Jelena Rybakina (2. WTA) pod nieobecność Aryny Sabalenki (1. WTA) była najwyżej rozstawioną zawodniczką w turnieju WTA 500 na kortach ziemnych w Stuttgarcie. Po drodze do finału Kazaszka straciła tylko jedną partię (w trzech meczach), a w meczu o tytuł zmierzyła się z Karoliną Muchovą (12. WTA), turniejową "siódemką".
Kazaszka już na początku meczu pokazała, że chce dominować i wykorzystała pierwszy break point. Przewagę utrzymywała do dziewiątego gema, jednak będąc dwie piłki od wygrania seta, w dodatku przy własnym podaniu, została przełamana.
Od tego momentu faworytka napotykała bardziej zdecydowany opór Muchovej. Przynajmniej do 12. gema, gdy Czeszka musiała utrzymać podanie, aby pozostać w grze. Po obronieniu dwóch setboli miała piłkę na tie-break, lecz ją zmarnowała. Dwie akcje później mogła gorzko tego żałować, bowiem przegrała partię 5:7. Ta część gry trwała 53 minuty.
Drugi set rozpoczął się identycznie jak pierwszy, bo od przełamania na korzyść Kazaszki w drugim gemie, a za moment prowadzenia 3:0. Następnie stało się coś, do czego wcześniej Czeszka nie dopuściła, czyli podwójna strata przełamania z jej perspektywy.
Zobacz również: Legenda stanęła w obronie Świątek tuż po porażce z Andriejewą
Przy wyniku 4:0 dla 26-latki praktycznie nic na korcie nie wskazywało, aby miał nastąpić przełom. - Najlepszy mecz Rybakiny w tym turnieju - mówił Maciej Łuczak, komentator Canal+Sport. A za moment zrobiło się 5:0. Co prawda Muchova zdołała odpowiedzieć w kolejnym gemie, lecz po chwili było pozamiatane. Wiceliderka rankingu w ciągu 26 minut wygrała drugą partię, a cały mecz 7:5, 6:1 (w 79 minut). W nagrodę ma nie tylko tytuł (13. rangi WTA w singlowej karierze), ale i luksusowy samochód od głównego sponsora zmagań.
Turniej WTA 500 w Stuttgarcie był dopiero przedsmakiem rywalizacji na kortach ziemnych. We wtorek 21 kwietnia rozpoczyna się bowiem "tysięcznik" w Madrycie, który potrwa do niedzieli 3 maja. Tam do gry wróci nieobecna w Niemczech Aryna Sabalenka.