90 minut meczu Igi Świątek. Nie było szans na sensację

Miało być łatwo oraz spokojnie i tak właśnie było! Iga Świątek bez totalnego łomotu, ale też bez żadnych kłopotów awansowała do III rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie. Prawie żadnych, bo forhend jej nieco szwankował, lecz nijak nie powstrzymało jej to przed gładkim ograniem Chinki Xinyu Gao 6:2, 6:3 w 88 minut. Reprezentantka gospodarzy nie miała argumentów, by sprawić tu sensację.
TENNIS-BEIJING/
Fot. REUTERS/Maxim Shemetov

Siódmy dzień września 2026 roku i IV runda US Open. Wtedy po raz ostatni widzieliśmy w akcji Igę Świątek. Polka dość nieoczekiwanie przegrała wówczas z Qinwen Zheng i zakończyła swoje wielkoszlemowe granie w tym sezonie. Polce pozostała już jedynie walka o udział w WTA Finals na koniec sezonu. Łatwo nie będzie, bo jest teraz na 10. miejscu w rankingu WTA Race i do ósmej Lindy Noskovej traci ponad 700 pkt, przy czym Czeszka jako mistrzyni Wimbledonu ma zagwarantowane miejsce nawet jakby wypadła z Top 8 (z Top 20 nie wypadnie), za to do Karoliny Muchovej to już prawie 900 pkt straty. 

Zobacz wideo Trening reprezentacji Polski w piłce nożnej przed piątkowym meczem Ligi Narodów

Kłopotów nie przewidywaliśmy. Świątek musiała to po prostu wygrać

Innymi słowy Polka potrzebuje piorunującej końcówki sezonu, by zagrać w Finals. Do akcji powróciła w Pekinie. Tutejszy turniej WTA 1000 wygrała raz w 2023 roku, gdy w finale pokonała Liudmiłę Samsonową. Za to rok temu odpadła w IV rundzie z Emmą Navarro. Teraz w II rundzie nasza tenisistka wpadła na Chinkę Xinyu Gao. Reprezentantka gospodarzy to dopiero 244. rakieta świata, ale w I rundzie sprawiła niespodziankę, bo gładko (6:2, 6:3) ograła 79. w rankingu światowym Pannę Udvardy, wywalczając prawo gry ze Świątek. 

Mecz zaczął się dość zaskakująco, bo od trzech przełamań. Co prawda fakt, że Polka przełamała rywalkę dwukrotnie, dziwny przesadnie nie był. Ale porażka w gemie przy własnym podaniu, mimo iż prowadziła już 40:0, była zdecydowanie nieoczekiwana. Seria własnych błędów kosztowała ją chwilową utratę przewagi. Szybko ją jednak odbudowała, bo Gao przy własnym serwisie nie była w stanie Idze zagrozić. Dłuższe wymiany na korzyść Polki, trochę za dużo błędów forhendem. Jednak i tak Świątek spokojnie wygrała seta 6:2. 

Trochę do poprawy jest. Za to kłopotów z wygraną nie było

Drugiego seta dobrze zaczęła Chinka, bo obroniła własne podanie, co rzadko jej się udawało. Szybko jednak Świątek znów zdominowała, będąc na returnie i przy stanie 1:1 wywalczyła przewagę przełamania. To nie był jednak tak gładki set dla Igi, jak poprzedni. Gao potrafiła zrobić więcej przy własnym serwisie i nie dawała Polce zyskać podwójnej przewagi. Często zresztą to Świątek jej w tym pomagała, bo mimo dość spokojnego prowadzenia, błędów nie brakowało (zwłaszcza z forhendu). 

Ostatecznie jednak udało się przełamać Gao po raz kolejny. Na sam koniec. Polka wygrała seta 6:3, a w konsekwencji cały mecz! W III rundzie na naszą zawodniczkę już czeka Donna Vekić. Starcie z wicemistrzynią olimpijską odbędzie się w poniedziałek 5 października w godzinach porannych czasu polskiego. 

Więcej o: