania Szwajcaria - Kolumbia nie działo się nic ciekawego. Początkowo wydawało się, że lepsi w tym spotkaniu będą Kolumbijczycy, którzy mieli za sobą prawie cały stadion, ale po mocnym początku szybko przygaśli. Grę w dalszej części pierwszej połowy kontrolowali Szwajcarzy, tylko że z tego również nic nie wynikało. Do przerwy mieliśmy więc bezbramkowy remis.
W drugiej połowie obraz meczu się nie zmienił. Wciąż żadna drużyna nie potrafiła wypracować sobie konkretnej przewagi, czy nawet jednej dobrej sytuacji do zdobycia bramki.
Oba zespoły trochę uaktywniły się w końcówce, ale przesadą byłoby stwierdzenie, że walczyły o zdobycie bramki na 1:0. Ostatecznie druga połowa też nie przyniosła rozstrzygnięcia, a to niestety oznaczało, że ten mecz będzie miał dogrywkę.
I to w niej zobaczyliśmy najgroźniejsze sytuacje w tym meczu. W 99. minucie do dośrodkowania z rzutu rożnego wyskoczył Jhon Lucumi i oddał mocny strzał głową, ale trafił w poprzeczkę! Chwilę później z dystansu uderzał Campaz, ale w bramce dobrze spisał się Kobel. Szwajcarzy też odpowiedzieli, z bardzo dobrej pozycji uderzył Amdouni, ale świetnie w bramce spisał się Vargas. W końcu coś zaczęło się dziać!
Ale druga połowa dogrywki była już dużo gorsza. Jedynie w 115. minucie świetną szansę na zdobycie gola miał Campaz, który po błędzie Xhaki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i... strzelił katastrofalnie, nad poprzeczką. Wynik się nie zmienił, więc do rozstrzygnięcia spotkania potrzebne były rzuty karne.
W nich pewniejsi byli Szwajcarzy. Już w drugiej serii pomylił się Davinson Sanchez, który trafił w poprzeczkę. Kolumbijczycy mieli jeszcze szansę, bo w trzeciej serii pomylił się Akanji, ale chwilę później świetnie w bramce spisał się Kobel, który obronił strzał Hernandeza. Do końca rzutów karnych już nikt się nie pomylił, a to oznaczało wygraną Szwajcarii 4:3.
Dla Szwajcarów jest to pierwszy awans do ćwierćfinału mistrzostw świata od 1954 roku, gdy organizowali turniej mistrzowski. W ćwierćfinale zagrają z Argentyną. Zdecydowanym faworytem będą oczywiście urzędujący mistrzowie świata. Ten mecz odbędzie się 12 lipca o godzinie 3:00 w nocy czasu polskiego.