Sceny na konferencji Świątek. Dziennikarz nagle wstał i podziękował Polce

Dominik Senkowski
Nietypowa scena na konferencji po ostatnim meczu Iga Świątek w Stuttgarcie. Po porażce z Mirrą Andriejewą jeden z dziennikarzy wstał i publicznie podziękował Polce za obecność. Świątek należy do grona tenisistek, które nawet po porażkach prawie zawsze przychodzą do mediów.
Iga Świątek
Własne

W piątek Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 6:3, 4:6, 3:6 w ćwierćfinale turnieju kategorii WTA 500 w Stuttgarcie. Około 30 minut po zakończeniu spotkania rozpoczęła się konferencja prasowa naszej tenisistki, która trwała kilka minut. Tradycyjnie najpierw pytania zadawano po angielsku, a następnie pojawiło się miejsce dla polskich dziennikarzy.

Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! "Bardzo jej ufa"

Po pierwszym pytaniu w "angielskiej" części konferencji do głosu doszedł rumuński dziennikarz tenisowy Mircea Mester, który wstał i zwrócił się bezpośrednio do Igi Świątek słowami: „Po pierwsze, dziękuję ci za przyjście po takiej porażce. To oznaka szacunku dla nas. Dziękujemy, że tu jesteś".

Nasza tenisistka uśmiechnęła się i czekała na pytanie, jakie zada jej Rumun. Następnie zapytał, co jej zdaniem okazało się kluczowe w trzecim secie, w którym prowadziła 2:0 i miała szansę na kolejne przełamanie, ale ostatecznie przegrała partię i cały mecz.

Świątek odpowiedziała na kilka pytań po angielsku i po polsku, po czym opuściła biuro prasowe w towarzystwie swojego taty Tomasza Świątka oraz francuskiego agenta Julesa Merciera z ramienia agencji tenisowej IMG.

Podziękowania dla Świątek

Jak wyglądają przepisy w regulaminie Organizacji Kobiecego Tenisa (WTA)? Co do zasady udział w konferencjach prasowych jest obowiązkowy. Przedstawicielka biura WTA przekazała nam w Stuttgarcie: "Tenisistki są zobowiązane do udziału w konferencji lub do wywiadów w strefie mieszanej albo do udzielania wypowiedzi po każdym meczu - także po przegranym".

Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, bo w trakcie każdego dnia turniejowego dziennikarze mogą zgłaszać wnioski o to, by dana zawodniczka pojawiła się na spotkaniu z mediami po zakończeniu pojedynku. Jeśli nie będzie wniosków, działacze i przedstawiciele organizatora mogą zdecydować, że nie przeprowadzą konferencji. Dziennikarze mogą zgłosić chęć rozmowy jeden na jednego albo udziału w konferencji, ale np. tylko po wygranej danej tenisistki lub także po przegranej.

W piątek w Stuttgarcie odbyły się cztery ćwierćfinały singlowe, a na konferencjach pojawiły się wszystkie cztery zwyciężczynie (Elina Switolina, Karolina Muchowa, Mirra Andriejewa, Jelena Rybakina) oraz Iga Świątek - jako jedyna z pokonanych. Dlaczego tak było? - Po piątkowej porażce poproszono tylko Igę. W przypadku innych ćwierćfinałów prośby dotyczyły jedynie zwyciężczyń - wskazała pracownica WTA.

Miami i Rzym

Iga Świątek prawie zawsze zjawia się na pomeczowych konferencjach prasowych, nawet po najtrudniejszych porażkach. Tak było np. miesiąc temu w Miami, gdy już w drugiej rundzie uległa Magdzie Linette. Rozmawiała wtedy z dziennikarzami, także polskimi. Pytania zadawał m.in. Żelisław Żyżyński z ekipy Canal+ Sport, który przebywał na Florydzie. W pewnym momencie zwrócił się do Świątek: - Iga, byliśmy z tobą, gdy było dobrze, będziemy także, gdy jest gorzej. Życzymy ci, byś poczuła się jak najszybciej "wolna" na korcie, jak to mówisz.

Świątek odpowiedziała: "Dziękuję. To na pewno nie jest tenis, który chcę pokazywać wszystkim. Więc w sumie trochę przepraszam też, że nie wygląda to lepiej". Wówczas Żyżyński zareagował tak: "Iga, nie masz za co przepraszać". Naszej zawodniczce na koniec zadrżał głos. 

Podobnie było w maju poprzedniego roku w Rzymie, gdy uległa w trzeciej rundzie Danielle Collins. Wtedy dziennikarze musieli dłużej na nią poczekać, ale zjawiła się i odpowiadała na pytania. Jak się później okazało, tuż po samym meczu odbyła ważną rozmowę w gronie swojego teamu.

Inaczej sytuacja wyglądała np. rok temu w Dosze czy dwa lata temu w Paryżu, gdy po przegranym półfinale z Qinwen Zheng Iga Świątek miała jedynie krótką rozmowę z reporterem Eurosportu, Pawłem Kuwikiem. - Gdyby Iga nie chciała dać tego wywiadu, absolutnie bym ją zrozumiał, nie byłoby problemu. Nie musiałaby w ogóle na niego przychodzić - tłumaczył Kuwik w rozmowie ze Sport.pl. Tenisistka nie kryła wtedy emocji, niepowodzenie w walce o olimpijski finał sporo ją kosztowało.

Iga Świątek zwykle przychodzi na spotkania z mediami, nawet po przegranych pojedynkach. Nie jest to jednak standard i to nawet w sytuacji, gdy dziennikarze czekają na konferencję, a wcześniej złożyli odpowiednie wnioski. Przykładem niech będzie sytuacja z ubiegłorocznej edycji imprezy w Rzymie. Aryna Sabalenka uległa wówczas Qinwen Zheng, a po meczu nie odpowiedziała na pytania przedstawicieli mediów. Ci czekali ponad godzinę na jej konferencję, ale się nie doczekali. Ostatecznie włoscy organizatorzy podali jedynie, że Białorusinka opuściła już kompleks Foro Italico. 

Kiedy są kary?

W tym miejscu nie należy jednak biczować Aryny Sabalenki, a jedynie docenić Igę Świątek. Konferencje prasowe po przegranych są trudne dla sportowców, także dla tenisistów. Przeżywając niepowodzenie, wielu nie chce wtedy odpowiadać na pytania dziennikarzy, nie zawsze łatwe pytania. W poprzednich sezonach pojawiały się sugestie w środowisku tenisowym, by zrezygnować po porażkach z takich konferencji, ale sponsorzy naciskają na ich utrzymanie. To zawsze okazja do promocji, gdy tenisistka na tle ścianki sponsorskiej odpowiada na pytania. WTA też zależy na poprawie płaszczyzny marketingowej, czemu służyć mają rozmowy zawodniczek z dziennikarzami.

Czytaj także: Koszmar Widzewa

A co w sytuacji, jeśli tenisistka nie pojawi się na konferencji prasowej po zakończeniu meczu? Musi liczyć się z konsekwencjami finansowymi. WTA traktuje obowiązki medialne jako element kontraktu z zawodniczkami i formę promocji cyklu rozgrywkowego.

W grę wchodzą grzywny - są uzależnione od rangi turnieju oraz tego, czy jest to pierwsze, czy kolejne przewinienie w sezonie. Kary mogą wynosić od 5 tys. do 20 tys. dolarów. W szczególnych przypadkach - np. turnieje wielkoszlemowe, za które odpowiada Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) - kwoty te mogą być jeszcze wyższe.

Tenisistka może uniknąć kary w określonych sytuacjach. Przede wszystkim dotyczy to kontuzji lub stanu zdrowia, jeśli lekarz turniejowy stwierdzi, że stan fizyczny uniemożliwia jej udział w konferencji. Mowa np. o konieczności udania się do szpitala. Do tego w sytuacji, gdy w grę wchodzą badania antydopingowe: jeśli procedura kontroli antydopingowej przedłuża się, choć zazwyczaj w takim przypadku konferencja jest po prostu przesuwana na późniejszą godzinę, a nie odwoływana.

Jak ustaliliśmy, w sobotę w związku z półfinałami organizatorzy niemieckiego turnieju zalecili udział w konferencjach prasowych tylko zwyciężczyniom. To dlatego do dziennikarzy przyszły jedynie Karolina Muchowa i Jelena Rybakina, a pokonane Elina Switolina i Mirra Andriejewa mogły już opuścić halę w Stuttgarcie.

Dominik Senkowski
Więcej o: