Agnieszka Kobus-Zawojska to dwukrotna medalistka olimpijska w wioślarstwie. Wywalczyła brąz w Rio de Janeiro w 2016 r. i srebro w Tokio w 2021 r. Oprócz tego ma na koncie tytuł mistrzyni świata i mistrzyni Europy. Zimą 2022 r. wykazała się piękną postawą, dając schronienie rywalce, która uciekała przed wojną.
Polska wioślarka opowiedziała w rozmowie z WP SportoweFakty, jak potraktowała swoją rywalkę z toru, Olenę Buriak. Ukrainka uciekała przed wojną, kiedy do jej kraju wdarły się siłą rosyjskie wojska. Kobus-Zawojska przyznała, że ten piękny gest spotkał się z falą hejtu, głównie ze strony osób o silnym nastawieniu antyukraińskim.
- To jest ciężki temat, bo ludzie patrzą na to negatywnie. Spotkał mnie hejt z tym związany. Ja traktuję, że to jest piękny gest. To są też ludzie. Ja z Oleną rywalizowałam całe życie i nigdy przed startem nie zamieniłyśmy ani słowa, nigdy nie miałyśmy dobrej relacji. Pomyślałam sobie, co by było, gdyby to nam się przytrafiło. Napisałam do niej odruchowo - opowiedziała Kobus-Zawojska.
Zobacz też: Podolski przejechał się po nowym piłkarzu Legii. O tym będzie głośno
Dziś nasza wioślarka i Ukrainka się nie widują, ale utrzymują kontakt. Buriak wróciła do swojego domu, jej mąż walczy na froncie.
- Jej mąż dalej działa, walczy, mimo że prawie stracił rękę. Ale cały czas jesteśmy w kontakcie. Co miesiąc wysyła życzenia dla mojej córki - przyznała.
Kobus-Zawojska starała się jak najbardziej pomóc rywalce z Ukrainy, ale także innym wioślarzom, w tym juniorom. W pełni poświęciła się pomocy ukraińskim sportowcom i uchodźcom.
- W pewnym momencie nałożyłam na siebie taką presję, że chciałam wszystkim pomóc. Nie miałam czasu dla siebie. Mąż kupił bilety do Paryża na cztery dni i nie wiedziałam, czy pojadę. I Olena mi powiedziała: Aga, jedź! Jedź, bo ty też potrzebujesz tego!". To było wyjątkowe - wspomniała.