Po dniu przerwy w graniu spowodowanym Wielkanocą piłkarze Ekstraklasy wracają na boiska. W Lany Poniedziałek rozegrane zostaną aż cztery spotkania. Pierwsze z nich odbyło się w Krakowie, a naprzeciwko siebie stanęły Puszcza Niepołomice oraz Radomiak Radom.
Już od początku spotkania przy Kałuży kibice byli świadkami wielkich emocji. Najpierw bliski gola był Kamil Zapolnik, a chwilę później Puszcza miała aut na wysokości pola karnego. Tego typu stałe fragmenty gry są wielkim atutem beniaminka i nie inaczej było tym razem. Roman Yakuba dopadł do piłki po wielkim zamieszaniu w szesnastce i silnym strzałem pokonał Gabriela Kobylaka. A była dopiero czwarta minuta na zegarze.
W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środku pola. Radomiak miał jednak kilka okazji do wyrównania - skutecznie w bramce prezentował się jednak Oliwer Zych.
Do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się już nic wybitnego. Ponadto kontuzji nabawił się najpierw Łukasz Sołowiej, a później także Rocha. Ten drugi opuścił boisko na noszach w doliczonym czasie gry pierwszej połowy.
Po zmianie stron pierwszy kwadrans był dość spokojny. Emocje zaczęły się dopiero od 63 minuty. Wówczas czerwoną kartkę obejrzał Vagner, który wszedł ostro w nogi jednego z przeciwników. Radomianie grali od tej pory w osłabieniu - po raz piąty tej wiosny.
Kilka chwil później na stadionie przy Kałuży doszło do niecodziennych scen. W 66. minucie Radomiak doprowadził do wyrównania, a autorem trafienia był... bramkarz Gabriel Kobylak! Golkiper wykopywał piłkę spod własnej szesnastki i wpakował piłkę do bramki Zycha. Ten drugi tylko wpadł do siatki, próbując jeszcze wyłapać futbolówkę. Takie sceny tylko w Ekstraklasie! To pierwsze trafienie bramkarza w całej lidze w tym sezonie.
Do końca meczu wynik nie uległ zmianie, choć grający w osłabieniu Radomiak wyglądał lepiej od Puszczy i wiele wskazywało na to, że może zdobyć bramkę na wagę trzech punktów. Tak się jednak nie stało. W tabeli Radomiak plasuje się na 11., a Puszcza na 15. miejscu.
Puszcza Niepołomice - Radomiak Radom 1:1 (1:0)
Gole: Roman Yakuba - Gabriel Kobylak