Rząd wraca do pomysłu zamknięcia stoków narciarskich! "To bardzo prawdopodobne"

"W rządzie wraca pomysł pełnego zamknięcia hoteli oraz zamknięcia stoków narciarskich" - poinformował na Twitterze Krzysztof Berenda z RMF FM. To bardzo prawdopodobne, ponieważ wiele osób udaje podróże służbowe, by nie stracić zimowego wyjazdu na narty.

Niedawno wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin przyznał, że udało się wypracować kompromis z właścicielami stoków i stacji narciarskich, co sprawi, że zimą nie zostaną zamknięte z powodu epidemii koronawirusa. Zapowiedziano jednak wprowadzenie różnych restrykcji, a niektóre z przepisów są wręcz kuriozalne. Choćby ten, że na stoku ma przebywać tylko jedna osoba na 100 metrów kwadratowych. Jak się jednak okazuje, nawet takie przepisy mogą nie uchronić stoków, a także hoteli przed całkowitym zamknięciem.

Zobacz wideo "Odłóżmy na bok liczby i gabloty. To jest najlepszy piłkarz na świecie" [SEKCJA PIŁKARSKA #75]

Spotkanie Piotra Glińskiego z himalaistamiSpotkanie "na szczycie" ws. K2. "Wicepremier Gliński był przed laty na wyprawie"

Rząd rozważa całkowite zamknięcie stoków i hoteli

Krzysztof Berenda z radia RMF FM poinformował, że rząd rozważa całkowite zamknięcie hoteli i stoków narciarskich. "Chodzi o to, że "podróże służbowe" są sposobem omijania zakazu, a stoki narciarskie są głównym powodem tego omijania" - czytamy na Twitterze wspomnianego dziennikarza. "To niestety bardzo prawdopodobne" - twierdzi Berenda.

Magdalena GorzkowskaMagdalena Gorzkowska zaatakuje szczyt K2. Chce przejść do historii

Wprowadzenie całkowitego zamknięcia stoków i hoteli może wywołać falę protestów i krytyki. Już teraz grupa przeciwników obostrzeń w górach była spora. Jednym z liderów grupy oporu jest Piotr Zygarski, właściciel hotelu w Zakopanem. - Rząd otwiera stoki tylko po to, żeby prezydent Duda mógł sobie pojeździć. Absolutnie nie będzie miał jednak tej możliwości, bo gdy wybierze się w góry, zakopiańscy hotelarze zablokują zakopiankę - zapowiedział Zygarski w rozmowie z money.pl. Ale jest też druga grupa. Zdecydowanie mniejsza, która zdaniem "Gazety Krakowskiej" liczy na to, że rząd ugnie się pod naciskiem samorządów i otworzy hotelarstwo i gastronomię wcześniej oraz przedłuży ferie na czas 10 tygodni.