W ostatnich tygodniach spory rozgłos zyskał Jan Faberski. Młody skrzydłowy od 2022 roku zbiera piłkarskie szlify w wielkiej kuźni talentów, jaką bez wątpienia jest Ajax Amsterdam. Frenkie de Jong czy Matthijs de Ligt coś o tym wiedzą, a przecież w stolicy Holandii na szerokie wody wypływali też zawodnicy spoza tego kraju, jak Antony czy Hakim Ziyech.
Faberski ma nadzieję pójść w ich ślady (choć w przypadku dwóch ostatnich mowa tylko o etapie sprzed odejścia z Ajaxu) i robi coraz więcej, by za jakiś czas tak się stało. Polak błyszczał w młodzieżówkach amsterdamczyków, a przed sezonem przedłużył kontrakt i awansował do Jong Ajax, czyli bezpośredniego zaplecza pierwszej drużyny, grającego w drugiej lidze.
Tam również radzi sobie coraz lepiej. Chwalony był już po starciu pierwszej kolejki zremisowanym 2:2 z rezerwami PSV Eindhoven (wiele świetnych dryblingów i wywalczony rzut karny). Później Jong Ajax zremisował jeszcze 0:0 z MVV Maastricht, ale w rozegranym dziś (sobota 24 sierpnia) starciu z FC Eindhoven, zespół z Amsterdamu nie dał rywalom żadnych szans, triumfując aż 3:0. Dwukrotnie do siatki trafiał Julian Rijkhoff, a w 80. minucie prawdziwy popis dał wprowadzony z ławki Faberski.
Polak przejął piłkę jeszcze na połowie Ajaxu i z wielką prędkością pomknął w stronę bramki rywali. Jeden z nich starając się dogonić Faberskiego, potknął się wręcz o własne nogi. Nasz rodak znalazł sobie miejsce do strzału zza szesnastki i pięknym uderzeniem nie dał żadnych szans golkiperowi rywali. Aż przypomniał się słynny gol Leo Messiego, który w finale Copa del Rey w 2015 roku zrobił z piłkarzy Athletic Bilbao kompletnych amatorów, mijając ich jak tyczki w kilkudziesięciometrowym rajdzie z piłką.
Kapitalne trafienie, a co za tym idzie kolejny "plusik" przy nazwisku Polaka, który był już blisko znalezienia się w kadrze meczowej Ajaxu na mecz eliminacji Ligi Europy z Jagiellonią Białystok. Biorąc pod uwagę, że Ajax wygrał w Białymstoku 4:1 i jest o krok od awansu, to kto wie, może Faberski dostanie szansę w rewanżu. Byłoby to o tyle symboliczne, że to właśnie akademię białostoczan opuszczał dwa lata temu na rzecz Amsterdamu.