Zdemolowano posesję Pudzianowskiego! Ogromna skala zniszczeń [WIDEO]

Mariusz Pudzianowski podzielił się w środę osobliwą przygodą. Gdy wyszedł rano do ogrodu, zaraz zobaczył w nim koło dwustu pościnanych drzew. - Patrzę, a tam spuszczonych pełno olszyn. Wiśnie też. Myślę, że ktoś chyba przyszedł i ukradł - opowiadał z przejęciem. Szybko zidentyfikował sprawcę i przeszedł do działania, choć wielu może się narazić.

Mariusz Pudzianowski podzielił się osobliwym nagraniem. Były strongman, a obecnie zawodnik MMA z samego rana udał się do swojego sadu. Tam czekała go niemiła niespodzianka. O wszystkim opowiedział na Facebooku - Dzień jak co dzień, ale u Mariusza spokoju być nie może być - rozpoczął opowieść.

Zobacz wideo Każdy piłkarz jest człowiekiem. „Ból brzucha towarzyszył mi przez całą karierę"

Bobry zdewastowały działkę Pudziana. "Duże drzewa sobie wzięły i wyniosły"

- Robię sobie spacerek po ogrodzie... no i ładne spustoszenie zrobiły bobry. A że blisko mam tutaj olszyny, to patrzę, a tam spuszczonych pełno olszyn. Wiśnie też. Myślę, że ktoś chyba przyszedł i ukradł. Ale widzę, "ołóweczki" postrugane i boberki zrobiły sobie hmm... - opowiadał. Najbardziej jednak zdziwiło go to, że drzewa kompletnie zniknęły. - Cale drzewa, jak widać, normalne, duże drzewa sobie wzięły i wyniosły. Czyli dzisiaj od samego rana "akcja bobry" - dodał.

Skala szkód jest naprawdę ogromna, co widać na filmie. Za plecami Pudzianowskiego można zaobserwować mnóstwo poogryzanych pieńków. Liczby, jakie podał, robią wrażenie. - Żeby nie skłamać, to u mojego sąsiada bobry wycięły z 500 drzew. U mnie, jakbym policzył, to około 200 pięcioletnich drzew - doprecyzował.

Pudzianowski walczy z bobrami. Powiedział, co zrobi. "Nie zostawię ich w spokoju"

Od razu przeszedł też do działania, zupełnie nie przejmując się przepisami związanymi z ochroną tego gatunku. - Niezłe pobojowisko zrobiły. A że bobry pod ochroną, to trzeba je zostawić w spokoju. Nie, nie zostawię ich w spokoju. Pastucha im postawię. Jak którego po d**** trzepnie, to mu mało noga nie podskoczy. A ochrona środowiska niech przyjeżdża - skwitował.

W kolejnym nagraniu poinformował, że już udało mu się odnaleźć tamę. Pokazał też, jak przystępuje do naprawy ogrodzenia. - Ja im wyprawię wycinki. Żeby im się czkawką czasami nie odbiły. Ale to nieuczciwe. Bóbr do sadu pod siatką wlazł. Koparkę przygotowaliśmy i szykujemy teren pod pastucha 10 tysięcy V - zapowiedział na koniec.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.