W czwartek świat sportu obiegła informacja, że 39-letni bokser spędzi najbliższe pięć miesięcy za kratkami, gdzie przebywa od piątku 8 stycznia. Jak łatwo się domyśleć, stawia to pod dużym znakiem zapytania najbliższą przyszłość sportową zawodnika. Z tego powodu Włodarczyk będzie prosił sąd o złagodzenie kary.
- Chcemy poprosić sąd o zapoznanie się ze sprawą. Krzysztof chce poprosić sąd o to, by przynajmniej część kary mógł odbywać w trybie dozoru elektronicznego, co pozwoliłoby mu trenować, zarobkować i tak dalej. Podkreślam, że żadnych nacisków na sąd nie zamierzamy czynić, bo to jest jego absolutnie suwerenna decyzja. Zdecydowanie gdzieś się łudzimy i liczymy na takie rozwiązanie - mówił Andrzej Wasilewski w rozmowie z WP SportoweFakty.
Kiedy mogłaby zapaść decyzja w tej sprawie? - Jest teraz okres COVID-u, bardzo ciężki dla wszystkich. Myślę, że tak samo dla wymiaru sprawiedliwości. Nie jest tak łatwo się zgromadzić, część posiedzeń odbywa się przy pomocy różnych informatycznych narzędzi. Ciężko powiedzieć - dodał promotor zawodnika.
Ostatni raz w ringu Włodarczyk był widziany w listopadzie 2019 roku, gdy na gali w Zakopanem pokonał na punkty Taylora Mabikę. 39-latek to jeden z najlepszych polskich pięściarzy w XXI wieku. W latach 2010-14 był mistrzem świata wagi półciężkiej federacji WBC. A już w 2006 roku pokonał Steve'a Cunninghama i zdobył pas IBF. Szacunek kibiców zyskał m.in. w walkach z Rachimem Czakijewem i Dannym Greenem, gdzie przegrywał na punkty, ale ostatecznie - dzięki sile swoich pojedynczych ciosów - potrafił odwrócić losy pojedynków.