Bartosz Zmarzlik obronił tytuł mistrza świata! Polak przeszedł do historii

Coś pięknego! Bartosz Zmarzlik obronił tytuł mistrza świata! Tym samym 25-latek stał się najbardziej utytułowanym polskim żużlowcem w historii.

W sobotę, w Toruniu, Bartosz Zmarzlik, po ośmiu ekscytujących rundach, pokonał Taia Woffindena i Fredrika Lindgrena, dzieki czemu obronił tytuł mistrza świata! Rok temu gorzowianin też zapewnił sobie złoto na MotoArenie. Wtedy również decydujące okazały się biegi półfinałowePrzed ostatnim turniejem Zmarzlik miał osiem punktów przewagi nad Woffindenem i dziesięć nad Lindgrenem. Dlatego awans do finału zapewnił Polakowi mistrzostwo, bez względu na wyniki innych zawodnikó. 

Zobacz wideo Błachowicz po powrocie do Polski: Nie wiem, czy to się dzieje naprawdę

Choć Zmarazlik miał zapewniony złoty medal już w półfinale, to wygrał też finał, a drugie miejsce zajął Maciej Janowski. Bartosz Zmarzlik ma 25 lat. W 2015 roku został mistrzem świata juniorów, a rok później pierwszy raz w karierze został stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix, czyli indywidualnych mistrzostw świata seniorów. Od razu zdobył brązowy medal, następny sezon skończył na piątym miejscu, w 2018 roku zdobył wicemistrzostwo, a w 2019 roku - mistrzostwo świata. Zdobycie tytułu bardzo docenili kibice. W plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na 10 najlepszych sportowców Polski w roku 2019 Zmarzlik zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając Roberta Lewandowskiego. Teraz znowu może się powtórzyć taka sytuacja.

Zmarzlik przeszedł do historii

Zmarzlik zostanie dzięki sobotniej wygranej najbardziej utytułowanym polskim żużlowcem i trzecim zawodnikiem w historii Grand Prix, który obronił mistrzowski tytuł. Poprzednio wyczynu tego dokonali tylko Tony Rickardsson i Nicki Pedersen. 

Zmarzlik jest dopiero trzecim mistrzem świata z Polski. Przed nim po mistrzostwo sięgali tylko Jerzy Szczakiel (1973) oraz Tomasz Gollob (2010).

Kto najlepszym sportowcem roku?

Dlaczego Lewandowski nie został wybrany najlepszym polskim sportowcem 2019 roku? Nie dlatego, że czegoś mu brakowało. Nie dlatego, że został niedoceniony, jak w przypadku Złotej Piłki 2019. Byliśmy wtedy świadkami nie tyle porażki napastnika Bayernu w plebiscycie, ile zwycięstwa polskiego żużla. Sam Zmarzlik przyznał po ogłoszeniu wyników, że tę nagrodę zawdzięcza ogromnemu wsparciu środowiska. Mobilizacja wśród żużlowych kibiców była tak wielka, że ich ulubieniec zebrał najwięcej głosów.

Żużel od lat pozostaje jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych w Polsce, z czego wielu nie zdaje sobie sprawy. Naszą piłkarską ekstraklasę ogląda na trybunach średnio około ośmiu tys. widzów, a żużlową ekstraligę prawie 11 tys. To oczywiście wyniki sprzed wybuchu pandemii. Jeszcze większa jest dysproporcja przed telewizorami - 105 tys. do 165 tys. na korzyść fanów żużla. Efekt jest taki, że choć każdy Polak kojarzy Lewandowskiego, a mało który rozpoznałby na ulicy Zmarzlika, to sportowcem roku został ten drugi, bo polscy kibice żużla zachowali się jak żelazny elektorat partyjny - poszli w wyborach tłumnie zagłosować na swojego. Mieli do tego prawo i teraz znów może być podobnie. Więcej znajdziecie w tekście Dominika Senkowskiego.

Przeczytaj też: