- Jeśli nie jestem w 100 procentach przekonana do tego, jak grać, tak jak to było w ostatnich miesiącach, to z lepszymi zawodniczkami to będzie bardziej uwydatnione. Z gorszymi sobie poradzę. Teraz potrzebuję wygranych meczów, żeby odzyskać pewność siebie - podkreślała Iga Świątek po szybkiej porażce w WTA 500 w Stuttgarcie. Przegrała 6:3, 4:6, 3:6 z Mirrą Andriejewą już w ćwierćfinale. Nie ma jednak czasu na odpoczynek i spokojną pracę z nowym trenerem.
Już 21 kwietnia ruszy WTA 1000 w Madrycie. Jedną z gwiazd tego turnieju będzie Świątek. Już dziś pozna rywalki, z którymi przyjdzie jej się zmierzyć. Czy szczęście dopisze jej podczas losowania drabinki? Tego nie wiadomo. Polka nie ma zamiaru zostawiać jednak wszystkiego w rękach losu i ciężko trenuje. Gdzie?
W niedzielne popołudnie organizatorzy hiszpańskiej imprezy oficjalnie poinformowali o tym, że Świątek zjawiła się już w stolicy kraju. Wstawili nawet nagranie z jednego z jej treningów. Odbywa je na oficjalnych kortach turnieju. Mimo mocnego słońca stawiła się na placu gry i ćwiczyła m.in. uderzenia forehandem. "Iga już tu jest!" - zakomunikowali organizatorzy na Instagramie. Na reakcję kibiców nie trzeba było długo czekać. "Krok po kroku. Ciesz się grą Iga!", "Cześć Igunia! Nigdy się nie poddawaj! Dobre rzeczy mogą być tuż za rogiem!", "Vamos!", "Dajesz dziewczyno! Łap wiatr w żagle" - pisali internauci.
Zobacz też: 6:1 w drugim secie! Popis Rybakiny w finale w Stuttgarcie.
Mimo ogromnych sukcesów na nawierzchni ziemnej, w tym wygranej w Madrycie w 2024, w tym roku Świątek główną faworytką do tytułu nie będzie. Ma spore problemy, które było widać też w Stuttgarcie. W tym sezonie nie zameldowała się jeszcze w żadnym finale. Ba, najdalej dotarła do ćwierćfinału. Musi ponownie odnaleźć swój rytm i wprowadzić nowości do gry, które zasugeruje jej Francisco Roig. To dopiero początek ich współpracy, miejmy nadzieję, że owocnej.