Sensacyjne wieści ws. Alvesa. Wydało się, kto zapłacił kaucję. Postawili warunek

Dani Alves usłyszał nieprawomocny wyrok za napaść seksualną, ale niedawno został wypuszczony za aresztu. Było to możliwe za sprawą wpłacenia kaucji w wysokości miliona euro. Sam Brazylijczyk nie dysponował takimi pieniędzmi, przez co nieustannie spekuluje się, kto za niego zapłacił. Nowe informacje w tej sprawie przekazano w programie "Fiesta". Okazuje się, że w zamian za tę sumę Alves musiał zgodzić się na spełnienie pewnego warunku.
SOCCER-CRIME/DANI ALVES
Fot. REUTERS/Bruna Casas

Dani Alves został skazany na 4,5 roku więzienia za napaść seksualną na kobietę w klubie nocnym. Dodatkowo nałożono na niego zakaz zbliżania się do poszkodowanej przez 9,5 roku, a także wypłacenie jej odszkodowania w wysokości 150 tys. euro. Wyrok jest nieprawomocny, w związku z czym Brazylijczyk złożył apelację. A od pewnego czasu cieszy się pewną swobodą.

Zobacz wideo Robert Lewandowski znów zwycięzcą Ligi Mistrzów?

Nowe informacje ws. Daniego Alvesa. Wiadomo, kto wpłacił kaucję

Po wpłaceniu kaucji w wysokości miliona euro Alves wyszedł z aresztu. Ale że sam nie dysponował taką kwotą, to pojawiają się liczne spekulacje dotyczące tego, kto wyłożył tę ogromną sumę. Nowe informacje w tej sprawie przekazano w programie "Fiesta".

Według dziennikarki Marisy Blazquez kaucję za Alvesa wpłaciła nie osoba fizyczna, a firma. Chodzi o brazylijski magazyn, cieszący się międzynarodowym uznaniem za sprawą doniesień na temat ważnych osobistości.

Oto czego żądają od Daniego Alvesa w zamian za kaucję

Magazyn dokonał wpłaty pod warunkiem uzyskania pierwszego, ekskluzywnego materiału z udziałem Alvesa. Negocjowanie płatności polegało na zaakceptowaniu przez zawodnika propozycji udzielenia wywiadu w formie wideo, w którym głośna historia zostanie opowiedziana z jego perspektywy. Sam piłkarz poprosił o to, aby w nagraniu wzięła udział jego żona Joana Sanz. Negocjacje nie trwały długo, a pewne opóźnienie w potwierdzeniu płatności wynikało z kwestii proceduralnych zachodzących przy przelewach międzynarodowych.

Obecnie Alves korzysta z ograniczonej swobody i po wyjściu z aresztu spotyka się ze znajomymi oraz imprezuje. Przy tym musi pamiętać o regularnym stawianiu się w sądzie (raz na tydzień), co niedawno skończyło się dla niego niezbyt przyjemnie. "Gwałcisz i masz pieniądze, żeby za to zapłacić?" - wykrzykiwał do Brazylijczyka jeden z przechodniów. Były piłkarz m.in. FC Barcelony, Juventusu i PSG może czekać na prawomocny wyrok nawet 13 miesięcy.

Więcej o: