Skandaliczne sceny podczas PŚ w Oslo. 130 osób poszkodowanych

130 - tyle osób zostało poszkodowanych w wyniku incydentów, do którego doszło w ostatni weekend podczas Pucharu Świata w Oslo. Wokół kompleksu Holmenkollen zgromadziło się sporo pijanych osób, które wszczynały awantury. Interweniować musiała policja oraz Norweski Czerwony Krzyż, a do sprawy odniosła się sama burmistrz stolicy Norwegii. "Przypadki przemocy są nie do przyjęcia" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

Oslo jest prawdziwą stolicą sportów zimowych nie tylko w Norwegii, ale też w całej Europie. Tradycyjnie w marcu odbywa się tam Puchar Świata w narciarstwie klasycznym. Na trasach rywalizują biathloniści, biegaczki i biegacze, a na skoczni skoczkinie i skoczkowie. W tym roku rywalizacja na Holmenkollen trwała od ósmego do dziesiątego marca. W programie, oprócz konkursów indywidualnych na skoczni, były też biegi m.in. na 50 kilometrów. 

Zobacz wideo Nowe centrum technologiczne polskich skoków. Specjalne laboratorium w Krakowie

PŚ w Oslo. Dramat na trasach. 130 osób ucierpiało

W sobotni poranek na wzgórzu Holmenkollen doszło do niepokojących scen. W okolicach tras zgromadziło się łącznie około 20 tysięcy kibiców, jednak spora część z nich, zamiast oglądać rywalizację, urządziła sobie libację alkoholową. Jak czytamy w norweskich mediach, pierwsi "imprezowicze" pojawili się przy trasach już po godzinie szóstej rano.

Niestety nie skończyło się na samym piciu alkoholu. Podczas zmagań kobiet wszczęto także kilka bójek, przepychanek oraz doszło do aktów przemocy. W efekcie poszkodowanych zostało łącznie około 130 osób - sporą grupę stanowiły dzieci i młodzież. Tym, którzy ucierpieli, Norweski Czerwony Krzyż natychmiast udzielił pomocy. "Otaczamy je troskliwą opieką. Młodzi ludzie byli niesamowicie dobrzy w pomaganiu sobie nawzajem. Dzwonimy do rodziców. Natychmiast przychodzą i odbierają swoje dzieci" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu organizacji pozarządowej.

Do sprawy odniosły się też władze stolicy Norwegii. - Dla wielu jest to miły festiwal, ale to nie w porządku, że ktoś zostawił maniery w domu. Przypadki przemocy, o których donoszą media, są oczywiście całkowicie nie do przyjęcia - przekazała burmistrz miasta Anne Lindboe w oświadczeniu na łamach "Dagbladet".

Przez cały weekend w okolicach kompleksu sportów zimowych było sporo patroli policyjnych. Wszystko po to, aby w razie incydentów natychmiast interweniować. Podobne sytuacje zdarzały się już przed laty, więc organizatorzy byli w pewnym stopniu przygotowani na "alkoholowe libacje i spotkania". - To część dziedzictwa kulturowego, które ze sobą niesiemy - mówił kilka dni temu przed kamerami norweskiej TV 2 dyrektor całej imprezy w narciarstwie klasycznym w Oslo Stefan Marx.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.