Reprezentacja Polski zajmowała czwarte miejsce po dwóch turniejach tegorocznej Ligi Narodów. Traciła tylko trzy punkty do liderek, Amerykanek. W środowy poranek zaczął się dla niej zdecydowanie najbardziej wymagający tydzień tych rozgrywek. Zaplanowano mecze z Brazylią, Japonią, USA czy Turcją. I właśnie z ostatnią z wymienionych drużyn Biało-Czerwone zmierzyły się na start.
Mimo że przed środowym spotkaniem Turcja plasowała się na szóstej lokacie w tabeli LN, niżej od Polski, to była faworytem do zwycięstwa. Siatkarki Daniele Santarelliego to aktualne wicemistrzynie świata. Pierwszy set był pełen zwrotów akcji. Obie ekipy zaliczyły kilka punktowych serii, co wyprowadzało je na prowadzenie. Dopiero w końcówce gra mocno się wyrównała. Tej presji nie wytrzymała drużyna Stefano Lavariniego. Przegrała trzy ostatnie akcje i to Turcja zapisała tę partię na własnym koncie - 27:25.
W drugim secie Polki się przebudziły. Od początku wykazywały większą inicjatywę. Od stanu 16:16 zanotowały czteropunktową serię, co pozwoliło zbudować przewagę. Ta okazała się na tyle duża i bezpieczna, że doprowadziła do zwycięstwa Biało-Czerwonych - 25:20. Nasze reprezentantki za ciosem jednak nie poszły. Ba, w trzecim secie zdecydowanie obniżyły loty. Popełniały błędy i nie miały absolutnie pomysłu na zatrzymanie siły ofensywnej Turczynek. To doprowadziło do dość bolesnej porażki - 19:25. A jak ułożyła się czwarta partia dla naszej kadry? Źle. Rywalki nie zwolniły tempa. Bombardowały nas atakami i bezlitośnie wykorzystywały chwile dekoncentracji, co doprowadziło do ich wygranej - 25:19.
Zobacz też: Kapitan reprezentacji zginął podczas trzęsienia ziemi. Miał 31 lat.
Jak ten wynik wpłynął na sytuację w tabeli? Turczynki awansowały na prowizoryczne podium - przesunęły się na trzecie miejsce. Na koncie mają 18 punktów po dziewięciu spotkaniach. Ten awans rywalek doprowadził do spadku Polek w zestawieniu. Aktualnie znajdują się na piątej lokacie. Uzbierały 17 "oczek". Jak wiemy, osiem najlepszych ekip awansuje do turnieju finałowego. Na ten moment Biało-Czerwone są w tym gronie i pozostaje trzymać kciuki, by po meczach z siatkarskimi potęgami w nim pozostały.
Kolejny mecz Biało-Czerwone rozegrają już w czwartek, 9 lipca. Początek o godzinie 6:00 czasu polskiego. Rywalkami będą Amerykanki.